Będą dymisje w związku z "Polskim Ładem"? Komentator: Domaga się ich Zbigniew Ziobro

W związku zamieszaniem wokół "Polskiego Ładu" po raz pierwszy od bardzo dawna mogliśmy usłyszeć przeprosiny premiera. Czy to jednak wystarczy i czy nie będą konieczne dymisje w rządzie? - Dymisji mocno domagają się w kuluarach przedstawiciele Solidarnej Polski. Po naradzie ze Zbigniewem Ziobro w tej partii zapadła polityczna decyzja, że w jej interesie jest wskazywanie błędów "Polskiego Ładu" - mówił w TOK FM Patryk Michalski z Wirtualnej Polski.
Zobacz wideo

Od kilku dni trwa zamieszanie związane z wejściem w życie "Polskiego Ładu", sztandarowego programu PiS. Na zmianach podatkowych ucierpieli m.in. nauczyciele i policjanci, którzy na początku stycznia dostali mniejsze wypłaty. Problemy z nowymi regulacjami zgłaszają też biura księgowe, które nie wiedzą, jak je interpretować. Na dodatek - jak donosiła Wirtualna Polska - padła rządowa infolinia ws. "Polskiego Ładu", bo oddelegowano do jej obsługi tylko 5 konsultantów z Ministerstwa Rozwoju.

W związku z tym zamieszaniem po raz pierwszy od bardzo dawna mogliśmy usłyszeć przeprosiny premiera. Ponadto rzecznik rządu Piotr Müller oświadczył w sobotę, że "w przyszłym tygodniu rozpocznie się wypłacanie różnic w płacach, nieprawidłowo zaniżonych po wejściu w życie reformy podatkowej". Czy to jednak wystarczy i czy nie będą konieczne dymisje w rządzie?

- Dymisji mocno domagają się w kuluarach przedstawiciele Solidarnej Polski. Po naradzie ze Zbigniewem Ziobro w tej partii zapadła polityczna decyzja, że w jej interesie jest wskazywanie błędów "Polskiego Ładu", bo odpowiada za to personalnie również premier Morawiecki, który jest twarzą tego programu. Więc Solidarna Polska uznała, że wykorzysta tę okazję - mówił w TOK FM Patryk Michalski z Wirtualnej Polski, nawiązując do walki o wpływy Zbigniewa Ziobry z Mateuszem Morawieckim.

Będzie szukanie kozła ofiarnego?

Jak jednak dodał dziennikarz, z jego informacji wynika, że w samej Kancelarii Premiera uznano, iż dymisje na razie nie są konieczne, bo przeprosiny premiera za chaos związany z reformą podatkową są wystarczające. - Z drugiej strony otoczenie premiera przyznaje w nieoficjalnych rozmowach, że przy wdrażaniu "Polskiego Ładu" doszło do wielu błędów. Jako odpowiedzialnych za to wskazuje na urzędników w Ministerstwie Finansów. Takie zapowiedzi odczytuję jako ewentualną możliwość znalezienia kozła ofiarnego na poziomie wiceministra np. w resorcie finansów i zdymisjonowanie go - stwierdził.

Zastrzegł, że nawet to nie stanie się teraz, bo póki co rząd walczy o "efekt propagandowy 'Polskiego Ładu'". - Słyszymy na konferencjach, że portfele Polaków mają być wypchane pieniędzmi. Szkoda tylko, że nikt takich efektów "Polskiego Ładu" nie widzi - podkreślił i zasugerował, że ten "efekt propagandowy" jest już zmarnowany. - Bo ludzie już w pierwszych dniach obowiązywania tego programu zobaczyli na swoich kontach mniej pieniędzy. Z tym związany jest bardzo duży popłoch, bo nawet jeśli duża grupa Polaków po jakimś czasie zobaczy zwrot kilkuset złotych, to jednak będą rozczarowani tym, że na początku chciano im je zabrać - dodał.

Zauważył, że w obozie rządzącym narasta rozczarowanie. - Bo to miał być program, który postawi Polaków na nogi po trudnym okresie pandemii. "Polski Ład" był przedstawiany jako program prorozwojowy, a tymczasem w ciągu godziny dostawaliśmy w redakcji dziesiątki wiadomości od osób niezadowolonych, które straciły w pierwszych chwilach obowiązywania "Polskiego Ładu", bo niewłaściwie została im naliczona zaliczka na podatek dochodowy - stwierdził

Zdaniem Patryka Michalskiego kłopoty rządu w związku z zamieszaniem wokół "Polskiego Ładu" dopiero się zaczynają. - Już teraz księgowi łapią się za głowy, rozliczając podatki przy wdrażaniu "Polskiego Ładu". W dodatku słyszymy, że na tych zmianach stracą osoby samodzielnie wychowujące dzieci. Spodziewam się, że w najbliższych dniach będziemy widzieli kolejne doniesienia o efektach niepożądanych "Polskiego Ładu" - mówił w rozmowie z Karoliną Głowacką.

Kaczyński o możliwości wcześniejszych wyborów

Prezes PiS w tygodniku "Sieci" przyznał, że sytuacja obozu rządzącego jest trudna, ale rysowanie jej w "jednoznacznie czarnych barwach" to przesada. - Entropii i zapaści nie ma, to tylko kra i odłamki lodowe, które przy wielkim lodowcu są czymś naturalnym - przekonywał.

Pytany, czy możliwe są wcześniejsze wybory, Kaczyński powiedział, że PiS ma pełną wolę doprowadzenia do kolejnego zwycięstwa, najlepiej w wyborach w roku 2023. Przyznał jednocześnie, że może się zdarzyć, że będzie to wcześniej. - To mało prawdopodobne, ale wykluczyć tego całkowicie nie można. W takiej sytuacji też będziemy walczyć o zwycięstwo. Mamy wielką szansę wygrać, ale pewne elementy w sposobie naszego działania też muszą się zmienić - zaznaczył.

DOSTĘP PREMIUM