Konferencja NIK ws. cyberataków bez konkretów. "Zabrakło tego wybuchu wulkanu"

Najwyższa Izba Kontroli twierdzi, że padła ofiarom cyberataków. Kontrolerzy spotkali się w poniedziałek z mediami, ale ich wystąpienie pełne było bezpiecznych sloganów. - Zabrakło bardziej stanowczych wniosków - oceniła w TOK FM dr Paulina Piasecka z Collegium Civitas.
Zobacz wideo

Najwyższa Izba Kontroli potwierdza medialne doniesienia o wykryciu ponad 7 000 prób cyberataków na sprzęt należący do instytucji. Kontrolerzy nie wykluczają, że używano do tego głośnego w ostatnim czasie systemu szpiegowskiego Pegasus. Jak mówił kierownik wydziału bezpieczeństwa Izby Grzegorz Marczak, jedną z osób, która miała być podsłuchiwana, jest społeczny doradca prezesa NIK-u, a prywatnie jego syn, Jakub Banaś. - Zainfekowano trzy urządzenia osób z najbliższego otoczenia prezesa NIK Mariana Banasia – poinformowano podczas konferencji w NIK.

Dr Paulina Piasecka, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, mówiła w TOK FM, że spodziewała się po kontrolerach NIK "bardziej stanowczych wniosków". – Tutaj słyszeliśmy ciągle slogany: "nie można wykluczyć", "ze względu na dobro postępowania", "anonimowe źródło". Trochę zabrakło tego wybuchu wulkanu – oceniła ekspertka.

Jej zdaniem, piątkowe doniesienia w mediach na temat inwigilacji w NIK były "przedwczesnym" wyciekiem. – Co bardzo szkodzi narracji na ten temat. Dlatego nie dziwi dość powszechna relacja, że za mało było dzisiaj konkretów. Hipotezy, podejrzenia. Jeśli to spotkanie z mediami miało zarządzać konsekwencjami piątkowego wycieku, no to okazało się kontrproduktywne. W całej tej narracji konkurencji pomiędzy NIK a pozostałymi instytucji państwowymi – wskazała.

Gościni TOK FM podkreślała też, że jeśli faktycznie potwierdzi się, iż Najwyższa Izba Kontroli była inwigilowana, to już kwestia użytego narzędzia ma znaczenie drugorzędne. – Nie ważne, czy to był Pegasus, czy nie. Znacznie poważniejszym problemem jest to, czy instytucja powołana do kontroli innych instytucji, sam była poddawana kontroli operacyjnej. To samo w sobie jest wstrząsające i przeczy zasadom państwa prawa – oceniła dr Piasecka.

Na mobilne urządzenia łączności, które należały do pracowników Najwyższej Izby Kontroli, przeprowadzono ponad 6 tys. ataków systemem Pegasus, a nawet 500 urządzeń zostało zainfekowanych - poinformowało w piątek Radio RMF, powołując się na wstępne ustalenia specjalnego zespołu zajmującego się cyberbezpieczeństwem w NIK.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM