Rząd i NBP działają w przeciwnych kierunkach. "To prosty przepis na nieszczęście"

Po zakończeniu obowiązywania tarczy antyinflacyjnej, inflacja znów poszybuje w górę - ostrzegał w TOK FM Ludwik Kotecki, który jest kandydatem Senatu do Rady Polityki Pieniężnej.
Zobacz wideo

Zdaniem byłego wiceministra finansów, Ludwika Koteckiego zapowiedziana przez rząd tarcza antyinflacyjna "należy się" Polakom. Ale, jak przekonywał gość TOK FM, obniżka podatków na paliwa i energię jest działaniem wyłącznie osłonowym i nie ma nic wspólnego z walką z przyczynami inflacji. - W momencie, gdy tarcza przestanie działać, to inflacja znów odbije i poszybuje w górę. To nie jest metoda. Widzimy, że gospodarka jest rozgrzana, ale należy walczyć ze skutkami inflacji. Konieczność działań osłonowych jest pośrednim dowodem na porażkę w walce z inflacją - uważa ekspert, który jest kandydatem Senatu do Rady Polityki Pieniężnej.

Kotecki podkreślił, że w walce z rosnącymi cenami zaspał nasz bank centralny, którym kieruje Adam Glapiński. - Wystarczy popatrzeć na naszych sąsiadów. Czechy i Węgry zaczęły prowadzić tę walkę w czerwcu, Narodowy Bank Polski dopiero w październiku. W Czechach inflacja wynosi ok. 5 procent, a czeski bank wczoraj znów podniósł stopy o 1 punkt procentowy - do niecałych 4 procent - wyliczał.

Obecnie w Polsce inflacja wynosi blisko 8 procent, a główna stopa procentowa NBP to 1,75 proc.  Były wiceminister finansów nie chciał powiedzieć, ile - jego zdaniem - docelowo powinny wynosić stopy procentowe. - Trzeba je podnosić i patrzeć, co się dzieje - mówił. Według byłego wiceministra finansów, najbliższa taka decyzja Rady Polityki Pieniężnej zostanie podjęta już w przyszłym miesiącu.

Kredyty pójdą w górę

Kotecki mówił, że drugim najpoważniejszym zagrożeniem dla systemu finansowego, poza inflacją, są rosnące obciążenia gospodarstw domowych w związku z kredytami hipotecznymi. Po podwyżkach stóp procentowych gwałtownie wzrosła stawka międzybankowa WIBOR, która służy do ustalania wysokości oprocentowania kredytów. Już teraz Polak zadłużony na ok. 350 tysięcy złotych musi płacić co miesiąc o 300-400 zł wyższą ratę. Eksperci oceniają, że do końca przyszłego roku ten wzrost będzie dwa razy większy. Posiadacze większych kredytów wysokości 500-600 tysięcy złotych różnicę w wysokość miesięcznej raty będą liczyć w tysiącach. 

- To czynnik ryzyka dla stabilności sektora bankowego i finansowego oraz dla stabilności budżetów gospodarstw domowych. Jeśli nie będą one w stanie obsługiwać kredytów, to po drugiej stronie pojawiają się problemy w bankach - wyjaśniał gość TOK FM. I dodał, że wskutek przespania przez Narodowy Bank Polski właściwego czasu na podwyżki stóp, w gospodarce pojawiają się różne zaburzenia. Skokowy wzrost obciążeń kredytowych to jedno z nich.

"Przepis na nieszczęście"

Ekspert ocenił też, że bank centralny i rząd działają w przeciwnych kierunkach. Według Ludwika Koteckiego przykładem jest wprowadzenie od 2022 roku tzw. Polskiego Ładu.

Według wyliczeń prezentowanych przez przedstawicieli rządu zmiany w przepisach podatkowych pozostawią w kieszeniach części Polaków więcej pieniędzy. A to, jak tłumaczył Ludwik Kotecki, będzie napędzać drożyznę, bo konsumenci zechcą tę gotówkę wydać, więc wzrosną ceny. - Brak spójności pomiędzy decyzjami banku centralnego i rządu to prosty przepis na nieszczęście. - uważa były wiceminister finansów.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM