Sprawa Pegasusa znacznie poważniejsza niż Watergate? "Nixon nie zatrudniał amerykańskich służb"

Afera dotycząca inwigilowania Krzysztofa Brejzy w czasie, gdy szefował sztabowi wyborczemu Koalicji Obywatelskiej, jest znacznie poważniejsza niż Watergate - uważa Adam Szłapka z Nowoczesnej, poseł KO. - Mamy do czynienia z użyciem najbardziej zaawansowanego systemu do inwigilacji, który powinien być stosowany tylko w stanach zagrożenia bezpieczeństwa państwa, w stanie wojny - tłumaczył.
Zobacz wideo

Adam Szłapka był pytany o okoliczności, w których inwigilowany był senator Brejza. - Doskonale pamiętam ten czas, bo byliśmy z Krzysztofem Brejzą razem w sztabie wyborczym (przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku - red.). Kontaktowaliśmy się po kilkanaście razy dziennie. (...) To, co zrobiono z Krzysztofem Brejzą i jego rodziną, to jest po prostu hańba i zbrodnia - stwierdził gość Mikołaja Lizuta w audycji "Wywiad polityczny". Jak mówił, jego zdaniem afera z inwigilowaniem kluczowego polityka opozycji w czasie przedwyborczym przez państwowe służby przebija wagą aferę Watergate, która w latach 70. XX wieku doprowadziła do ustąpienia amerykańskiego prezydenta Richarda Nixona. 

Z tą oceną zgodził się prof. Adam Leszczyński z Uniwersytetu SWPS i OKO.press. - Afera jest poważniejsza niż Watergate, bo Nixon nie zatrudniał służb amerykańskich, żeby podsłuchiwać opozycję. (...) Jeśli te przecieki są prawdziwe, to jest to jeden z najpoważniejszych skandali tej władzy - komentował. Jak dodał, miarą znieczulenia społeczeństwa na powagę sytuacji jest to, że "(skandal) jeszcze nie wyprowadza ludzi na ulice".

Oceniając kontekst całej sprawy i fakt ujawnienia informacji o inwigilacji właśnie teraz, prof. Leszczyński stwierdził, że nie widzi tu przypadku. Zwłaszcza jeśli chodzi o relacje amerykańsko-polskie. - Amerykanie, podobnie jak Izraelczycy, wiedzą, kto używał Pegasusa. Ta informacja mogła się pojawić jako środek nacisku na rządzących - dodał. A dodajmy, że ostatnio w relacjach między Polską a USA pojawiła się kwestia "lex TVN" i zagrożenie dla amerykańskiego właściciela stacji TVN.

Przypomniał też, że licencja na wykorzystanie Pegasusa przez polskie służby została kupiona w czasach, kiedy w Izraelu i USA władzę sprawowały siły przychylne PiS-owi. To mogło uśpić czujność polskich władz w kontekście przyszłych konsekwencji wykorzystania oprogramowana. Przypomnijmy, że jednym z faktów potwierdzających korzystanie z Pegasusa przez specsłużby w Polsce była informacja o odebraniu Polsce licencji na używanie tego oprogramowania. 

Jak może się zakończyć ta sprawa? Mikołaj Lizut przypomniał, że opozycja domaga się powołania komisji śledczej, co w tej kadencji jest niemal niemożliwe. - Finałem może być tylko niezależne śledztwo. Oby po wygranych - kiedyś - wyborach opozycja nie zapomniała o tej sprawie i nie złożyła jej na ołtarzu zjednoczenia narodowego - mówił Leszczyński, przypominając, że do tej pory w sprawie inwigilowania senatora Brejzy nie zostało wszczęte żadne śledztwo.

DOSTĘP PREMIUM