"Wojna to czas próby". Ambasador Ukrainy krytycznie o decyzji ws. rosyjskiego gazu LPG

Ambasador Ukrainy w Polsce skrytykował decyzję sejmowej większości, by nie wprowadzać embarga na rosyjski gaz LPG. - Wojna to czas próby. Albo jesteśmy po jednej stronie, albo po drugiej. Jeśli zaczniemy balansować, niuansować, to nigdy nie wygramy. Trzeba być konsekwentnym - przekonywał Andrij Deszczyca w rozmowie z reporterem TOK FM Maciejem Kluczką.
Zobacz wideo

Wprowadzenie embarga na rosyjski gaz LPG zaproponował Senat, ale poprawka została w czwartek odrzucona głosami koalicji rządowej. Wcześniej o odrzucenie propozycji senackiej apelował w Sejmie wicepremier Jacek Sasin. Mówił, że gdyby poprawka została teraz przyjęta, to "3,5 miliona Polaków pozbawionych byłoby możliwości tankowania tańszego paliwa".

- Trzeba wybrać: albo tańsze paliwo, albo życie walczących na wojnie - tak decyzję obozu władzy skomentował ambasador Ukrainy w Polsce - Andrij Deszczyca.

Rozmówca Macieja Kluczki docenia decyzję polskiego rządu w sprawie zakupu innych surowców z Rosji. Ale zwrócił też uwagę na to, jak ważna jest konsekwencja w działaniach. - Polska podjęła decyzję o embargu na węgiel, ropę i gaz. Uważam, że trzeba też na LPG. Wojna to czas próby. Albo jesteśmy po jednej stronie, albo po drugiej. Jeśli zaczniemy balansować, niuansować, to nigdy nie wygramy. Trzeba być konsekwentnym - przekonywał.

W rozmowie z TOK FM ambasador krytycznie odnosi się również do pomysłu rządzących na konfiskatę majątków oligarchów rosyjskich, ale dopiero po zmianie konstytucji. Prawnicy podkreślają, że konfiskata jest możliwa na bazie już istniejących przepisów prawa, a zmiana konstytucji wymaga czasu i ponadpartyjnego porozumienia. - Trzeba robić, to co można zrobić na bazie legislacyjnej, która istnieje. Zgadzam się, że zmiana konstytucji i negocjacje mogą trwać nawet kilka lat. A tu trzeba działać szybko i ad hoc - powiedział Deszczyca. 

Rząd informuje, że do tej pory udało się zająć 140 milionów złotych na kontach przedsiębiorców rosyjskich działających Polsce. Czy to dużo? - Nie wydaje mi się, że to duża kwota, jeśli mówimy o oligarchach. Ale szczegółów nie znam - stwierdził ambasador Ukrainy w Polsce.

Ambasador Ukrainy o katastrofie smoleńskiej

W rozmowie z Maciejem Kluczką ambasador odniósł się też do słów prezydenta Ukrainy na temat katastrofy smoleńskiej wypowiedzianych do polskiego Zgromadzenia Narodowego. Wołodymyr Zełenski powiedział wtedy: "Pamiętamy, jak były badane okoliczności tej katastrofy. Wiemy, co to oznaczało dla was, i co oznaczało dla was milczenie tych, którzy wszystko dokładnie wiedzieli, ale cały czas oglądali się jeszcze na naszego sąsiada". Wielu odczytało te słowa jako aluzję do tego, że Rosja przeprowadziła 10 kwietnia 2010 roku zamach na polską delegację zmierzającą na uroczystości w Katyniu.

- Dowody nie były przekazane stronie polskiej, wrak powinien być przekazany polskim prokuratorom, dopiero wtedy można zamknąć różnego rodzaju spekulacje. To, że Putin mógł wydać taki rozkaz, nie jest wykluczone - ocenił dyplomata.

Posłuchaj całej rozmowy Macieja Kluczki z ambasadorem Ukrainy Andrijem Deszczycą:

DOSTĘP PREMIUM