"PiS z wielką kumulacją kryzysów". Karolina Lewicka o "konwulsjach słabnącej władzy"

- Na pewno będzie drożej, stąd będzie też biednej, wbrew temu, co opowiada w "Wiadomościach" premier - tak o czasie wysokiej inflacji i podwyżek mówi Karolina Lewicka. Zdaniem dziennikarki TOK FM, PiS musi się mierzyć z "kumulacją kryzysów". - Pierwszy z jeźdźców apokalipsy to inflacja, drugi - pandemia, trzeci - zagrożenie ze Wschodu. No i wreszcie czwarty - konwulsje słabnącej władzy - mówi w najnowszym odcinku TOK Stories.
Zobacz wideo

Rok 2022 roku nie zaczął się dobrze dla obywateli, bo podwyżki zmusiły wiele osób do zaciskania pasa.  Jak pokazał sondaż IBRiS-u, 89 proc. Polek i Polaków obawia się, że zdrożeje właściwie wszystko. - Jednocześnie ponad połowa obywateli obawia się o swoją sytuację finansową, a czterech na 10 Polaków już odczuło jej pogorszenie - komentuje Karolina Lewicka. - Na pewno będzie drożej, stąd będzie też biednej, wbrew temu, co opowiada niemalże codziennie w "Wiadomościach" premier Mateusz Morawiecki - podkreśla dziennikarka TOK FM.

Ale początek roku to także czas, kiedy w Polskę może uderzyć kolejna, piąta już, fala pandemii, tym razem spowodowana mutacją omikron. - Rząd zapewne nie będzie robił nic, by jej zapobiec bądź będą to działania pozorowane. Wszak Jarosław Kaczyński już wywiesił białą flagę. W kilku wywiadach, których udzielił tuż przed światami Bożego Narodzenia, wprawdzie z jednej strony deklarował pełną gotowość do bardziej radykalnych działań, ale z drugiej strony - dopytywany wprost o dodatkowe restrykcje bądź obowiązkowe szczepienia - odpowiadał, że nie można wprowadzać prawa, które będzie fikcją - przypomina Lewicka.

Siedem lat z Prawem i Sprawiedliwością

PiS wszedł w siódmy rok rządzenia krajem. Zdaniem dziennikarki jest "słabszy niż był przez pierwszych 5 lat rządzenia". - Ale wciąż na tyle silny i mocny, by tę władzę utrzymać. I niestety, by dalej psuć państwo - podkreśla.

Karolina Lewicka uważa, że Prawo i Sprawiedliwość będzie miało do czynienia "z wielką kumulacją kryzysów". - Pierwszy z jeźdźców apokalipsy to inflacja, drugi - pandemia, trzeci - zagrożenie ze Wschodu. No i wreszcie czwarty - konwulsje słabnącej władzy - wylicza. I ostrzega, że kumulacja kryzysów "może spowodować, że władze będzie jeszcze bardziej populistyczna, a na swoich sztandarach będzie miała jeszcze więcej radykalnych haseł". 

DOSTĘP PREMIUM