Czy polskie służby nadal korzystają z Pegasusa? "Izrael ma interes w rozwijaniu swojego eksportu"

W listopadzie Polska zniknęła z listy państw, którym licencję na użycie Pegasusa można sprzedać bez dodatkowych zezwoleń. Jak wyjaśnił w TOK FM Adam Haertle, nie znaczy to jednak, że "pojawiła się na liście krajów zakazanych". - Więc nie wydaje mi się, aby cokolwiek doprowadziło do uniemożliwienia Polsce używania Pegasusa - ocenił redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl.
Zobacz wideo

Na wtorkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki zaprzeczył informacjom, że politycy opozycji byli inwigilowani za pomocą Pegasusa. Doniesienia w tej sprawie nazwał "faktem nieprawdziwym". Przypomnijmy, badacze z kanadyjskiego Citizen Lab poinformowali 23 grudnia, że polityk KO miał być podsłuchiwany w 2019 roku w czasie kampanii wyborczej. 

Redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl Adam Haertle mówił w TOK FM, że najciekawsze w tej sprawie jest pytanie, czy Pegasusa w Polsce w ogóle wolno używać. - Bo istnieje wiele przesłanek mówiących o tym, że choć wydano na niego miliony i od lat posługują się nim polskie organy, to prawdopodobnie może się okazać, że jest to działanie zupełnie nielegalne – powiedział. Rozmówca Agnieszki Lichnerowicz dodał od razu, że ma nadzieję, iż zostanie powołana komisja śledcza, która ujawni więcej informacji na ten używania przez polskie służby Pegasusa.

Wniosek o powołanie takiej komisji zapowiedział we wtorek Donald Tusk, uzasadniając, że mamy do czynienia z "największym kryzysem demokracji w Polsce po roku 1989". Gość TOK FM przyznał, że jeszcze nie patrzy na sprawę aż tak bardzo dramatycznie, ale jak podkreślił, jest się czym niepokoić. - Wiemy, z jaką intensywnością dochodziło do reinfekcji telefonu pana senatora Brejzy i jak to ciekawie rozkładało się akurat przed wyborami europejskimi i krajowymi. Wygląda więc to niepokojąco - podkreślił.

Czy polskie służby dalej korzystają z Pegasusa?

Haertle przyznał, że afera z Pegasusem go nie zaskoczyła. Jak stwierdził, "skali tych nadużyć chyba wszyscy się spodziewali". - Bo trudno jest mieć takie narzędzie i nie być kuszonym jego użyciem – ocenił.

Gość TOK FM odniósł się także do doniesień medialnych, jakoby Izrael zabronił sprzedaży Pegasusa reżimom autokratycznym, a także rządom Polski i Węgier. Dlatego, że część rządów używa systemu do walki z opozycją i do śledzenia dziennikarzy.

- To nie do końca tak - zaczął. - Polska wraz z kilkudziesięcioma innymi krajami zniknęła z listy państw, do których można licencję na Pegasusa sprzedać bez dodatkowych zezwoleń, ale to nie oznacza, że pojawiła się na liście krajów zakazanych. Izrael ma interes w rozwijaniu swojego eksportu. Teraz po prostu trzeba przejść dłuższy proces zatwierdzania eksportu (systemu Pegasus). Ale to dalej jest możliwe. Więc nie wydaje mi się, aby cokolwiek doprowadziło do uniemożliwienia Polsce używania Pegasusa - wyjaśnił.

Pegasus. Jak próbować się zabezpieczyć?

Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz pytała swojego gościa, jak politycy i każdy z nas może próbować się zabezpieczyć przed Pegasusem. - Niestety możliwość obrony przed takim atakiem jest dosyć ograniczona. Jeśli ktoś się obawia, to ja bym powiedział, żeby bardziej używał Androida niż iPhone’a, bo o infekcjach Pegasusem na Androidzie już od pięciu-sześciu nie słyszeliśmy. Najwyraźniej ta skala jest mniejsza albo jest trudniej zainfekować - tłumaczył.

Jak wyjaśniał, za pomocą Pegasusa służby mogą podszywać się pod nas w mediach społecznościowych i innych usługach internetowych. - Bo jeśli na zainfekowanym urządzeniu mamy podpięte konta Google’a, Facebooka i innych, to kradzież danych tego konta może ułatwić komuś podszycie się pod nas w internecie. Może udawać nas, być nami w sieci. Nawet jeśli wyrzucimy ten telefon czy zmienimy hasła, to dostęp dalej będzie trwał - podkreślił redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl.

Jak dodał, jeśli mamy podejrzenie, że do takiej "infekcji" mogło dojść na naszym telefonie, to powinniśmy skorzystać z narzędzia MVT opracowanego przez Amnesty Internacional i Citizen Lab. - Jest w internecie instrukcja, jak krok po kroku taką analizę swojego telefonu przeprowadzić. Wtedy możemy dostać informację, czy faktycznie byliśmy obiektem ataku. Jeżeli ktoś jest np. eksponowany politycznie, to może się odezwać do badaczy Citizen Lab - mówił gość TOK FM. 

A jeżeli eksperci z Kanady znajdą ślady użycia Pegasusa, to można - wzorem senatora Brejzy - zgłosić się np. do Najwyższej Izby Kontroli. Adam Haertle ma nadzieję, że organy kontrolne "będą starały się tę sprawę wyjaśnić". 

DOSTĘP PREMIUM