Tusk chce komisji śledczej ws. Pegasusa. Apeluje do PiS: Jeśli chcecie uchronić resztki reputacji...

Donald Tusk zapowiedział wniosek o powołanie komisji śledczej ws. inwigilacji senatora Krzysztofa Brezjzy za pomocą Pegasusa. - Dzisiejsza wypowiedź premiera Morawieckiego sugerująca, że to jakieś siły zewnętrzne albo może opozycja sama siebie podsłuchuje, to jakiś ponury żart - ocenił były premier.
Zobacz wideo

We wtorek na konferencji prasowej Donald Tusk odniósł się do sprawy inwigilowania za pomocą Pegasusa senatora Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy. Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu badacze z kanadyjskiego Citizen Lab poinformowali, że polityk KO miał być podsłuchiwany w 2019 roku w czasie kampanii wyborczej. - To największy kryzys demokracji w Polsce po roku 1989 - ocenił Donald Tusk.

Zapowiedział zgłoszenie wniosku o powołanie komisji śledczej w Sejmie w tej sprawie. - Jeśli władza nie ma nic do ukrycia, ten wniosek powinien być poparty nie tylko przez polityków opozycji, ale także kluby współpracujące z PiS-em. Mam nadzieję, że w samym PiS-ie znajdą się politycy, którzy nie wyrażają zgody na tego typu działania władzy. Jeśli chcecie uchronić resztki swojej reputacji, to komisja śledcza jest być może jedynym na to sposobem - zaapelował były premier i szef Rady Europejskiej.

Jak dodał, opozycja chce powołać w Senacie również komisję nadzwyczajną. - Nie będzie miała uprawnień śledczych, ale ze względu na to, że ofiarą tych działań był również senator, komisja będzie w stanie wyjaśnić różne okoliczności akcji podsłuchowej rządu PiS - stwierdził Tusk.

Odniósł się również do wcześniejszej wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, który stwierdził, że doniesienia o inwigilowaniu polityków opozycji to "fakt nieprawdziwy". - Jeśli nawet do jakichkolwiek nieprawidłowości dochodziło, to przecież służb na świecie jest bardzo wiele i my nie możemy wnioskować na odstawie doniesień jednej agencji, że takie, a nie inne osoby padły ofiarą służb polski - powiedział premier.

Donald Tusk nazwał tę wypowiedź "kuriozalną". - Dzisiejsza wypowiedź premiera Morawieckiego sugerująca, że to jakieś siły zewnętrzne albo może opozycja sama siebie podsłuchuje, to jakiś ponury żart. Interpretacje ze strony obozu władzy właściwie tylko potwierdzają, że PiS, prezes Kaczyński, rząd Morawieckiego byli gotowi posunąć się do tego typu działań. Nie możemy tak tego zostawić - podkreślił były premier.

Tusk: Kaczyński to polityk pogubiony i zrezygnowany

Były premier przywołał również poniedziałkowy wywiad z Jarosławem Kaczyńskim dla portalu interia.pl. - Rozumiem, że ludzie złorzeczą, sam to robię w sklepach - powiedział o drożyźnie prezes PiS Jarosław Kaczyński. W jego ocenie "inflacja jest w dużej mierze wynikiem czynników zewnętrznych".

- Właściwie prezes Kaczyński nie ukrywa w nim swojej bezradności, swojej kapitulacji. Jest politykiem kompletnie pogubionym. Wprost mówi, że jego odpowiedzią na drożyznę w Polsce jest jego złorzeczenie, gdy widzi te wysokie ceny. Pomijam fakt, że chyba nikt nie miał okazji widzieć prezesa Kaczyńskiego w sklepie w ostatnich kilku latach. Ale mieć pomysł, gdy jest się przywódcą obozu politycznego będącego od 6 lat przy władzy, że odpowiedzią na tę drożyznę jest złorzeczenie w sklepie... niebywałe - ocenił Tusk.

Przypomniał również, że w tym wywiadzie Jarosław Kaczyński mówił również o planowanych działaniach rządu w IV fali pandemii. - Prezes Kaczyński został zapytany również, co ma zamiar zrobić, kiedy nastąpi kolejna fala pandemii. Jego odpowiedź jest niebywała – że jest gotowy pójść na całość, przemyśleć obowiązkowe szczepienia, egzekwowanie np. paszportu covidowego, ale jeśli się spełni prognoza, że milion ludzi zachoruje w Polsce. Naprawdę trzeba czekać na taką hekatombę, żeby podjąć jakiekolwiek działania? - pytał retorycznie były premier.

Donald Tusk nazwał prezesa PiS "politykiem pogubionym i zrezygnowanym". - On już nie ukrywa, że dla niego sprawa Mejzy to przede wszystkim sprawa utrzymania większości w Sejmie. Mamy dzisiaj na czele obozu rządzącego człowieka, który zrujnował gospodarkę i pozycję międzynarodową Polski, a teraz stoi de facto na czele obozu rozbitego, którego większość w Sejmie zależy od niejakiego pana Mejzy (…) To wszystko pokazuje, jak bardzo pogubiony i zrezygnowany jest prezes Kaczyński. To upadek tej władzy - podsumował były premier.

DOSTĘP PREMIUM