Prokuratura chce postawić zarzuty szefowi Iustitii. "Mamy do czynienia z sytuacją dosyć groteskową"

Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty szefowi sędziowskiego Stowarzyszenia Iustitia Krystianowi Markiewiczowi. Prof. Marek Chmaj uważa, że cała sprawa "wygląda na próbę zamknięcia ust". Konstytucjonalista napisał do Zbigniewa Ziobry - chce, żeby śledczy także jemu postawili takie zarzuty, jakie ma usłyszeć sędzia Markiewicz.
Zobacz wideo

Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty karne sędziemu Krystianowi Markiewiczowi za wypowiedzi dotyczące konieczności wykonania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE. Portal OKO.press został już wezwany do wydania materiałów dotyczących publikacji, w której m.in. prezes Iustitii komentował wyrok unijnego trybunału w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Z decyzją prokuratury nie zgadza się prof. Marek Chmaj, który przygotował list otwarty do Zbigniewa Ziobry. Konstytucjonalista napisał m.in., że "Izba Dyscyplinarna jest nielegalna i powinna zostać natychmiast zlikwidowana", "orzeczenia TSUE z lipca 2021 r. muszą być wykonywane".

Prawnik domaga się, by jemu także postawiono zarzuty.  - W końcu nasze czyny będą tożsame - tłumaczył w TOK FM.

"To wygląda na próbę zamknięcia ust"

Prof. Chmaj zdecydował się na napisanie listu do ministra-prokuratora generalnego, bo - jak stwierdził - "mamy do czynienia  z sytuacją dosyć groteskową". - Prof. Krystian Markiewicz wskazał, że Izba Dyscyplinarna SN nie może funkcjonować zgodnie z orzeczeniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i musi zostać natychmiast zlikwidowana. A sądy winny orzeczenie TSUE wykonywać, że orzeczeniom unijnego trybunału muszą się podporządkować wszyscy, przede wszystkim organy państwa polskiego. Za to ma być teraz ścigany - wyjaśnił prawnik.

Jak wielokrotnie podkreślił konstytucjonalista, "nie można nikogo ścigać za przytaczania orzeczeń TSUE". 

Zdaniem prof. Chmaja, jeśli ostatecznie prokuratura postawi zarzuty bądź sędziemu Markiewiczowi, bądź też jemu, to może być to uznane za przekroczenie uprawnień. - Bo skoro nie ma, moim zdaniem, czynu zabronionego, a zarzuty będą postawione, to ktoś za to będzie musiał odpowiedzieć - wyjaśnił. Prawnik uważa, że cała sprawa dotycząca szefa Iustitii "wygląda na próbę zamknięcia ust". Ale - jak podkreślił - jest przekonany, że "prof. Markiewicz nadal będzie twierdził to, co twierdzi".

- Myślę, że prokuratura chciała mieć efekt mrożący. Mamy monopol na rację. Przecież tzw. trybunał Julii Przyłębskiej stwierdził to, co stwierdził, że my nie musimy orzeczenia TSUE stosować w takim zakresie, w jakim to ingeruje w wewnętrzne przepisy dotyczące funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego - przypomniał na koniec rozmowy z Mikołajem Lizutem.

DOSTĘP PREMIUM