Ważą się losy "lex Kaczyński". Solecka: Projekt obraźliwy dla rozumu i logiki

Nie mam wysokiej oceny "lex Hoc", ale z całą pewnością nie była aż tak niemądra i tak szkodliwa, jak to, pod czym podpisał się Jarosław Kaczyński - oceniła w TOK FM Małgorzata Solecka. Dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika "Służba Zdrowia" uważa, że z nowego projektu najbardziej cieszyliby się prawnicy. - Mieliby eldorado - mówiła.
Zobacz wideo

Ważą się losy nowej ustawy posłów PiS, którą złośliwi nazywają "lex konfident". Po godzinie 15 projektem ma zająć się sejmowa komisja (to drugie podejście, bo wczoraj się nie udało), a potem wszyscy posłowie na plenarnym posiedzeniu. Natomiast w tej chwili odbywa się pilne spotkanie marszałek Elżbiety Witek, wicemarszałka i szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Z nieoficjalnych informacji wynika, że politycy PiS rozmawiają właśnie o tej ustawie. Po spotkaniu jasne jest, że PiS będzie szukać dla tej ustawy większości.

Projekt, pod którym podpisał się m.in. sam prezes Jarosław Kaczyński, zastąpił słynną ustawę posła Czesława Hoca, której nie udało się nawet wyjść z sejmowej komisji, dzięki - między innymi - przeciwnikom szczepień z klubu PiS. Nowa ustawa przewiduje np. możliwości dochodzenia odszkodowania za zakażenie się koronawirusem w pracy. Są też zapisy o darmowych, cotygodniowych testach dla pracowników, ale w przypadku osoby, która odmówi testowania, pracodawca nie może... choćby przesunąć takiej osoby do pracy zdalnej.

- Ten projekt mógłby się nazywać "projekt ustawy o niewiarygodnie głupich rozwiązaniach", bo on jest niewiarygodnie obraźliwy dla rozumu i logiki - komentowała w TOK FM Małgorzata Solecka. - Nie mam wysokiej oceny "lex Hoc", to nie była dobra ustawa, ale z całą pewnością nie była aż tak niemądra i szkodliwa, jak to, pod czym podpisał się Jarosław Kaczyński - oceniła dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika "Służba Zdrowia"

I podkreśliła, że w projekcie posłów PiS "nie ma tam cienia próby walki z zagrożeniem epidemicznym". - Pracownik, który miałby się - jak to mówił jeden z posłów - "dobrowolnie, ale pod miękkim przymusem" testować, jeśli się nie przetestuje, to nadal może przychodzić do pracy. Więc zagrożenie epidemiczne pozostanie niezmienne. Nie wiem, po co miała być taka ustawa uchwalona - przyznała rozmówczyni Karoliny Lewickiej.

Solecka obserwowała poniedziałkowe posiedzenie komisji zdrowia. Jak oceniła, wśród posłów PiS - "zwłaszcza w prezydium komisji" - "widać było duże skrępowanie". - Myślę, że większość posłów, którzy przyszli na posiedzeniem, zdaje sobie sprawę z zagrożenie. Jesteśmy w trakcie piątej fali i sytuacja nie sprzyjają tego typu głupim rozwiązaniom, ani partyjnym przepychankom - stwierdziła.

Eldorado dla prawników

Zdaniem Soleckiej z ewentualnego uchwalenia "lex Kaczyński" najbardziej ucieszyliby się prawnicy. - Mieliby takie eldorado - dodała.

Klientów prawnikom przybywałoby przede wszystkim dzięki przepisom dotyczącym odszkodowania za zakażenie w miejscu pracy. - To karkołomna próba połączenia dochodzenia sprawiedliwości na gruncie prawa cywilnego - niech za szkodę zapłaci ten, kto zaszkodził, z procedurą administracyjną. Bo odszkodowanie płaciłaby osoba, która niedopełniła dobrowolnego obowiązki, a nie ta która zaraziła. Aberracja tego rozumowania, które nie wiem, czy w ogóle można nazwać rozumowaniem..  tej konstrukcji, pod która podpisało się kilku prawników, wskazuje, że ktoś tu przestał myśleć - oceniła bezlitośnie dziennikarka.

"Jesteśmy bezbronni"

Kolejna próba przeprowadzenia przez PiS projektu związanego z trwającą pandemią zbiega się ze wzrostem zakażeń koronawirusem. Jak ostrzegali eksperci, to właśnie w lutym może być najwięcej zakażeń wywołanych przez bardzo zakaźnego omikrona. - Jesteśmy w sytuacji absolutnie fatalnej -przyznała Joanna Solska. - Miałabym prośbę do Jarosława Kaczyńskiego i ważnych polityków PiS, żeby sobie już niczego nie koncypowali, tylko popatrzyli na dane. Tylko, jeśli chodzi o seniorów, którzy są najbardziej narażeni na ciężki przebieg zakażenia, to na 10 mln osób powyżej 60. roku życia mamy w ogóle niezaszczepionych mamy prawie 2 mln 400 tys. Kolejne 2 mln 400 tys. to osoby, które przyjęły tylko dwie dawki i zakończyły szczepienia w I połowie 2021 roku. Więc ich ochrona przed zakażeniem nie jest optymalna, mówiąc bardzo oględnie - wyliczała dziennikarka.

Zdaniem rozmówczyni Karoliny Lewickiej, drugim ważnym problemem jest brak rozwiązań, które dotyczą osób aktywnych, pracujących, chodzących do teatrów, czy uprawiających sport w zamkniętych salach. Bo w nowym projekcie PiS-u nie ma śladu po przepisach dotyczących certyfikatów covidowych. A z tych dokumentów, jak przypomniała Solecka, "korzysta cała Europa". - Jesteśmy bezbronni po prostu - podsumowała pesymistycznie.

DOSTĘP PREMIUM