Solidarna Polska bije w Andrzeja Dudę. "Kolejne projekty pogłębią rozdygotanie i chaos w sądownictwie"

- Zgłaszane są kolejne projekty, które w istocie mają pogłębiać rozdygotanie i chaos w sądownictwie. To jest sytuacja nie do przyjęcia - mówił w TOK FM Janusz Kowalski. Zdaniem polityka Solidarnej Polski za "temat reformy sądownictwa odpowiada dziś w 100 proc. prezydent Andrzej Duda".
Zobacz wideo

Izba Dyscyplinarna SN wciąż działa, choć jest uznana za nielegalną. Nie ma ostatecznie ustawy w sprawie jej likwidacji i realizacji wyroku TSUE; przez co Polska ma zablokowane pieniądze z funduszu odbudowy. W tej sytuacji prezydent Andrzej Duda zgłosił swoją propozycję - chce likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie mieliby przejść do innej wybranej izby w SN, albo w stan spoczynku. Dodatkowo powstałaby Izba Odpowiedzialności Zawodowej, w której zasiadałoby 11 sędziów wybieranych losowo. PiS także zgłosiło swój projekt - ID pozostanie w SN, ale nie będzie rozstrzygać spraw sędziów.

Jak zauważył Janusz Kowalski z Solidarnej Polski, najnowszy projekt PiS-u w sprawie Sądu Najwyższego nie był konsultowany ani z Solidarną Polską, ani z Ministerstwem Sprawiedliwości. Poza tym, jak dodał, teraz za "temat reformy sądownictwa odpowiada w 100 proc. prezydent Andrzej Duda". 

- W 2017 r. reforma Ziobry została zawetowana i ustawy o ID, które dziś są poprawiane są ustawami autorstwa pana prezydenta. Nie Zbigniewa Zbiory, nie Ministerstwa Sprawiedliwości - mówił. 

Zastrzegł jednocześnie, że "cały czas to Zbigniew Ziobro jest atakowany", choć "od czterech i pół roku minister sprawiedliwości nie odpowiada za reformę sądownictwa". Tymczasem - jak ocenił - sytuacja stale się pogarsza. - Zgłoszone zostały ustawy pana prezydenta, które się nie sprawdziły i są teraz przedmiotem wielkiego ataku UE. Teraz zgłaszane są jeszcze kolejne projekty, które w istocie mają pogłębiać rozdygotanie i chaos w sądownictwie. To jest sytuacja nie do przyjęcia - ocenił. 

Dlatego w tej sytuacji, zdaniem posła Solidarnej Polski, trzeba dokończyć reformę sądownictwa, która została zawetowana w 2017 r. I to "minister Ziobro powinien za to odpowiadać, bo to jest konstytucyjny minister za to odpowiedzialny, a nie kancelaria prezydenta, posłowie PiS czy pan prezydent".

- Solidarna Polska nigdy w tej spawie nie zmieni zdania i nie zagłosuje za realizacja bezprawnego szantażu TSUE. TK potwierdził, że TSUE nie ma nic do polskiego wymiaru sprawiedliwości, że KRS działa zgodnie z prawem - zastrzegł jednocześnie.

Gość TOK FM przekonywał też, że "opozycja powinna, jeżeli jesteście Państwo polskimi patriotami, atakować KE za to, że wstrzymuje środki, nie mając podstawy prawnej". Dlatego Janusz Kowalski namawiał też innych polityków, by "patrzyli w sposób suwerenny." 

- Co to jest, że musimy spełniać jakieś dodatkowe warunki w sprawie uwolnienia środków z KPO?!  - pytał. 

Prowadząca Dominika Wielowieyska zrobiła jednak małe sprostowanie. 

- Jeśli chodzi o ustawy prezydenckie po wecie w 2017 r. to zostały one jednak poprawione w Sejmie; z akceptacją Solidarnej Polski - mówiła. Wskazała, że "różnica między tym, co chciał prezydent, a co chciała Solidarna Polska polegała na tym, że prezydent chciał zachować swoje kompetencje, a Solidarna Polska chciała dać to swojemu ministrowi, czyli Zbigniewowi Ziobrze". - Taka jest głównie różnica miedzy tymi ustawami, z części których musieliście się wycofać już pod naciskiem UE; chodzi o wiek emerytalny - przypomniała. 

- Różnica jest fundamentalna taka, że gdyby nasza reforma została cztery i pół roku temu wprowadzona, to postkomunista sędzia Iwulski nie zasiadałby w SN, bo to jest hańba III RP, że ktoś taki, kto nosił mundur sowieckiego kolaboranta do dziś jest w sądzie SN - odpowiedział Janusz Kowalski. 

- Sędzią Iwulski panu przeszkadza, a prokurator Pawłowicz nie przeszkadza. Rozumiem, że jak jest nasz, to jest ok, a jak nie nasz to nie - zauważała prowadząca. Na co polityk Solidarnej Polski odparł: "To porównanie to nieporozumienie". 

Do tematu odnieśli się także inni politycy, w tym m.in. posłanka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna. Uznała, że "ani projekt PiS-u, ani prezydenta w sprawie Izby niczego nie załatwia". - Znowu pudrują trupa i chcą zrobić rzeczy pozorowane - oceniła krótko.

Przekonywała, że źródłem wszystkich problemów z praworządnością w Polsce jest dzisiaj upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa.  - Dlatego z klubem Lewicy złożyliśmy projekt ustawy, która rzeczywiście naprawia ten grzech pierworodny, czyli błędy przy powołaniu neo-KRS - dodała. 

DOSTĘP PREMIUM