Roman Giertych przed senacką komisją ds. Pegasusa. "Przyczyną, dla której mnie inwigilowano, to była inwigilacja Donalda Tuska"

Roman Giertych, prawnik, zotał wysłuchany przez senacką komisję ds. wykorzystywania Pegasusa. - Przyczyną, dla której mnie inwigilowano, to była inwigilacja Donalda Tuska - powiedział Giertych.

Mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą, która inwigiluje opozycję i koalicję - mówił przed senacką komisją ds. Pegasusa mecenas Roman Giertych.

Według Giertycha został ofiarą Pegasusa przede wszystkim z powodu jego bardzo częstych kontaktów z Donaldem Tuskiem, gdy reprezentował go m.in w czasie prac komisji ds. Amber Gold. - Miałem bliski kontakt z Tuskiem także wtedy, gdy Platforma szukała kandydata na wybory prezydenckie w 2020 roku - mówił Giertych i dodał, że daty hakowania telefonu pokrywają się z kalendarzem politycznym Tuska.

Dodał, że inwigilacji zaprzestano na początku grudnia 2019 roku, kiedy było już pewne, że Tusk nie będzie ubiegał się o prezydenturę.

Giertych poinformował ponadto, że we wtorek otrzymał z Citizen Lab informację, że z jego telefonu "zasysano ogromne pliki różnego rodzaju informacji, dokumenty, zdjęcia". - Nie tylko Pegasus był używany do śledzenia mnie na bieżąco, ale po prostu gromadzono dane z mojego telefonu - zaznaczył.

Oglądaj relację z posiedzenia:

Włamanie do telefonu Giertycha wykryli specjaliści z kanadyjskiego Citizen Lab Uniwersytetu w Toronto, o czym jako pierwsza napisała agencja Associated Press. Jak wskazuje gazeta, eksperci stwierdzili, że w 2019 r. włamywano się Pegasusem do urządzenia prawnika co najmniej 18 razy.

Senacka komisja

W ubiegłym tygodniu senacka komisja  wysłuchała prezesa NIK Mariana Banasia oraz b. szefa Izby senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego (niez.). Stawił się przed nią też Krzysztof Brejza, senator, który także był inwigilowany Pegasusem. Zdalnie komisja wysłuchała też ekspertów z kanadyjskiego CitizenLab, którzy potwierdzali przypadki użycia systemu w naszym kraju.

W środę przed komisją ma się stawić prokurator Ewa Wrzosek, której telefon też padł ofiarą Pegasusa. W Sejmie cały czas trwają starania opozycji, żeby powołać komisję śledczą, która przyjrzy się tej sprawie. 

DOSTĘP PREMIUM