Ziobro chce "deputynizować NGO". Bodnar: "Ustawa będzie służyła straszeniu i represjonowaniu"

Solidarna Polska złożyła w Sejmie projekt ustawy o transparentności finansowania organizacji pozarządowych. Prof. Adam Bodnar nie ma złudzeń. - Złe w tej ustawie jest to, że ona nie będzie służyła celom, do których ma być rzekomo stworzona, tylko będzie służyła straszeniu, represjonowaniu oraz dyskryminowaniu tych organizacji, które są niepożądane, tych, które działają niezgodnie z interesem politycznym (Solidarnej Polski - red.) - mówił w TOK FM były RPO.
Zobacz wideo

Solidarna Polska złożyła w Sejmie projekt ustawy o transparentności finansowania organizacji pozarządowych. To drugie podejście partii Zbigniewa Ziobry do tego tematu - pierwsze miało miejsce w sierpniu 2020 roku. 

- Niedawno niemieckie media ponownie ujawniły i przekazały informacje, że NGO-sy są elementem polityki rosyjskiej. Według niemieckich mediów Putin przekazał im ponad 80 mln euro i są one elementem nacisku na Zachód, elementem realizacji polityki klimatycznej. Wydarzenia w Rosji pokazują, że w Polsce potrzebna jest "deputinizajca" także w zakresie działań różnych NGO-sów - tłumaczył wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.

Projekt partii Zbigniewa Ziobry komentował w TOK FM prof. Adam Bodnar, były Rzecznik Praw Obywatelskich. - Bardzo mnie frapuje tutaj taka próba wykorzystania okazji - mówił oraz tłumaczył - Coś się pojawiło w debacie publicznej - czyli ten zarzut pod adresem organizacji, które wspierają czy wspierały organizacje ekologiczne i Nord Stream 2 - i Solidarna Polska się tak rzuca na ten temat na zasadzie, żeby jak najłatwiej ten temat przekształcić na potrzeby polskiej debaty. Wyjaśnił jaki jest jednak problem z takim działaniem. - Ja nie znam nikogo w Polsce poważnego, kto by się opowiadał za Nord Stream 2. Nie znam żadnej organizacji, która by mówiła, że to jest potrzebny projekt, niezbędny dla gospodarki energetycznej - podkreślił.

- A tu nagle Solidarna Polska gdzieś widzi po polskiej stronie jakieś organizacje, które rzekomo gdzieś od tego Putina pieniądze dostają, nie przedstawiając nawet krzty dowodu na to albo nawet jakiejś poszlaki, która mogłaby na to wskazywać. Byleby tylko załapać się na jakiś moment w dyskusji publicznej i swoje cele polityczne osiągać - przekonywał prof. Bodnar. 

"Będzie służyła straszeniu, represjonowaniu oraz dyskryminowaniu"

Dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu SWPS w Warszawie wyjaśniał również, dlaczego projekt Solidarnej Polski ocenia negatywnie. - Złe w tej ustawie jest to, że ona nie będzie służyła celom, do których ma być rzekomo stworzona, tylko będzie służyła straszeniu, represjonowaniu oraz dyskryminowaniu tych organizacji, które są niepożądane, tych, które działają niezgodnie z interesem politycznym (Solidarnej Polski - red.). Ona będzie po prostu kolejnym instrumentem tak zwanego legalizmu dyskryminacyjnego - zaznaczył gość Karoliny Lewickiej.

Stwierdził także, że choć kwestia darowizny jest sprawą prywatną nie tylko dla samej organizacji, ale również dla darczyńców, "w normalnych czasach może i dałoby radę podjąć jakąś dyskusję na ten temat i wprowadzić jakieś podstawowe reguły". - Jeżeli to byłoby faktycznie niezbędne, żebyśmy pokazywali czarno na białym wszystkich darczyńców, jeżeli byśmy uznali, że jest to dopuszczalne ograniczanie wolności zrzeszania się - zaznaczył. Podkreślił jednak, że taka dyskusja jest niemożliwa do odbycia w obecnej Polsce, w której "zostały już zrealizowane i wprowadzone różne mechanizmy władzy de facto autorytarnej". - A teraz władza nie ma dość i ten Lewiatan chce mieć jeszcze większe, inne możliwości - ocenił prof. Bodnar. 

Zwrócił również uwagę, że Solidarna Polska i obóz rządzący przodują w odwracaniu znaczenia pojęć. 
- Kiedy zamierzano wprowadzić cenzurowanie mediów społecznościowych, to ustawa nazywała się ustawa o wolności słowa. Kiedy niszczono wymiar sprawiedliwości, to rzekomo reformowano wymiar sprawiedliwości i przywracano obywatelom - wymieniał. I porównał takie działanie do mechanizmów stosowanych przez reżim rosyjski. - Odwracanie znaczenia pojęć w celu zaciemnienia obrazu, zniwelowania protestu, zmuszenia osoby z innych środowisk ideowych do tego, aby się wręcz musiały tłumaczyć, że one są czemuś rzekomo przeciwne, to jest po prostu uprawiana metoda polityczna copy-paste z metod rosyjskich - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM