Czystka w resorcie finansów? "GW": Kaczyński myśli, że był tam spisek kasty urzędniczej, żeby wykoleić Polski Ład

Pracownicy resortu finansów boją się zwolnień, a politycy szukają kozłów ofiarnych wśród doświadczonych specjalistów średniego szczebla. Prezes PiS uważa, że w resorcie był spisek kasty urzędniczej, która celowo wykoleja Polski Ład - pisze "Gazeta Wyborcza".
Zobacz wideo

W środę wicepremier i prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu dla Polskiego Radia 24. Mówił m.in. o wprowadzeniu w życie Polskiego Ładu. - Tak, zaczęło się nie najlepiej, jeśli idzie o podatki. To trzeba naprawić. Wyciągnięto już część konsekwencji personalnych, bo tutaj popełniono bardzo fundamentalne błędy. Przy czym błędem fundamentalnym było to, że powierzono przygotowanie systemu ludziom, którzy – jak mi się wydaje – byli całkowicie niezainteresowani tym, aby przedsięwzięcie się udało – powiedział Jarosław Kaczyński.

Dodał, że nie ma na myśli wiceministrów, którzy nadzorowali całe przedsięwzięcie. - Mówię o tych, którzy to realnie przygotowywali, bo przecież to jest realnie przygotowywane przez departamenty, przez ludzi, którzy pełnią merytorycznie, ważne funkcje; w tym wypadku w Ministerstwie Finansów. Bo błędy są takie, że część wynikała z braku wiedzy, z pomyłki, ale część jest tak oczywista, że wydaje się, że była tu i kwestia nie najlepszej woli – powiedział prezes PiS.

Jak informuje w piątek "Gazeta Wyborcza" słowa te wywołały ogromne poruszenie w Ministerstwie Finansów. Pracownicy boją się zwolnień. Tym razem nie wymiany dyrektorów departamentów i ich zastępców, a doświadczonych pracowników średniego szczebla, którzy mieliby stać się kozłem ofiarnym. Jak donosi "Wyborcza", urzędnicy, po słowach Kaczyńskiego, plotkują, że właśnie odwołana dyrektor Oszast, zaufany człowiek Mateusza Morawieckiego, straciła pracę, bo m.in. nie chciała zgodzić się na zwolnienia.

W ministerstwie panuje aktualnie chaos. - Już nie uczę się nazwisk dyrektorów departamentów. Nie uczę się nawet nazw samych departamentów, bo tak często się zmieniają - mówi "Wyborczej" rozmówca z resortu. Jak mówi pracownik MF do pracy często przychodzą osoby niekompetentne, bez wcześniejszych dokonań.

W tym samym wywiadzie Kaczyński zapowiedział, że w ciągu co najwyżej dwóch, trzech miesięcy straty, jakie zostały poniesione przy wprowadzeniu Polskiego Ładu, zostaną wyrównane. Jak zauważa dziennik, nie ma jednak komu zająć się naprawą programu. 

7 lutego do dymisji podał się minister Finansów Tadeusz Kościński. Do czasu powołania nowego szefa resortu, pracami MF kieruje premier Mateusz Morawiecki. Prezes PiS zaznaczył, że były kandydatury na stanowisko szefa resortu finansów. - Tu chodzi o osoby, które mają i spełniają świetnie inne zadania i wolały pozostać w miejscach, gdzie są. Jestem przekonany, że nie była to ucieczka od odpowiedzialności" - zaznaczył.

Jak pisała "Wyborcza" ofertę objęcia stanowiska miała otrzymać obecna szefowa ZUS prof. Gertruda Uścińska, ale odmówiła.

Nieudany Polski Ład

Podatkowa część Polskiego Ładu weszła w życie 1 stycznia. Na początku stycznia media i eksperci informowały jednak o szeregu błędów i niejasności oraz licznych grupach zawodowych i społecznych, które otrzymały wyraźnie niższe wypłaty (m.in. niektórzy nauczyciele, funkcjonariusze służb mundurowych, emeryci). 

W związku z Polskim Ładem do dymisji podał się minister finansów Tadeusz Kościński, odwołany został również wiceminister finansów Jan Sarnowski.  Już pod koniec stycznia premier Morawiecki zapowiedział "szybkie korekty" w Polskim Ładzie. Do dziś jednak nie został przedstawiony projekt zmian.

DOSTĘP PREMIUM