Bielecki o "świadectwie odwagi", czyli wizycie premierów w Kijowie. Ale zwraca uwagę, że wyszliśmy przed szereg

24 marca ma odbyć się nadzwyczajny szczyt NATO w Brukseli poświęcony sytuacji w Ukrainie. - Mamy szczyt, na szczycie omawiamy swoją propozycję. Ewentualnie mogliśmy o tym z Ukraińcami porozmawiać. Ale tak to wychodzimy przed NATO, przed ONZ - tak o deklaracji Jarosława Kaczyńskiego mówił w TOK FM były premier Jan Krzysztof Bielecki.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński wraz z premierami Czech i Słowenii zdecydowali się pojechać we wtorek do Kijowa, stolicy kraju w którym toczy się wojna. Spotkali się tam z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, a także premierem Denysem Szmyhalem.

Zdaniem Jana Krzysztofa Bieleckiego to bardzo ważny gest. 

- Każdy kraj, a nawet jakby ktoś osobiście się bronił, na pewno odczuwa samotność. Każdy gest solidarności, każdy gest pomocy jest dla mnie w takiej sytuacji bardzo ważny. Wyjazd tych trzech premierów, jak również jednego przewodniczącego partii w Polsce, to na pewno świadectwo odwagi, zarejestrowane nie tylko na Ukrainie, ale również na świecie - mówił w TOK FM były premier.

Prowadzący rozmowę Maciej Głogowski zwrócił uwagę na to, że najpierw słyszeliśmy, że delegacja jedzie z mandatem Unii Europejskiej, ale szybko okazało się jednak, iż sytuacja wyglądała inaczej. Dziennikarz przypomniał, że  Jarosław Kaczyński mówił w Kijowie o potrzebie misji pokojowej i humanitarnej NATO. A potem wyjaśniał, że to tylko wezwanie, a nie propozycja z kimkolwiek omówiona.

- To trochę zaprzecza istocie działania świata zachodniego - ocenił Bielecki. - Świat zachodni zaskoczył Rosjan jednym: niesamowitą solidarnością, sprawnością przedstawienia zorganizowanej odpowiedzi. Pokazał, że Zachód to pewien zestaw instytucji politycznych i gospodarczych i potrafi zadziałać razem - ocenił.

Były premier przypomniał, że na 24 marca zaplanowano nadzwyczajny szczyt NATO. Do Brukseli ma przyjechać prezydent USA Joe Biden. Według Jana Krzysztofa Bieleckiego to właśnie na tym szczycie trzeba było przedstawić ewentualny plan dalszych działań. Ogłoszenie tego przez Jarosława Kaczyńskiego w Kijowie nazwał "wyjściem przed szereg".

- Mamy szczyt, na szczycie omawiamy swoją propozycję. Ewentualnie mogliśmy o tym z Ukraińcami porozmawiać. Ale tak to wychodzimy przed NATO, przed ONZ, bo jeszcze powinniśmy mieć z ONZ mandat do tego. Więc tego nie rozumiem - mówił były premier.

"Cały świat jest zaszokowany"

Gość TOK FM podkreślił, jak wiele do tej Polacy zrobili dla uchodźców z Ukrainy. - Pokazujemy niesamowitą, wręcz wzruszającą odpowiedzialność Polaków. Cały świat jest tym zaszokowany. Przyjęcie 2 milionów ludzi - w tempie po 1 milion na tydzień - to jest coś niebywałego, otwarcie się dziesiątek tysięcy polskich domów, polskich rodzin - wymieniał.

Bielecki przypomniał też sytuację związaną z poprzednim wielkim kryzysem uchodźczym w Europie - w 2015 roku. - Przypomina mi się nieudane wyjście kanclerz Niemiec przed szereg. Pamiętam, jak mieli (Niemcy) otwarte drzwi dla wszystkich i postanowili pokazać swoją wyższość moralną. Ta propaganda po trzech tygodniach zniknęła i nikt już nie mówił o wyższości moralnej Niemiec. Myślę, że my też powinniśmy być w tej sprawie ostrożni i pracować nad tą jednością i solidarnością Zachodu - podsumował Jan Krzysztof Bielecki.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM