Prof. Matczak o prezydencie i PiS, którzy "pudrują" rzeczywistość. "Żeby powiedzieć UE: odczepcie się"

Prezydent zachowuje się jak chirurg, który chce wyciąć nowotwór, ale jednocześnie rozsiać komórki nowotworowe po całym zdrowym organizmie - ocenił prof. Marcin Matczak, komentując pomysł Andrzeja Dudy na zmiany w Sądzie Najwyższym. Serca prawnika nie zdobył też projekt PiS-u w tej sprawie. - Czy w świetle tych przepisów Igor Tuleya miałby szansę na powrót do orzekania? - pytała Dominika Wielowieyska.
Zobacz wideo

Prezydent zgłosił projekt ustawy ws. Sądu Najwyższego, by - jak mówił - "dać rządowi narzędzie do zakończenia sporu z Komisją Europejską i odblokowania KPO, bo jesteśmy w trudnej sytuacji międzynarodowej". Ruch Andrzeja Dudy bardzo nie spodobał się Zjednoczonej Prawicy. Solidarna Polska krytykuje, Patryk Jaki  użył nawet określenia "zdrada". A PiS złożył swój projekt zmian w SN, który różni się od prezydenckiego.

Zdaniem prof. Marcina Matczaka z Wydziału Prawa i Administracji UW, oba projekty niczego nie zmieniają.

- Projekt PiS to legislacja ornamentacyjna, legislacja gestu, żeby politycznie dostarczyć argumentów: "Proszę, robimy coś. W związku z tym uznajcie, że stosujemy się do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE" - mówił w Poranku Radia TOK FM. Prawnik dodał, że zmiana proponowana przez PiS "zmierza w tym kierunku, żeby zrobić wrażenie, że spełnia się warunki" postawione przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem.

Natomiast autorzy projektu nie chcą zająć się "grzechem pierworodnym" całego systemu. I w systemie wymiaru sprawiedliwości pozostaną " neo sędziowie, którzy są powołani przez neo-KRS, nadal będą mogli w pewnych sprawach orzekać". - To są zmiany punktowe - ocenił rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

- Czy pana zdaniem w świetle tych przepisów Igor Tuleya miałby szansę na powrót do orzekania? - pytała dziennikarka.

- Być może miałby. Ale proszę pamiętać, że to nie jest kwestia dotycząca wyłącznie Igora Tulei.  To jest kwestia związana z tym, że w ramach tej ustawy będziemy mogli mieć sprawę dyscyplinarną, która będzie mogła dotyczyć np. mnie albo kogokolwiek, kto pełni funkcję adwokata czy radcy prawnego, w ramach której funkcjonuje podmiot, który nie jest sędzią - wyjaśnił prof. Matczak.

Bo de facto projekt zmienia wyłącznie to, że sędzia za zadania pytania prejudycjalnego na szczęście nie będzie wielką zbrodnią sądową". - Co samo w sumie jest paradoksalne. Jak to czytałem, to złapałem się za głowę. PiS rozwiązuje problemy, które sam stworzył - podkreślił. Ale zwrócił uwagę, że zgodnie z projektem, dalej będzie można oceniać, czy "działanie sędziego - związane z orzekaniem - nie jest przewinieniem dyscyplinarnym".

- Będzie to oparte na strasznie mglistych kryteriach. W związku z tym, jak ktoś będzie chciał zaatakować sędziego, to będzie mógł to zrobić - ostrzegł prawnik.

"Prezydent jak chirurg, który rozsiewa komórki rakowe"

Zdaniem gościa TOK FM porządniej niż projekt PiS prezentuje się nowelizacja przygotowana przez Andrzeja Dudę. Choćby dlatego, że liczy 37 stron, a nie sześć, jak projekt partii rządzącej.

Nie zmienia to jednak faktu, że - w ocenie prof. Matczaka - "prezydent zachowuje się jak chirurg, który chce wyciąć nowotwór, ale jednocześnie rozsiać komórki nowotworowe po całym zdrowym organizmie".

- Mamy zmianę pudrującą, formalną. Zmienia się nazwę, ale jednocześnie powoduje się, że neosędziowie, których status jest kwestionowany, w Sądzie Najwyższym pozostają. Nadal mogą uczestniczyć w sprawach, mogą zostać wylosowani do Izby Odpowiedzialności Zawodowej - wyliczał. Dlatego - jak dodał - nie jest to rozwiązanie, "które nie dotyka istoty całej tej sprawy".  Stąd u niego skojarzenie prawne z tzw. podejściem złego człowieka. Jak tłumaczył, to ktoś "kto chce tak postępować, aby wydawało się, że  spełnia wymogi prawa, ale tak naprawdę ich nie spełnia".

- Zapudrujemy ten problem po to, żeby być może uzyskać pieniądze (z unijnego Funduszu Odbudowy), co jest ważne. Te pieniądze są Polsce potrzebne. Tu nie ma rzeczywistej woli naprawienia tego systemu. Jest tylko taktyka, żeby móc mieć jakiś dokument, pokazać go i powiedzieć UE: no dobra, odczepcie się, zrobiliśmy to, czego chcieliście od nas. Ale niestety nie rozbiliśmy - tak prof. Marcin Matczak podsumował podejście PiS i prezydenta do sprawy zmian w wymiarze sprawiedliwości.

DOSTĘP PREMIUM