"Kiedy będą wybory, PiS ukręci łeb tej kurze, żeby nie gdakała". Oczkoś o komisji śledczej i "trójce oburzonych kłamców"

Paweł Kukiz złożył wniosek o powołanie komisji śledczej ds. inwigilacji. Zdaniem dr. Mirosława Oczkosia Kukiz działa w porozumieniu z PiS. - Tu chodzi o to, żeby kontrolować tę inicjatywę (komisję śledczą). Żeby to zrobić, trzeba się do niej przyłączyć i być na jej czele - tłumaczył w TOK FM ekspert ds. marketingu politycznego i wizerunku.
Zobacz wideo

W czwartek Paweł Kukiz złożył wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej ds. inwigilacji. Pod wnioskiem podpisali się przedstawiciele klubów i kół opozycyjnych. Na wspólnej konferencji zadeklarowali, że poprą kandydaturę Kukiza na przewodniczącego komisji. W jej skład ma wejść pięcioro polityków opozycji, pięcioro z obozu rządzącego i właśnie Paweł Kukiz.

Jednak zdaniem dr. Mirosława Oczkosia, eksperta ds. marketingu politycznego i wizerunku, powstanie komisji wcale jeszcze nie jest pewne, a nawet jeśli do tego dojdzie, to komisja "w tym składzie i w tej formule niczego nie wyjaśni". - Dajemy się wpuszczać w kanał. Jesteśmy świadkami wielkiej gry Pawła Kukiza, który może w tej sprawie zrobić dowolną rzecz, czyli przeciągać powstanie tej komisji w nieskończoność. To zabawnie i żałośnie brzmi, gdy Paweł Kukiz grozi, że jeśli politycy PiS w ciągu miesiąca nie powoła komisji, to im pokaże, gdzie raki zimują. To jest wielka ściema - mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOKu.

Przypomniał, że Paweł Kukiz ma podpisaną umowę z PiS na współpracę w Sejmie, więc gdyby zrobił cokolwiek bez porozumienia z Jarosławem Kaczyńskim, to "wyniknęłaby z tego wielka awantura". - Tu chodzi więc o to, żeby kontrolować tę inicjatywę (komisję śledczą – przyp. red.). Żeby to zrobić, trzeba się do niej przyłączyć i być na jej czele. Bo przewodniczący komisji ma nieograniczoną władzę: może zwoływać komisję lub tego nie robić i może zaczynać badanie sprawy od Mieszka I. Więc to może być maksymalnie rozmyte - podkreślił rozmówca Piotra Maślaka.

W jego ocenie PiS pozwoliło Pawłowi Kukizowi zaangażować się w proces powstawania komisji śledczej, bo nie miało innego wyjścia - w Parlamencie Europejskim powstaje bowiem specjalna komisja, która ma badać inwigilację za pomocą Pegasusa. - Więc i tak to (afera z Pegasusem – przyp. red.) będzie badane, w związku z tym lepiej trzymać nad tym kontrolę, sprawdzać, co z tego wychodzi. A za półtora roku, kiedy będą wybory, PiS ukręci łeb tej kurze, żeby ona za bardzo nie gdakała ani nie biegała po podwórku. A jak nawet pobiegnie, to już z odciętą głową - ocenił.

"Kłamstwo to nowa prawda"

W ocenie gościa Pierwszego Śniadania w TOK-u obóz rządzący poddaje Polaków propagandzie "w sposób bezczelny". - Jest taki tekst piosenki Dezertera, który mówi o tym, że "kłamstwo to nowa prawda". I tak jest tutaj: są kompletnie odwrócone wektory - podkreślił.

Nawiązał w ten sposób do czwartkowej konferencji prasowej, na której politycy PiS uparcie przekonywali, że za podwyżkę cen energii w Polsce odpowiada Unia Europejska. TVN24 zdecydowała się przerwać transmisję i sprostować rewelacje polityków. Ta reakcja wywołała oburzenie wśród członków Prawa i Sprawiedliwości. - To złamanie podstawowych standardów. Naruszenie wolności słowa i prawa obywateli do obiektywnych informacji. Złożymy skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Oczekujemy też sprostowania - grzmiała w Sejmie Anita Czerwińska, rzeczniczka PiS.

- Trójka kłamców była oburzona, że stacja telewizyjna nie chciała transmitować ich kłamstw. To kuriozalne, że można złożyć skargę na to, że się przerwało nadawanie kłamstwa. To już jest pudełko w pudełku. Panowie, kanał rządowy działa i tam można opowiadać te dyrdymały od rana do wieczora - zwracał się do polityków PiS dr Mirosław Oczkoś.

PiS już wcześniej zastanawiało się, jak winą za wyższe  rachunki za prąd obarczyć UE. Tak narodziła się gigantyczna "kampania żarówkowa", która zalewa Polskę wprowadzającym w błąd, antyunijnym przekazem. 

DOSTĘP PREMIUM