"Nie ma miejsca dla faszyzmu w przestrzeni publicznej". Wojna w Ukrainie pokazała "ukrytą twarz" Konfederacji

- Żadnego propagowania faszyzmu, ksenofobii, jakichś rasistowskich zachowań. Po prostu nie i koniec. Wcale nie trzeba pokazywać wszystkiego (w mediach - red.) - mówił w TOK FM dr Mirosław Oczkoś, komentując dziennikarski bojkot konferencji prasowej posłów Konfederacji.
Zobacz wideo

Dziennikarze zignorowali czwartkową konferencję prasową Konfederacji w sprawie uchodźców. Spotkanie zapowiedziane zostało hasłem "'tak' dla pomocy, 'nie' dla przywilejów". "Nadgorliwość rządu i niektórych instytucji powoduje poczucie niesprawiedliwości nie tylko u Polaków, ale i u Ukraińców, którzy przybyli wcześniej" - napisał na Twitterze jeden z liderów partii, Krzysztof Bosak. 

Dr Mirosław Oczkoś, specjalista ds. wizerunku politycznego, pochwalił zachowanie dziennikarzy i zastanawiał się, czy w ogóle jest sens wspominać o niej na antenie. Jego zdaniem, widać przy jej okazji tzw. ukrytą twarz, która raz na jakiś czas pojawia się w przypadku np. właśnie Konfederacji. - Kiedy z jednej strony różni jej przedstawiciele mówią o gospodarczych wolnościach etc,. a gdzieś z tyłu, zza pazuchy wystają te różki, widełki, kopytka i mówią: nie, nie, my jesteśmy bardzo normalną partią, tylko że od razu segregujemy ludzi - obrazował. 

Gość Pierwszego Śniadania w TOK-u zgodził się z prowadzącym Piotrem Maślakiem, że "nie ma miejsca dla faszyzmu w przestrzeni publicznej". - Żadnego propagowania faszyzmu, ksenofobii, jakichś rasistowskich zachowań. Po prostu nie i koniec. Wcale nie trzeba pokazywać wszystkiego (w mediach - red.) - podkreślił stanowczo dr Oczkoś.

Dziennikarz TOK FM zwrócił uwagę, że nie ma to przecież nic wspólnego z wolnością słowa, na którą powołują się politycy Konfederacji.

- Dezinformowanie, okłamywanie ludzi świadomie, celowe wprowadzanie w błąd albo właśnie segregowanie rasowe czy jakiekolwiek inne nie ma nic wspólnego z wolnością słowa, a nawet bym powiedział, że jest jej zaprzeczeniem - ocenił Maślak.  - To jest paradoks tej sytuacji, taki chichot żenujący, że ludzie mówiący o wolności słowa, zabierają możliwość wolności do życia innym. W związku z tym naprawdę proszę wybaczyć i... na drzewo (z nimi - red.) - podsumował dosadnie. 

DOSTĘP PREMIUM