Podatkowa rewolucja. Eksperci wyliczyli, kto najbardziej zyska na najnowszych pomysłach rządu

Dzięki proponowanym przez rząd zmianom podatkowym większość podatników od połowy roku będzie zarabiać więcej "na rękę". Zmiany mają sprawić, że Polacy "będą płacić jedne z najniższych podatków w Europie". Rządzący reklamują projektowaną przez siebie kolejną już w tym roku rewolucję podatkową, ale eksperci są nieco mniej entuzjastyczni.
Zobacz wideo

Ministerstwo Finansów proponuje obniżenie stawki PIT z 17 do 12 proc. dla podatników na skali podatkowej, czyli emerytów, rencistów, pracowników, zleceniobiorców i niektórych przedsiębiorców, od 1 lipca. - Do konsultacji kierujemy projekt obniżki podatku (PIT) z 17 na 12 proc. To jest ten próg, który obowiązuje wszystkie osoby płacące na skali podatek zarówno emeryci, jak i osoby pracujące na pełnym etacie na umowie o pracę, bez żadnych dodatkowych warunków, bez żadnych "haczyków", jak to się mówi. Po prostu obniżenie stawki podatku PIT z 17 na 12 proc. Tej stawki, którą zresztą obniżyliśmy dwa i pół roku temu z 18 na 17 proc. - mówił premier.

Według firmy konsultingowej Grant Thornton ogłoszone zmiany spowodują, że podatnicy rozliczający się według skali podatkowej będą zarabiać miesięcznie na rękę więcej o maksymalnie 300-400 zł. "Największą korzyść w stosunku do aktualnie obowiązujących zasad osiągną osoby, których dochody zbliżają się lub przekraczają próg 120 tys. PLN, bo wtedy cały dochód mieszczący się w tym progu będzie opodatkowany według stawki 12 proc., a więc o 5 pkt. proc. mniej" - napisano w komentarzu.

Obniżenie stawki PIT z 17 do 12 proc. dotyczy emerytów, rencistów, pracowników, zleceniobiorców i niektórych przedsiębiorców. Próg podatkowy 120 tys. zł i kwota wolna 30 tys. zł mają pozostać bez zmian. Z opublikowanej przez GT tabeli wynika, że maksymalna roczna korzyść miałaby wynosić 4,5 tys. złotych.

Zdaniem ekspertów Pekao SA chodzi o osoby, które zarabiają powyżej 14 tys. zł brutto na miesiąc. Czyli tych, którzy na Polskim Ładzie stracili (w porównaniu do rozwiązań podatkowych obowiązujących do 2021 roku). "Po zmianach próg ten przesunie się na ok. 18 tys. zł brutto. Dotyczy to osób na umowach o pracę" - podsumował Dział Analiz Pekao SA.

Zgodnie z przedstawionymi dziś pomysłami zlikwidowana ma zostać tzw. ulga dla klasy średniej, którą wprowadził Polski Ład. Zamiast skomplikowanego algorytmu wyliczającego jej wielkość pojawi się obniżka stawki podatkowej, która ma przynieść korzyść jeszcze większej liczbie podatników niż rządowy Polski Ład.

Ma też nastąpić powrót do wspólnego rozliczenia z dzieckiem w przypadku samotnych rodziców, zlikwidowany wraz z nastaniem sztandarowego programu PiS. Wspólne rozliczenie wróci w miejsce ulgi kwotowej dla samotnych rodziców - w jednakowej dla wszystkich wysokości 1,5 tys. zł. Według szefa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa, dzięki zmianom "system będzie prostszy, silne wsparcie otrzyma klasa średnia, a ogólnie będziemy płacić jedne z najniższych podatków w UE".

Zmienić się też mają przepisy podatkowe dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Składkę zdrowotną będzie można odpisać od dochodu, ale tylko do określonego poziomu - w przypadku osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą i rozliczających się podatkiem liniowym.

Wiceminister finansów Artur Soboń zapowiedział szerokie konsultacje kolejnych już w tym roku zmian podatkowych (od dnia wejścia w życie tzw. Polskiego Ładu, był on niemal nieustannie poprawiany przez parlament). Zmiany miałyby wejść w życie w połowie roku. Taki "śródroczny" termin jest zgodny z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, według którego w trakcie roku nie można wprowadzać zmian, ale tylko takich, które są niekorzystne dla podatników.

Trzy równoległe systemy

Jak mówiła w TOK FM doradca podatkowy Anna Misiak z MDDP, rząd najwyraźniej doszedł do wniosku, że nie da rady poprawić Polskiego Ładu inaczej niż poprzez likwidację ulgi dla klasy średniej.

Ekspertka zwrócił też uwagę na to, że w efekcie zapowiedzianych przez rząd zmian, od połowy roku "będziemy mieć w Polsce trzy równoległe systemy podatkowe".

DOSTĘP PREMIUM