Sprawa Łukasza Mejzy. Nowe ustalenia w sprawie interesów wiceministra sportu

Nowe ustalenia ws. interesów Łukasza Mejzy. Wirtualna Polska informuje, że nie ma dowodów na dorobek naukowy właściciela kliniki, do której obecny wiceminister sportu chciał wysyłać nieuleczalnie chore osoby z Polski. "Doktor" z Meksyku za 10-dniową terapię komórkami macierzystymi miał pobierać od pacjentów 15 000 dolarów, ale firma należąca do Łukasza Mejzy informowała potencjalnych klientów o znacznie wyższych kosztach leczenia.

"Michael Hino to podający się za lekarza właściciel kliniki w Meksyku, do której wiceminister sportu Łukasz Mejza chciał wysyłać nieuleczalnie chorych Polaków. Tymczasem uczelnia, w której Hino miał się doktoryzować, nie wie o jego istnieniu. Nie ma również śladu po jakichkolwiek publikacjach naukowych jego autorstwa" - informuje Wirtualna Polska w kolejnym artykule dotyczącym biznesowej działalności Łukasza Mejzy.

Pod koniec listopada dziennikarze portalu ujawnili, że firma należąca do obecnego wiceministra sportu miała obiecywać rodzicom nieuleczalnie chorych dzieci wyleczenie, dzięki metodzie, która nie ma żadnego naukowego potwierdzenia.

Teraz WP.pl sprawdza klinikę, w której mieli być leczeni pacjenci z Polski. Założycielem meksykańskiej Hino Medical Center jest Michael Hino, który przedstawia się jako specjalista z doktoratem z biologii molekularnej w Laboratorium Biologii Molekularnej MRC w Cambridge w Anglii. Ale okazuje się, że nikt na tej uczelni nie wie o istnieniu takiej osoby. Nie ma też żadnego śladu po publikacjach Hino w bazach naukowych.

Z najnowszych ustaleń wynika też, że meksykański "ekspert" miał za 10-dniowe leczenie pobierać od 15 000 dolarów. Tymczasem firma Łukasza Mejzy "miała wysyłać chorych za 65 000. dolarów więcej".

Łukasz Mejza zaprzeczał i zaprzecza ustaleniom dziennikarzy Wirtualnej Polski. Jak stwierdził, jest ofiarą "największego ataku politycznego po 1989 roku". Okazało się jednak niedawno, że wysyła pisma przedprocesowe do rodziców nieuleczalnie chorych dzieci, którzy rozmawiali z dziennikarzami o działaniu firmy Mejzy.

Polityk obiecał, że weźmie urlop i nie będzie pracował w ministerstwie oraz Sejmie. Ale urlopowanie od pracy posła zaczął dopiero po ważnych dla PiS głosowaniach, które odbyły się 17 grudnia. Łukasz Mejza głosował w tym dniu razem z PiS m.in. za przyjęciem budżetu na 2022 rok oraz za przyjęciem kontrowersyjnej "lex TVN".

Szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki, pytany w środę o losy Mejzy, odpowiedział, że wiceministra sportu "z pewnością nie będzie już w rządzie".  

DOSTĘP PREMIUM