Co Roman Giertych powiedział przed komisją ds. Pegasusa? Ekspert wylicza najważniejsze momenty

Polskie służby specjalne miały podsłuchiwać Romana Giertycha, gdy jako adwokat reprezentował Donalda Tuska, wtedy szefa Rady Europejskiej. - Jeżeli w tym momencie pozyskiwano dane z telefonu Romana Giertycha, to osobą, która była jednocześnie inwigilowana, był Donald Tusk. A że był wtedy objęty immunitetem, to taka działalność (polskich służb specjalnych - przyp. red.) była absolutnie nielegalna - mówił w TOK FM Łukasz Lipiński z tygodnika "Polityka".
Zobacz wideo

W środę przed senacką komisją ds. wykorzystywania Pegasusa stawił się prawnik Roman Giertych. Jak ustalili eksperci kanadyjskiego Citizen Lab, Giertych był podsłuchiwany 18 razy w 2019 r. Adwokat mówił w Senacie, że został ofiarą Pegasusa przede wszystkim z powodu swoich bardzo częstych kontaktów z Donaldem Tuskiem, gdy reprezentował go m.in w czasie prac komisji ds. Amber Gold. - Miałem bliski kontakt z Tuskiem także wtedy, gdy Platforma szukała kandydata na wybory prezydenckie w 2020 roku - mówił i dodał, że daty hakowania telefonu pokrywają się z kalendarzem politycznym Tuska.

Łukasz Lipiński z "Polityki" ocenił w TOK FM, że zeznania Giertycha przed senacką komisją były "niezwykle ciekawe", bo adwokat zwrócił uwagę na kilka wątków afery z Pegasusem, które rzucają na nią nowe światło. Pierwszym z nich był czas, w którym polskie służby specjalne miały podsłuchiwać Giertycha. Działo się to w momencie, gdy jako adwokat reprezentował Donalda Tuska, który był wtedy szefem Rady Europejskiej. - Więc jeżeli w tym momencie pozyskiwano dane z telefonu Romana Giertycha, to osobą, która była jednocześnie inwigilowana, był Donald Tusk. A że był wtedy objęty immunitetem, to taka działalność (polskich służb specjalnych – przyp. red.) była absolutnie nielegalna. W momencie gdy służby zorientowałaby się, że inwigilują osobę objętą immunitetem, musiałyby natychmiast zaprzestać takiego działania i zniszczyć to, co pozyskały do tej pory - podkreślił.

Jak zauważył komentator, kolejną problematyczną kwestią w inwigilowaniu Romana Giertycha jest tajemnica adwokacka. - Wchodzimy tu na bardzo grząski grunt, bo adwokat z natury swej pracy kontaktuje się z ludźmi, wobec których prowadzone są różne postępowania i które korzystają z tajemnicy adwokackiej, żeby ustalać linię obrony. Tu jest bardzo silna kolizja stosowania inwigilacji z pracą, którą Roman Giertych wykonuje – ocenił.

Jego zdaniem kolejnym wątkiem zeznań Giertycha, który odsłania sprawę jego inwigilacji w nowym świetle, jest kwestia jego relacji z Mariuszem Kamińskim, obecnym koordynatorem służb specjalnych. - Roman Giertych powiedział, że był osobistym i politycznym wrogiem Mariusza Kamińskiego jeszcze w czasach poprzednich rządów PiS (Giertych był wtedy wicepremierem). To pokazuje polityczny mechanizm, który za tą inwigilacją stoi - mówił Lipiński i podsumował, że "to są rzeczy, które brzmią bardzo poważnie".

Komisja senacka bardziej wartościowa od sejmowej?

Na pytanie prowadzącego audycję Filipa Kekusza, czy senacka komisja jest w stanie coś z tą sprawą zrobić poza jej nagłośnieniem, komentator stwierdził, że "na tym etapie ta komisja jest bardziej wartościowa, niż planowana komisja sejmowa". Przypomnijmy, powołania tej ostatniej chce cała opozycja, jednak we wtorek Paweł Kukiz zapowiedział, że swoje poparcie dla niej uzależnia od tego, czy zostanie ogłoszonym jej przewodniczącym.

- Obawiam się, że ta komisja sejmowa, która ma się zająć wszelkimi możliwymi podsłuchami od 2005 roku aż do teraz, zmieni się w polityczny spektakl, w którym niczego nie można się było dowiedzieć. Myślę, że jeśli ta komisja by powstała, to PiS będzie dążył do tego, by jak najbardziej zamulić jej działanie i sprawić, że ludzie nie będą chcieli na to patrzeć. Bo to po prostu będzie polityczna pyskówka - powiedział Łukasz Lipiński.

Zauważył, że do senackiej komisji politycy PiS w ogóle nie weszli, bo ją zbojkotowali, w związku z czym jej przesłuchania są "bardzo sprawnie prowadzone". - Dlatego dla tych osób, które śledzą te przesłuchania, są one - moim zdaniem - niesłychanie istotne - zakończył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM