"Nie ma dziś osoby, która może określić stan epidemii". Arłukowicz o końcu pomocy dla chorych na COVID-19

Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, wskazał w TOK FM na "skandaliczny dokument" resortu Adama Niedzielskiego, który kończy rehabilitację osób z powikłaniami pocovidowymi. - De facto zatrzymano diagnostykę, leczenie i pomoc pacjentom chorującym na COVID-19 - podkreślił eurodeputowany PO.
Zobacz wideo

Od 1 kwietnia można traktować COVID-19 jak inne infekcje dróg oddechowych - napisał NFZ w oficjalnych zaleceniach dla lekarzy. Zdaniem Bartosza Arłukowicza, eurodeputowanego Platformy Obywatelskiej i byłego ministra zdrowia, "to niezwykle zaskakujące rekomendacje". - Kiedy przeczytałem dokument, w którym minister zdrowia zaleca lekarzom odstąpienie od testowania pacjentów, którzy wykazują objawy COVID-19 albo, że nie należy testować pacjentów przyjmowanych do szpitali, to są dla mnie decyzje zaskakujące - ocenił w TOK FM.

Zdaniem gościa Karoliny Lewickiej "jest jednak jeszcze jeden skandaliczny dokument ministra zdrowia" - datowany na 6 kwietnia i rozesłany do NFZ. Chodzi o "zaprzestanie respektowania skierowań na rehabilitację pocovidową dla pacjentów, którzy przeszli COVID-19 i mają różne powikłania - oddechowe, neurologiczne, kardiologiczne". - W tymże dokumencie ministerstwo informuje, że skierowania wystawione po 4 kwietnia nie będą respektowane - wskazał gość Karoliny Lewickiej. - Zadzwonił do mnie dyrektor zakładu opiekuńczo-leczniczego w zachodniopomorskim i zapytał: "Co mam zrobić. Przychodzą pacjenci z wystawionym skierowaniem. Ja ich nie mogę przyjąć". De facto zatrzymano diagnostykę, leczenie, i pomoc pacjentom chorującym na COVID-19 - podkreślił Bartosz Arłukowicz.

W ocenie eurodeputowanego PO błędem jest też wstrzymanie przez ministra zdrowia finansowania testowania pacjentów także w szpitalach onkologicznych. - Dzwonią do mnie dyrektorzy szpitali onkologicznych, ordynatorzy oddziałów, lekarze i pytają: "Co mamy zrobić? Co mamy zrobić z pacjentem, który ma białaczkę, chłoniaka czy inny nowotwór, dla którego wirus może być śmiertelnym zagrożeniem". Minister umył od tego ręce - ocenił były szef resortu zdrowia. 

Arłukowicz uważa, że pacjenci zostali pozostawieni sami sobie. - Jeśli pacjent, lekarz rodzinny bądź lekarz w szpitalu chce przetestować pacjenta, to za to badanie musi zapłacić albo pacjent, albo lekarz, albo szpital - podkreślił.

205 tys. zakażeń w Niemczech, a w Polsce 1,5 tys.?

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował, że w ostatnich tygodniach utrzymuje się trend spadkowy, jeśli chodzi o zakażenia koronawirusem. Zaznaczył też, że teraz jest więcej przypadków zachorowania na grypę niż na COVID-19.

- To wstyd, żeby minister zdrowia używał określeń o tendencji spadkowej, nie mając ku temu danych merytorycznych - jeśli odstąpiono od testowania i zamykane są punkty do testowania - wskazywał Bartosz Arłukowicz. - W jego ocenie, "nie ma dziś osoby, która jest w stanie określić liczbę zakażeń czy stan epidemii". - Minister umył ręce. De facto skapitulował - podkreślił były szef resortu zdrowia.

W środę w Niemczech poinformowano o 205 tys. zakażeń koronawirusem, w Polsce zaledwie o około 1500. - Ja widzę w tym politykę. Widzę, że minister zdrowia przestał być ministrem zdrowia, a stał się ministrem propagandy i polityki rządowej - mówił Arłukowicz, oceniając, że Adam Niedzielski podejmuje w sprawie koronawirusa decyzje polityczne, a nie merytoryczne. - To jest tak, że mieszkańcy Frankfurtu nad Odrą dostają informacje, że w ich kraju jest 205 tys. zakażeń, przechodzimy mostek w Słubicach, i mamy tych zakażeń 1500 - dodał. 

DOSTĘP PREMIUM