"Na grobach, na zabitych w katastrofie, robi politykę". Opozycja komentuje konferencję Macierewicza

Politycy opozycji krytycznie ocenili raport podkomisji smoleńskiej. Podczas gdy jedni wskazują, że to "robienie polityki na grobach", inni oceniają krótko - "bełkot". - Kaczyński na fali tego, co wszyscy widzimy, że Putin jest zbrodniarzem, chce zbudować taką opowieść: z całą pewnością coś takiego samego wydarzyło się w Smoleńsku. Tylko nie ma na to żadnych dowodów - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM Marcin Kierwiński. Zdaniem polityka opozycji, prezes PiS nie przyjmuje prawdy, że do katastrofy doszło w wyniku serii błędów.
Zobacz wideo

Podkomisja smoleńska przedstawiła najnowszy raport na temat katastrofy tupolewa z 10 kwietnia 2010 roku. PiS forsuje tezę, że katastrofa - do której doszło 12 lat temu w Smoleńsku - nie była nieszczęśliwym wypadkiem, a wynikiem - jak mówił dziś Antoni Macierewicz "aktu bezprawnej ingerencji" ze strony Rosjan. - Głównym i bezspornym dowodem tej ingerencji był wybuch w lewym skrzydle, 100 metrów przed minięciem przez samolot brzozy - mówił. - Następna eksplozja nastąpiła w centropłacie, kilkanaście metrów nad ziemią, która zniszczyła cały samolot - dodał. 

W poniedziałek, po tym jak zaczęła się prezentacja raportu podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem, wpis na Twitterze zamieścił Donald Tusk. "Minęła kolejna rocznica zamachu na prawdę, przyzwoitość i na jedność Polaków. Perfekcyjna realizacja planu Putina przez PiS" - napisał. 

Do raportu odnieśli się także inni politycy. Jak ocenił w rozmowie z reporterem TOK FM poseł Lewicy Tomasz Trela, tego, co mówi Antoni Macierewicz nie sposób traktować poważnie. - Wychodzi i mówi, że był zamach, były bomby i były wybuchy, to trzeba mieć naprawdę nie po kolei w głowie albo być hieną cmentarną. Na grobach, na zabitych w katastrofie, robi politykę - wskazał. 

Podobnego zdania jest także Robert Biedroń. "Macierewicz, po raz kolejny, w cyniczny sposób wykorzystuje katastrofę smoleńską do zbicia kapitału politycznego. Nowych dowodów w najnowszych ustaleniach komisji - BRAK. Za to dowodów na powiązania Macierewicza z Rosjanami - CORAZ WIĘCEJ. Czy na pewno badamy to, co powinniśmy?" - zastanawiał się na Twitterze.

W tym samym tonie pisał także Cezary Tomczyk: "Antoni Macierewicz w trybie pilnym powinien trafić na śmietnik historii, a chwile wcześniej przed Trybunał Stanu".

Dzisiejsza prezentacja nie odbyłaby się, gdyby Jarosław Kaczyński nie dał zielonego światła, zauważył z kolei Marcin Kierwiński z Koalicji Obywatelskiej. I dodał, że prezes PiS w instrumentalny sposób postanowił wykorzystać wojnę w Ukrainie. - Kaczyński na fali tego, co wszyscy widzimy, że Putin jest zbrodniarzem, chce zbudować taką opowieść: z całą pewnością coś takiego samego wydarzyło się w Smoleńsku. Tylko nie ma na to żadnych dowodów - mówił. Zdaniem polityka opozycji, prezes PiS nie przyjmuje prawdy, że w wyniku serii błędów w Smoleńsku doszło do katastrofy. "Oczywiste jest, że to Kaczyński pozwolił na działalność Macierewicza. Pytanie brzmi jednak dla kogo tak naprawdę pracuje Macierewicz?" - napisał z kolei na Twitterze. 

"PiS kłamstwem stoi. Macierewicz znowu stał się ich twarzą!" - grzmiał także Michał Szczerba. 

A Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej oceniła krótko: "To nie RAPORT, to BEŁKOT". 

Bartłomiej Sienkeiwicz z PO zwrócił z kolei uwagę, że "nie chodzi o Macierewicza i jego kłamstwa". - Chodzi o przyczynę uruchomienia tej maszynerii przez Kaczyńskiego. Jakoś nikt nie chce tego powiedzieć wprost: Kaczyński chce zniszczyć PO i Tuska, bo tylko ta formacja dzieli go od scenariusza węgierskiego czyli władzy na zawsze" - napisał na Twitterze. 

DOSTĘP PREMIUM