"Rząd próbuje wykorzystać dramat wojny dla własnych celów". Padło porównanie do szabrowników

Do projektu ustawy o pomocy Ukraińcom rząd dołączył zapis dot. bezkarności urzędników za czyny popełnione m.in. w czasie pandemii. - Ta wrzutka jest obraźliwa dla wszystkich Polek i Polaków, którzy otworzyli dla Ukraińców domy i serca - mówiła w TOK FM posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Zobacz wideo

W poniedziałek rząd przyjął projekt ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. We wtorek ma się nią zająć Sejm. Specustawa przewiduje m.in., że obywatele Ukrainy, którzy na skutek rosyjskiej agresji opuścili swoją ojczyznę, będą mogli legalnie przebywać w Polsce przez 18 miesięcy. Przewidziano także ścieżkę dalszej legalizacji pobytu uciekających przed wojną Ukraińców w Polsce oraz wsparcie finansowe w wysokości 40 zł dziennie dla polskich rodzin goszczących ukraińskich uchodźców.

W projekcie ustawy znalazło się jednak coś jeszcze. Przyjęty przez rząd dokument zwalnia z odpowiedzialności karnej za przestępstwo wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym osoby, które dopuściły się go m.in. w czasie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

- Rząd chce zapewnić sobie bezkarność, uchylić się od odpowiedzialności za swoje rozmaite występki z czasu pandemii. Chodzi chociażby o zakupy respiratorów od handlarza bronią, wyrzucenie 70 mln zł na wybory kopertowe i pewnie wiele innych kwestii, o których opinia publiczna jeszcze nawet nie wie - komentowała w Poranku Radia TOK FM posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

W ocenie polityczki "wrzutka" rządu w sytuacji wojny w Ukrainie i kryzysu humanitarnego jest co najmniej niesmaczna. - To nie jest czas na polityczne przepychanki i wrzutki. Niestety rząd właśnie chce złamać jedność współpracy. Ta wrzutka jest obraźliwa dla wszystkich Polek i Polaków, którzy otworzyli dla Ukraińców domy i serca. Rząd premiera Morawieckiego próbuje właśnie wykorzystać dramat wojny dla własnych celów. Wie pan, jak się nazywa ludzi, którzy czerpią korzyści z wojny i żerują na jej ofiarach? To szabrownicy - stwierdziła w rozmowie z Janem Wróblem.

Dziemianowicz-Bąk zadeklarowała, że posłowie Lewicy złożą do projektu ustawy poprawkę. - Będziemy domagać się wykreślenia zapisu o bezkarności władzy. Każdy poseł i posłanka Zjednoczonej Prawicy będą mogli wybrać, czy stanąć po stronie Polek i Polaków, którzy pomagają Ukraińcom, czy po stronie wojennych szabrowników - powiedziała w rozmowie z Janem Wróblem.

Podkreśliła, że Polacy po wybuchu wojny stanęli na wysokości zadania, organizując się oddolnie i przyjmując Ukraińców do swoich domów. Jednak - jej zdaniem - teraz jest czas na działanie państwa, dlatego ustawa o pomocy Ukraińcom jest potrzebna, żeby ludziom uciekającym przed wojną zapewnić systemową opiekę. - Psucie tej ustawy to bardzo nieodpowiedzialny ruch ze strony władzy. Chciałabym liczyć na to, że Zjednoczona Prawica się z tego wycofa, bo to działanie na szkodę własnych obywateli - podsumowała gościni TOK FM.

Premier: Strażak, by ratować życie dziecka, musi wyłamać drzwi

O sprawę kontrowersyjnego przepisu dziennikarze zapytali premiera. - Szanowni państwo, proszę się zastanowić nad tym, jak wygląda działanie w sytuacji kryzysowej. Otóż bardzo wielu samorządowców, także samorządowców z Platformy Obywatelskiej, prosiło nas o włączenie następującego przepisu. Przepisu, który można porównać do działania na przykład strażaka. Strażak, żeby ratować życie dziecka, musi wyłamać drzwi, wybić szybę, czy ma się zastanawiać, czy warto wybić szybę i wyłamać drzwi, żeby ratować życie ludzkie? No chyba nie. Jest dobro wyższe i dobro niższe - powiedział.

Jak dodał, "w takiej sytuacji, jak sytuacja wojenna, nie ma się nad czym zastanawiać". Morawiecki zapewnił też, że tego typu przepisy obowiązują w bardzo wielu państwach Europy Zachodniej. Ale nazwa konkretnego kraju, z tego typu regulacjami, nie padła.

Donald Tusk: Niedobrze się robi

Przypomnijmy, podobny zapis do tego, który znalazł się w ustawie o pomocy Ukraińcom, próbowano przeforsować w jednej z ustaw covidowych. Wówczas w projekcie ustawy nazwanej przez opozycję jako "bezkarność plus" pierwotnie zapisano, że "nie popełnia przestępstwa ten, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym". Po sprzeciwie ze strony Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry zapisy nieco doprecyzowano, dodając do paragrafu stwierdzenie, że przestępstwo nie jest popełniane, jeśli "dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego". Zdaniem ludzi z partii Ziobry poprawki te były jednak niewystarczające.

Podobnie jak wtedy, tak i teraz ostro zareagowała opozycja. Do sprawy odniósł się m.in. Donald Tusk, który napisał na Twitterze: "Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego" - czyli bezkarność wobec przekrętów władzy. Kiedyś w ustawie pandemicznej, a teraz w ustawie o pomocy Ukraińcom. Znowu to samo. Niedobrze się robi".

Wcześniej podczas konferencji prasowej szef PO przestrzegał, aby rząd nie próbował "przemycić" w specustawie żadnych niezwiązanych z wojną na Ukrainie przepisów. - Na miłość Boga nie próbujcie tak, jak było w czasie pandemii przemycić w ustawie jakichś niezwiązanych z tą dramatyczną sytuacją przepisów. Na przykład przepisów o bezkarności urzędników - wzywał Tusk, zwracając się do rządzących. - Mówię "wszystkie ręce na pokład", ale to muszą być czyste ręce - podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM