"W najbliższych tygodniach grozi nam wojna na Ukrainie". Sikorski ostrzega i powołuje się na kontakty w Waszyngtonie

- Zadaniem pana prezydenta jest teraz to, żeby Polska nie była odizolowana w tej wojnie od naszego największego sojusznika. Polska teraz powinna być w codziennym kontakcie z władzami Stanów Zjednoczonych (...), a chce wziąć pod but amerykańską inwestycję TVN. To jest tak nieprawdopodobna głupota w takim momencie, że po prostu słów brakuje - ocenił w TOK FM Radosław Sikorski.
Zobacz wideo

Od tygodni władze w Kijowie i Waszyngtonie donoszą, że niedaleko ukraińskiej granicy koncentrują się rosyjskie wojska i Władimir Putin planuje inwazję na naszego wschodniego sąsiada. Zdaniem Radosław Sikorskiego, europosła i byłego ministra spraw zagranicznych oraz obrony narodowej, agresja Rosji na Ukrainę jest wysoce prawdopodobna. - Z moich kontaktów w Waszyngtonie wynika, że w najbliższych tygodniach grozi nam wojna na Ukrainie. Ludzie w stolicy USA mówią, że szansa na wybuch tego konfliktu jest większa niż 50 proc. - powiedział.

Prowadząca Poranek TOK FM Dominika Wielowieyska przypomniała, że Rosja domaga się od Zachodu "gwarancji bezpieczeństwa", a więc wykluczenia scenariusza rozszerzenia NATO o Ukrainę. Moskwa chce również, by NATO nie rozmieszczało dodatkowego uzbrojenia na terenach państw, które nie należały do Sojuszu przed 1997 rokiem, czyli chodzi również o Polskę.

Jednak w ocenie byłego ministra spraw zagranicznych, te żądania Władimira Putina są bezzasadne. - Przypominam, że prezydent Rosji był na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku, kwestionował wtedy granice i w ogóle celowość istnienia Ukrainy. Na tym szczycie odmówiliśmy Ukrainie planu na rzecz członkostwa w Sojuszu. Później ze strony Zachodu nie nastąpiły żadne nowe fakty, które świadczyłyby o tym, że chce przyjąć Ukrainę do NATO - podkreślił były szef MSZ, który uczestniczył w tym szczycie.

Jak dodał, od tego czasu Putin "najechał Gruzję, Krym, Donbas, zestrzelił samolot MH-17 i umieścił nowe typy rakiet w okręgu królewieckim". - Więc to my mamy powody, żeby się Rosji bardziej bać niż wtedy, a nie na odwrót. Zatem żądania prezydenta Putina są bezczelne, a ich spełnienie byłoby de facto kapitulacją Zachodu. To są żądania, które stawiają Zachód pod ścianą, a Rosjanie wiedzą, że Zachód nie może się na nie zgodzić, bo straciłby wszelką wiarygodność. Więc to wygląda jak szukanie pretekstu do wojny – ocenił.

Sikorski: Negocjacje NATO-Rosja to element propagandy

W niedzielę turecka agencja Anadolu, powołując się na źródła w NATO, podała, że sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg zaproponował, by 12 stycznia 2022 r. odbyło się posiedzenie Rady NATO-Rosja. Spotkanie miałoby być poświęcone tematowi bezpieczeństwa w Europie. Kreml potwierdził, że otrzymał tę propozycję i dodał, że ją rozważa.

Jednak gość TOK FM stwierdził, że to spotkanie byłoby tylko zasłoną dymną. - Zakładam, że te negocjacje są tylko elementem propagandy. NATO już podwyższyło gotowość sił szybkiego reagowania. Amerykanie pomagają Ukraińcom w sferze wywiadu i szukają sposobu na wzmocnienie ich zdolności przeciwpancernych i przeciwlotniczych. Pojawiła się też informacja, że Polska dostarcza Ukrainie świeże partie uzbrojenia, co uważam za w pełni usprawiedliwione - wskazał Sikorski. 

"'Lex TVN' to nieprawdopodobna głupota"

Dominika Wielowieyska zapytała swojego gościa, jakie konsekwencje dla polskiego bezpieczeństwa będzie miał podpis prezydenta Andrzeja Dudy pod "lex TVN". Przypomnijmy, to ustawa medialna przyjęta w ekspresowym tempie głosami posłów obozu rządzącego, która zakłada zmuszenie amerykańskiego właściciela do sprzedaży stacji TVN. Aby wejść w życie, musi zostać podpisana przez prezydenta.

- Zadaniem pana prezydenta jest teraz to, żeby Polska nie była odizolowana w tej wojnie od naszego największego sojusznika. Polska teraz powinna być w codziennym kontakcie z władzami Stanów Zjednoczonych. Powinni to robić polski minister spraw zagranicznych, polski minister obrony, polski prezydent. Tych kontaktów nie ma, bo Polska postawiła się najpierw w roli "wysepki trumpizmu" w Europie, później podejmowała jakieś głupie, nieprzyjazne gesty w stronę administracji prezydenta Bidena, a teraz chce wziąć pod but amerykańską inwestycję. To jest tak nieprawdopodobna głupota w takim momencie, że po prostu słów brakuje - ocenił Radosław Sikorski.

DOSTĘP PREMIUM