Czy konflikt wokół Ukrainy zmieni układ sił politycznych w Polsce? Ekspert o efekcie "gromadzenia się wokół flagi"

- W sytuacjach zagrożenia zawsze gromadzimy się wokół władzy. Tak było w przypadku epidemii, wojny na Ukrainie w 2014 roku i kryzysu granicznego na granicy z Białorusią. Wydaje mi się, że nawet już częściowo, możemy to widzieć w polskiej polityce mniej więcej od tygodnia - mówił w TOK FM Łukasz Pawłowski - twórca projektu "Stan Polityki" i Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.
Zobacz wideo

Rosyjskie wojska weszły do Donbasu - na tereny separatystycznych regionów wschodniej Ukrainy. Władimir Putin, który wydał rozkaz w tej sprawie - nazywa je "siłami pokojowymi ". Zachód odpowiedział krytyką i sankcjami. Nie widać szans na szybkie uspokojenie sytuacji za naszą wschodnią granicą. Czy konflikt na wschodzie Ukrainy będzie miał wpływ na polską układankę polityczną?

O tym w TOK FM mówił Łukasz Pawłowski. Twórca projektu "Stan Polityki" i Ogólnopolskiej Grupy Badawczej zaczął od cofnięcia się do czasów poprzedniej inwazji rosyjskiej na Ukrainę. - Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku, PO traciła w sondażach do PiS średnio pięć punktów procentowych. Obserwowaliśmy jak miesiąc po miesiącu, kiedy kryzys na Ukrainie narastał, ta różnica się zmniejszała i PO wybory minimalnie wygrała - mówi.

Jak podkreślił rozmówca Karoliny Lewickiej, osiem lat temu wyraźnie można było wyraźnie zauważyć skoki poparcia i zaufania wobec polityków, którzy byli zaangażowani w sprawy ukraińskie. A byli to przede wszystkim Radosława Sikorskiego i Donalda Tuska. Cała kampania rządzącej wtedy PO była oparta na tym, co działo się za naszą wschodnią granicą. Pawłowski przypomniał słynne zdanie Donalda Tuska z konwencji, że "te wybory nie są o tym, czego dzieci będą się uczyć w szkołach, tylko będą o tym, czy dzieci w ogóle 1 września pójdą do szkół".

"Gromadzenie się wokół flagi"

Pawłowski tłumaczył, że PO pomógł wówczas efekt tzw. gromadzenia się wokół flagi, który ta partia zręcznie wykorzystała. - W sytuacjach zagrożenia zawsze gromadzimy się wokół władzy. Tak było w przypadku epidemii, wojny na Ukrainie w 2014 roku i kryzysu granicznego na granicy z Białorusią. Wydaje mi się, że nawet już częściowo, możemy to widzieć w polskiej polityce mniej więcej od tygodnia - analizował.

Wyjaśnił, że w momencie kryzysowym opozycja ma zawsze po prostu dużo bardziej ograniczone możliwości działania. - Jeżeli w mediach, debacie publicznej, non stop mówimy o zagrożeniu, bezpieczeństwie, to zawsze promuje partię władzy, która ma wszystkie instrumenty dotyczące wojska, podejmowania decyzji, wysyłania np. uzbrojenia na Ukrainę - podkreślił gość TOK FM. Tymczasem opozycja musi czekać na inicjatywę władzy i ma mniejsze możliwości krytyki - ze względu na wspólną polską rację stanu. 

Badacz zwrócił uwagę, że efekt "gromadzenia się wokół flagi" działa zazwyczaj krótko. W momencie poczucia braku bezpieczeństwa nasila się, a potem spada.

Na razie sytuacja na Ukrainie, jak mówił Pawłowski, będzie miała największy wpływ na zmianę tematów debaty publicznej. - Okaże, że będziemy rozmawiać o zupełnie innych tematach niż do tej pory. Takie sprawy jak np. Pegasus czy kwestie praworządności zejdą na drugi tor. Wejdą tematy, które dadzą pewną przewagę partii rządzącej - ocenił.

Jego zdaniem przed przyszłorocznymi wyborami temat bezpieczeństwa, zbrojeń, wojska będzie na pewno jednym z najważniejszych oprócz zdrowia i być może drożyzny. - Czasy bezpieczeństwa, niemyślenia o zagrożeniu granic minęły. Będziemy żyć w takim stanie zagrożenia przez najbliższe lata. To na stałe zmieni debatę publiczną - ocenił twórca projektu "Stan Polityki" i Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

Czy efekt "gromadzenia się wokół flagi" już działa?

Według najnowszego sondażu - przygotowanego przez Kantar - poparcie dla PiS wzrosło w ciągu miesiąca o 3 punktu procentowe. Jak wynika z opublikowanego we wtorek (22 lutego) badania, teraz na rządzących chce głosować 30 proc. wyborców.

W komentarzu ekspertka Kantara Urszula Krassowska stwierdziła, że "w tym niespokojnym czasie, wobec narastającego zagrożenia, partia rządząca mobilizuje swój elektorat i odrabia sondażową stratę z poprzedniego miesiąca". Efekt "gromadzenia się wokół flagi" już działa?

DOSTĘP PREMIUM