Andrzej Duda wysłał sygnał kolegom z PiS. "Coś w stylu: Ja tu jestem, nie można mnie lekceważyć"

- Odesłanie "lex TVN" do Trybunału Konstytucyjnego oznaczałoby de facto pozostawienie decyzji centrali PiS-u na Nowogrodzkiej. Więc jedyny sposób na to, żeby prezydent mógł pokazać swoją podmiotowość, to było zawetowanie tej ustawy. Prezydent zdecydował się skorzystać z tej swojej prerogatywy, co jest jego sygnałem: "Ja tu jestem, nie można mnie lekceważyć" - powiedział w TOK FM Łukasz Lipiński z "Polityki".
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda ogłosił, że zawetuje ustawę "lex TVN" i skieruje ją do Sejmu. Nowela przepisów zakładała zmuszenie amerykańskiego właściciela do sprzedaży tej stacji. - Podzieliłem zdanie rodaków, którzy mówili, że kolejne spory nie są potrzebne - powiedział.

- Jestem zaskoczony, ale lekko - ocenił w TOK FM Łukasz Lipiński z tygodnika "Polityka". - Odesłanie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego oznaczałoby de facto pozostawienie decyzji centrali PiS-u na Nowogrodzkiej. Więc jedyny sposób na to, żeby prezydent mógł pokazać swoją podmiotowość, to było zawetowanie tej ustawy. Prezydent zdecydował się skorzystać z tej swojej prerogatywy, co jest jego sygnałem: "Ja tu jestem, nie można mnie lekceważyć" - powiedział komentator.

Podkreślił, że ani Jarosław Kaczyński, ani nikt z kierownictwa PiS-u z prezydentem nie rozmawia od wielu miesięcy. - Uważam, że żadnych ustaleń prezydenta z PiS nie było, bo tam nie ma żadnych rozmów, a atmosfera jest bardziej niż chłodna. Najwyraźniej w PiS-ie sądzono, że Andrzej Duda podpisze to siłą rozpędu, a tu się okazało, że niekoniecznie - zauważył.

W jego ocenie prezydent nieco ośmieszył obóz rządzący, który przeforsował "lex TVN" w parlamencie, by pokazać swoją siłę. - Ale co to za siła, skoro ustawa zostaje zawetowana i nie wchodzi w życie - mówił. Dodał, że mimo tego "policzka" wymierzonego PiS-owi, relacje prezydenta z partią rządzącą pozostaną niezmienione. - Bo prezydent nie ma ani sił, ani zdolności, żeby się urwać PiS-owi i wybić się na długoterminową niepodległość - wyjaśniał.

Przyznał, że PiS nie może Andrzejowi Dudzie już wiele zrobić, bo prezydent jest w trakcie swojej drugiej kadencji. - Ale też on niewiele może zrobić PiS-owi. Musiałby mieć zdolności i zaplecze polityczne, żeby swoje konstytucyjne możliwości wykorzystać. Uważam, że to takie pojedyncze włożenie kija w szprychy i powiedzenie: "Drodzy koledzy, trochę możecie mnie lekceważyć, ale bez przesady" - stwierdził.

Na koniec Łukasz Lipiński wskazał również na kolejny możliwy powód zawetowania "lex TVN". Ocenił, że jedyny dorobek prezydenta to ten, który zbudował we współpracy z Amerykanami. - Chodzi o wszystkie inicjatywy związane z Trójmorzem i ze wschodnią flanką NATO. Jeżeli podpisałby "lex TVN", to naraziłby na szwank jedyny swój dorobek i zostałby z niczym. Myślę, że to był poważny argument, który prezydent wziął pod uwagę - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM