Komisja śledcza ws. Pegasusa? Doradca Andrzeja Dudy: Nie ma żadnych silnych dowodów, że to nasze służby hakowały

Z tego, co mi wiadomo prezydent podjął decyzję zupełnie samodzielnie. W zasadzie do końca nie przedstawiał swojego ostatecznego zdania i na końcu to on podjął decyzję - tak prezydenckie weto w sprawie "lex TVN" komentował w TOK FM Pawła Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Doradca Andrzeja Dudy mówił też o potencjalnej agresji Rosji na Ukrainę i sprawie podsłuchów.
Zobacz wideo

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda poinformował, że zawetuje nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Nowela przepisów nazywana jest "lex TVN", bo zakłada zmuszenie amerykańskiego właściciela do sprzedaży tej stacji. - Podzieliłem zdanie rodaków, którzy mówili, że kolejne spory nie są potrzebne - powiedział prezydent.

W ocenie Pawła Solocha decyzja Andrzeja Dudy jest słuszna. -Z tego, co mi wiadomo prezydent podjął decyzję zupełnie samodzielnie. Konsultował się z wieloma osobami z różnych środowisk, również ze mną. W zasadzie do końca nie przedstawiał swojego ostatecznego zdania i na końcu to on podjął decyzję - komentował na antenie TOK FM Paweł Soloch.

Podkreślił także, że nie było nacisków ze strony amerykańskiej. - Prezydent spojrzał na to raczej jako na kwestię wewnętrzną Polski. Jako ośrodek prezydencki, od momentu uchwalenia ustawy, nie mieliśmy żadnych nacisków ze strony amerykańskiej. Nie pojawił się żaden formalny ani nieformalny sygnał, że postępowanie Polski jest złe. Oczywiście pojawiły się wypowiedzi w przestrzeni publicznej, natomiast nie było próby kontaktu ani z ministrami prezydenckimi, ani z samym prezydentem - poinformował.

Mówił także, że jego zdaniem, "lex TVN" nie było sposobem na wywieranie presji, jeśli chodzi o negocjacje z Ameryką. - Jeśli chodzi o konsultacje polsko-amerykańskie, zwłaszcza w sprawie, która wydaje się najgroźniejsza w najbliższym czasie, czyli zagrożenia, jakie stwarza Rosja wobec Ukrainy, one trwały i były dość intensywne już wiele tygodni przed uchwaleniem "lex TVN" - zapewniał.

Rosja zaatakuje Ukrainę? "Sytuacja jest bardzo niebezpieczna"

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślił, że Polska stale monitoruje zagrożenie związane z rosyjską inwazją na Ukrainę. - Mamy informacje własne a także służb państw sojuszniczych. Możliwość rosyjskiej interwencji zbrojnej na Ukrainę jest oceniana pięćdziesiąt na pięćdziesiąt - wskazał.

Podkreślił, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna, szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę żądania rosyjskie, które są zupełnie nierealne. - Jeśli Rosja domaga się od państw NATO, żeby składały m.in. deklaracje, że nigdy nie będą zajmowały się kwestią przystąpienia Ukrainy do NATO to wie, że zostaną odrzucone - ocenił. Dodał, że wygląda to na "szukanie pretekstu do ewentualnej agresji".

Zdaniem Pawła Solocha Ukraina jest dziś w zupełnie innym punkcie niż podczas rosyjskiej agresji na Krym. - Trzeba zwrócić uwagę na determinację samych Ukraińców. Ich przygotowanie i armia są dziś inne niż w 2014 roku - powiedział.

Gość audycji wskazał, że nie ustają wysiłki społeczności międzynarodowej, aby zażegnać niebezpieczeństwo tego konfliktu zbrojnego. - Pierwsza połowa stycznia będzie bardzo intensywna jeśli chodzi o zabiegi dyplomatyczne. Będą miały miejsce konsultacje rosyjsko-amerykańskie, dwa dni później - 12 stycznia odbędzie się rada NATO-Rosja, potem kwestia ta będzie poruszana także w ramach OBWE - poinformował Soloch.

"Komisja polityczna"

Soloch był pytany też pytany o pomysł powołania sejmowej komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić doniesienia dotyczące inwigilacji oprogramowaniem Pegasus przez polskie służby. Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press, powołującej się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, tym oprogramowaniem inwigilowany był senator KO Krzysztof Brejza, adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek.

Zdaniem Solocha, "taka komisja miałaby charakter bardziej polityczny niż wyjaśniający". Według niego, w tej sprawie opozycja gra swoją grę. - Przecież nie jest to tylko moralne oburzenie, ale też wykorzystanie całej sytuacji, żeby wzmocnić siebie i osłabić rządzących - dodał.

Soloch zaznaczył, że prezydent Andrzej Duda oczekuje na wyjaśnienie tej sprawy. - Myślę, że będziemy mieli wkrótce więcej informacji na ten temat. Na pewno pan prezydent ze strony instytucji rządowych będzie miał szczegółową informację w tej sprawie - zaznaczył.

- Nie ma żadnych silnych dowodów, że rzeczywiście to nasze służby hakowały, zbierały i robiły to bezprawnie. Poczekajmy na formalne wyjaśnienia - dodał prezydencki minister.

DOSTĘP PREMIUM