Najsztub pyta Żakowskiego, dlaczego PiS nie traci poparcia. "Zmiana nastąpi, dopiero kiedy będzie bolało"

Dlaczego mimo tylu afer, których bohaterem jest obóz rządzący, PiS nie traci szybko poparcia? - pytał w TOK FM Piotr Najsztub. Zdaniem Jacka Żakowskiego ta sytuacja właśnie zaczyna się zmieniać. - Teraz, gdy ludzie dostają rachunki za gaz w wysokości 1600 zł, to zaczynają się zastanawiać, czy aby na pewno ta władza jest dobra. Bo boli ich inflacja. Jeśli czekamy na zmianę polityczną, trzeba niestety mieć świadomość, że ona nastąpi, dopiero kiedy będzie bolało - ocenił.
Zobacz wideo

W Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości wybuchł kryzys praworządności, kryzys w relacjach z Unią Europejską, a do tego media co chwila donoszą o kolejnych aferach związanych z obozem władzy, jak chociażby ostatnia z inwigilowaniem senatora Krzysztofa Brejzy za pomocą Pegasusa. - Jak to jest możliwe, że w obliczu tylu afer związanych z PiS poparcie dla tej partii nie maleje szybko? - zapytał Piotr Najsztub i postawił hipotezę, że dla wyborców PiS takie kwestie jak praworządność czy wolne media nie są ważne. - I dlatego PiS-owi nie spada, a nie dlatego, że ma na sobie jakiś specjalny teflon - mówił w TOK FM.

- Na pewno jest w tym część prawdy - zgodził się Jacek Żakowski. - Ale są inne argumenty bez porównania ważniejsze: postprawda i polaryzacja. Otóż kiedy wyborcy PiS słyszą, że ta partia robi przekręty, to myślą tak: jedni mówią, że te przekręty są, inni temu zaprzeczają, więc nie wiadomo, jak jest. Docierają do nich tylko te problemy, które ich osobiście dotykają. Gdyby PiS kazał się swoim wyborcom zaszczepić, to straciłby ich poparcie, ale jak wprowadza restrykcje dla restauratorów, to traci bardzo mało, bo w tym środowisku jest relatywnie niewielu wyborców PiS. Podobnie jest, gdy niszczy sądy - wyjaśniał.

Nazwał PiS "najbardziej nieuczciwą partią rządzącą po 1989 roku" i "okupantem", a - jak zaraz dodał - nie dziwi go to, że obóz rządzący nie traci poparcia społecznego, gdy dziennikarze informują o nadużyciach partii władzy. - Bo wiem, że dla jej wyborców nie ma to znaczenia, oni to łatwo unieważniają. Ja to rozumiem. I rozumiem, że Donald Tusk jest ostrożny w sprawie szybszego przejmowania władzy, bo chyba też tak myśli, że ludzie muszą się przekonać - powiedział.

Jednak jego zdaniem sytuacja PiS-u zaczyna się zmieniać, gdy Polacy mają do czynienia z gwałtownie rosnącą inflacją i podwyżkami rachunków za energię. - Teraz, gdy ludzie dostają bardzo wysokie rachunki za gaz, to zaczynają się zastanawiać, czy aby na pewno ta władza jest dobra. Bo boli ich inflacja. Oczywiście są tacy, którzy będą umierali z zimna w swoich mieszkaniach i dalej będą twierdzili, że wcale ceny gazu ani prądu nie są wysokie. Są tacy zaprzysięgli wyznawcy. Ale jeśli czekamy na zmianę polityczną, trzeba niestety mieć świadomość, że ona nastąpi, dopiero kiedy będzie bolało - ocenił.

"Budujcie kładki dla tych, którzy chcą uciekać z tamtego okrętu"

Prowadzący audycję powiedział, że jeśli w tym roku notowania PiS zaczną spadać, to "doczekamy się rozwiązań siłowych ze strony tej władzy". - Moim zdaniem działacze opozycji będą w więzieniach za przestępstwa kryminalne i że będą rozpędzane demonstracje, jak było w latach 80. Bo PiS tak będzie bał się stracić władzę, że zrobi wszystko - stwierdził.

- Część PiS-u jest za tymi ultrasiłowymi rozwiązaniami, a część woli nie ryzykować, bo boi się, że mimo tego straci władzę i wtedy będzie rozliczana. Mnie się wydaje, że prezydent Duda pokazał drogę do pogodzenia się z tym, że stracą władzę. Jakie będą proporcje obu postaw w tym obozie, trudno dzisiaj przewidzieć, ale mnie się wydaje, że tam dominuje element tchórzliwy - ocenił.

Piotr Najsztub dopytywał, czy w takim razie jego gość "w tchórzostwie obozu władzy opiera nadzieję". - Po części w tchórzostwie jednych, po części w ostrożności innych, a po części w jakimś odruchu mądrej odpowiedzialności następnych - odpowiedział Jacek Żakowski i zaapelował: "Budujcie kładki dla tych, którzy chcą uciekać z tamtego okrętu. Bo co prawda niektórzy unikną w ten sposób zasłużonej kary, ale my wszyscy unikniemy bardzo kosztownych, być może tragicznych zdarzeń".

DOSTĘP PREMIUM