"Jaki jest koń, każdy widzi". Czyli dlaczego czas na odejście Adama Glapińskiego z NBP

Czy Adam Glapiński będzie przez kolejną kadencję prezesem NBP? Maciej Samcik przyznał, że gdyby to on decydował, to postawiłby na zmianę. I nie dlatego, że - jak mówił w TOK FM - niektóre wypowiedzi Glapińskiego nie brzmiały zbyt poważnie. Na niekorzyść szefa banku centralnego przemawiają kluczowe elementy. - Gdyby prezes i RPP zaczęliby wcześniej reagować, to kredytobiorcy mieliby nieco łatwiejsze lądowanie - argumentował.
Zobacz wideo

Komisja Finansów Publicznych w środę pozytywnie zaopiniowała kandydaturę prof. Adama Glapińskiego na prezesa Narodowego Banku Polskiego. O tym, czy będzie on przez kolejne sześć lat kierował bankiem centralnym, zdecydują w głosowaniu posłanki i posłowie.

Maciej Samcik przyznał, że - gdyby to on decydował - to postawiłby na nowego prezesa, a nie na drugą kadencję dla Glapińskiego. - Generalnie prezesa banku centralnego powinno się rozliczać za dwie rzeczy: stabilności cen, czyli inflację oraz za siłę polskiej waluty. I w obu tych konkurencjach wyniki są takie sobie. Bo inflacje mamy dwucyfrową, a złoty jest słaby - wyjaśnił. Autor bloga "Subiektywnie o finansach" przyznał, że faktyczne efekty działań NBP np. w walce z inflacją, będzie można ocenić za około dwa lata.

- Ale już dziś można powiedzieć, że gdyby prezes NBP i Rada Polityki Pieniężnej zaczęliby wcześniej reagować, to kredytobiorcy mieliby nieco łatwiejsze lądowanie. Bo podwyżki (stóp procentowych) byłyby łagodniejsze - ocenił gość TOK FM.

Prezesa Glapińskiego "opowieści przy kominku"

Samcik stwierdził, że postawiłby na nową osobę na stanowisku szefa banku centralnego, bo Glapiński "utracił możliwość pełnego działania". - Człowiek, który ma duży autorytet, czystą kartę, który przychodzi i próbuje ustanowić nową politykę pieniężną, miałby większe pole manewru. Prezes Glapiński - cokolwiek by nie zrobił - to ma np. bardzo mocno ograniczone możliwości tzw. interwencji słownych. Bo na podstawie jego różnych historycznych wypowiedzi trudno powiedzieć, żeby one się sprawdzały, zawsze były wiarygodne - wyjaśnił.

Obecny szef Narodowego Banku Centralnego zasłyną nie tylko z tego, że jego oceny np. dotyczące inflacji rozminęły się z rzeczywistością. Długo będą zapewne pamiętane jest długie wystąpienia, których treść wielu komentatorów zaskakiwała i zadziwiała. Wystarczy wspomnieć, jak w lutym nazwał młodych "najbardziej niemądrą i panikarską częścią naszego społeczeństwa". Niedawno sam siebie nazwał "jastrzębiem, który stoi na czele jastrzębi".

- Takie wypowiedzi nie są zbyt poważne, być może brzmią mało ekskluzywnie z punktu widzenia rynków finansowych. Ale z drugiej strony można powiedzieć, że przybliżają politykę pieniężną zwykłemu człowiekowi. Jak się słuchało tych godzinnych wstąpień prezesa NBP - opowieści przy kominku, jak ja to nazywam - to można powiedzieć, że to była ludyczna polityka pieniężna, że mówił bardziej do ludzi. Inna sprawa, co mówił. A to w większości się nie sprawdziło - komentował gość TOK FM.

Ale zdaniem Samcika są rzeczy, za które można Adama Glapińskiego pochwalić. - Bronił gotówki przez te sześć lat, a najbardziej przez dwa-trzy lata. Gotówki, czyli pieniędzy najmniej podatnych na inwigilację.  Dobrze też, że zwiększył dwukrotnie polskie rezerwy złota - wyliczał. Jak podkreślił, większe rezerwy złota to dobre rozwiązanie na niestabilne czasy. - Ale oceniając prezesa po dwóch głównych parametrach (poziom cen i siła waluty), to zbyt różowo nie jest. Można się oczywiście zastanowić, na ile to jest wina samego prezesa, na ile Rady Polityki Pieniężnej, a na ile rząd przeszkadzał, ale jaki jest koń, każdy widzi - przyznał rozmówca Wojciecha Muzala.

Nie wiadomo, kiedy odbędzie się w Sejmie głosowanie w sprawie wyboru Adama Glapińskiego po raz drugi na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Złożony w styczniu wniosek prezydenta Dudy w tej sprawie długo musiał czekać na zaopiniowanie przez komisję finansów. A obsada stanowiska szefa banku centralnego jest tak prestiżowa, że PiS nie może sobie pozwolić na przegraną. Rządzący muszą więc być pewni, że mają większość w tej sprawie.

DOSTĘP PREMIUM