Projekt likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN to "pobożne życzenie" Dudy. "Nikt się już nie da nabrać"

- Duda może liczy na to, że to będzie pokaz roztropności głowy państwa, który mógłby odwrócić te wszystkie pieniądze; tak, jak projekt ustawy covidowej, który przepadł, miałby zapobiegać pandemii w Polsce - profesor Krystian Markiewicz nie zostawia suchej nitki na prezydenckim projekcie likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że przygotował projekt zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, który przewiduje likwidację Izby Dyscyplinarnej SN, co ma polskiemu rządowi dać narzędzie do kończenia sporu z KE i do odblokowania pieniędzy z KPO.

Prof. Krystian Markiewicz - sędzia, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" - ocenia, że to tylko zapowiedź i "pobożne życzenie ze strony prezydenta", bo wydaje się, że "Andrzej Duda w ogóle nie zrozumiał wszystkich orzeczeń trybunałów".

- Wyraźnie mówi się, że chodzi o sędziów, którzy zostali źle powołani i nie mogą sprawować wymiaru sprawiedliwości nigdzie, w żadnej izbie SN. Projekt pana prezydenta zakłada, że sędziowie (z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego) zostaną przeniesieni albo odejdą w stan spoczynku. Wystarczy zmienić tabliczki i wszystko jest ok. Jakbyśmy mieli "rzeźnika", który jest na chirurgii ogólnej i zabił kilkanaście osób, a teraz w ramach reorganizacji, przerzuca się go na oddział chirurgii dziecięcej, bo tam będzie służył służbie zdrowia. Taka mniej więcej jest w tym logika - mówił gość TOK FM.

Markiewicz podkreślił, że sędziowie, których powołała neo-KRS, nie mogą być sędziami, więc nie można po prostu przesunąć ich do innej Izby Sądu Najwyższego. Zdaniem szefa "Iustitii", propozycja prezydenta to "betonowanie dotychczasowego układu".

Po co prezydent to robi?

Jak stwierdził sędzia, "być może Unia Europejska" uzna propozycję prezydenta "za dobrą monetę, ale praworządność albo jest, albo jej nie ma". Do zakończenia sporu z Komisją Europejską i odblokowania dla Polski pieniędzy z programu odbudowy, trzeba spełnić wszystkie warunki Brukseli. A są to, jak przypomniał Krystian Markiewicz: likwidacja całego system dyscyplinarnego dotyczącego sędziów, przywrócenie do pracy sędziów, którzy zostali bezprawnie zawieszeni albo odwołani oraz rozpoczęcie procesu przywracania praworządności, czyli powołanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa, zgodnie z zapisami Konstytucji RP i regułami obowiązującymi w Unii.

- A pan prezydent nie spełni nawet tego pierwszego. Bo system dyscyplinarny, który ma być zmieniony na podstawie orzeczeń TSUE, to nie tylko likwidacja Izby Dyscyplinarnej i włożenie tam tabliczki z napisem "Izba Odpowiedzialności Zawodowej". Nikt się już nie da nabrać na tego typu rzeczy - ocenił.

Mikołaj Lizut, prowadzący audycję, dopytywał, po co prezydent przygotował taką ustawę. Profesor Markiewicz odpowiadał, że może chodzić o dwie sprawy. - By przykryć dzisiejsze orzeczenie ETPCz, bo to cios zadany Andrzejowi Dudzie w jego koncept neo-sędziów w SN. Po drugie, być może, by pokazać, że jest inny projekt niż ten, który ma Ziobro. I przy okazji (prezydent) może liczy na to, że będzie to pokaz roztropności głowy państwa - uważa prezes prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał dziś, że firma, która pozwała polskie państwo, została pozbawiona prawa do rzetelnego procesu sądowego. Powodem było to, że o odrzuceniu skargi spółki w Sądzie Najwyższym zdecydowały osoby wskazane do SN przez upolitycznioną neo-KRS. Według ETPCz takie osoby nie zapewniają prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym i bezstronnym sądem.

"Ruch pozorowany"

Propozycja prezydenta wywoła też lawinę komentarzy w sieci. Sędzia Olimpia Barańska- Małuszek z Iustitii oceniła, że nie spełnia ona oczekiwań TSUE.  "Najpierw trzeba zlikwidować polityczną neoKRS. Uchwalić nową ustawę o KRS i powołać 15 sędziów w sposób niezależny od polityków" - pisze na Twitterze pani sędzia. Jak dodaje, sędziowie z Izby Dyscyplinarnej nie mogą być przesunięci do innych izb, bo nie mają prawa orzekać. "Zostali powołani wadliwie - nie mogą być przesunięci do innej izby, ani od tego nie zmądrzeją, ani staną się niezależni" - pisze Olimpia Barańska-Małuszek.

O próbie "pudrowania problemu" mówi też mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram z Wolnych Sądów. Jak tłumaczy, pozostawienie w Sądzie Najwyższym tzw. neosędziów, wskazanych przez upolitycznioną neoKRS, jest sprzeczne z wyrokami ETPCz i TSUE.

Na to samo zwraca uwagę sędzia Bartłomiej Przymusiński z Iustitii. 

DOSTĘP PREMIUM