Drugie podejście do "lex Czarnek" i kolejna awantura w Sejmie

Połączone sejmowe komisje: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Obrony Narodowej odrzuciły wnioski opozycji zgłoszone podczas pierwszego czytania projektu zwanego "lex Czarnek". Posiedzenie rozpoczęło się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem i nie obyło się bez awantury.

Według pomysłu resortu edukacji i nauki kurator będzie mógł szybko odwołać nieposłusznego dyrektora. Będzie mógł również decydować, które organizacje będą mogły działać na terenie szkoły. O godzinie 15 we wtorek miało się rozpocząć w Sejmie posiedzenie komisji - edukacji i obrony - dotyczące projektu zwanego "lex Czarnek". 

Posiedzenie rozpoczęło się kilkadziesiąt minut później. Przewodnicząca komisji tłumaczyła, że potrzebna jest przerwa ze względu na kłopoty techniczne (spotkanie odbywa się częściowo zdalnie). Opozycja przekonywała z kolei, że komisja jest przedłużana celowo - ponieważ nie można było się połączyć z posłami Prawa i Sprawiedliwości. 

A warto przypomnieć, że już raz PiS przegrało głosowanie w sprawie "lex Czarnek" - w połowie grudnia, także podczas komisji. Wówczas prace nad projektem zostały zawieszone. 

Atmosfera na komisji była od początku bardzo burzliwa. 

- Pozwolę sobie od przypomnienia skali sprzeciwu wobec tego projektu, który tutaj mawiamy i procedujemy, bo ta skala rzeczywiście jest niespotykana, tzn. nie ma dzisiaj w Polsce takiego środowiska oświatowego, które nie wyraziłoby bardzo krytycznie na temat procedowanej ustawy - powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica). Posłanka złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Z kolei Krystyna Szumilas (KO) złożyła wniosek o przeprowadzenie w Sejmie wysłuchania publicznego w sprawie projektu. Także ona krytykowała zapisy projektu.

- Ta ustawa ma dwa bardzo niebezpieczne i bardzo szkodliwe dla polskiego systemu edukacji aspekty i przepisy. Te przepisy z jednej strony dotyczą zabrania rodzicom konstytucyjnego prawa o decydowania o wychowaniu swoich dzieci. Druga sprawa to naruszenie konstytucyjnych uprawnień samorządu terytorialnego związanych z tym, że jest on organem prowadzącym szkoły. To jest jego zadanie własne. Jeżeli na mocy ustawy jest to zadanie własne, nie można mu tych kompetencji w taki sposób, jak państwo to robicie, odbierać - powiedziała Szumilas.

Ostatecznie obydwa wnioski opozycji zostały odrzucone.

Przeciwko "lex Czarnek" we wtorek protestowano w wielu polskich miastach. Największa demonstracja wciąż odbywa się w Warszawie - przed Sejmem. Samorządowcy i organizacje społeczne apelują do posłów o odrzucenie projektu. 

"Lex Czarnek". O co chodzi w projekcie?

Zgodnie z rządowym projektem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe złożonym w Sejmie pod koniec listopada, jeśli dyrektor szkoły lub placówki oświatowej nie zrealizuje zaleceń wydanych przez kuratora oświaty, będzie on mógł wezwać go do wyjaśnienia, dlaczego tego nie zrobił. Jeśli dyrektor nadal nie będzie realizował zaleceń, kurator może wystąpić do organu prowadzącego szkołę lub placówkę z wnioskiem o odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.

W projekcie zaproponowano też wzmocnienie roli kuratora oświaty w kwestii wyboru kandydata na stanowisko dyrektora szkoły lub placówki w postępowaniu konkursowym przez zwiększenie liczby jego przedstawicieli w składzie komisji konkursowej z trzech do pięciu, z zastrzeżeniem, że organ ten może zgłosić mniejszą liczbę swoich przedstawicieli w pracach komisji, którym – niezależnie od powyższego, jak również niezależnie od liczby tych przedstawicieli biorących udział w posiedzeniu komisji konkursowej – w głosowaniu zawsze przysługiwać będzie łącznie pięć głosów.

Zaproponowano również przepisy wzmacniające nadzór nad szkołami i placówkami niepublicznymi. Kurator będzie mógł wydać osobie prowadzącej taką szkołę lub placówkę polecenie niezwłocznego umożliwienia wykonania czynności dotyczących nadzoru pedagogicznego.

DOSTĘP PREMIUM