"Glapiński mógłby im buty czyścić, jakby mu pozwolili". Kontrowersje wokół wyboru szefa NBP

Czy Adam Glapiński na kolejną kadencję będzie szefował NBP? W ocenie Tomasza Treli z Nowej Lewicy "prezydent powinien wycofać jego kandydaturę i wskazać osobę nieżelazną od żadnej partii politycznej". - Oczekiwałbym, że prezes NBP nie będzie odbierał telefonów od prezesa Kaczyńskiego, nie będzie na tzw. pilota prezesa Kaczyńskiego - mówi w TOK FM. - To tak jakbyśmy brali leki przeciwgorączkowe, ale z mokra głową potem wychodzili na mróz - tak z kolei działania szefa NBP komentowała Paulina Hennig-Kloska z Polska2050.
Zobacz wideo

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych przewagą jednego głosu zaakceptowała wniosek prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie powołania Adama Glapińskiego na drugą kadencję prezesa Narodowego Banku Polskiego. O tym, czy będzie on przez kolejne sześć lat kierował bankiem centralnym, zdecydują w głosowaniu posłanki i posłowie. Z nieznanych powodów głosowanie w Sejmie nad kandydaturą Glapińskiego odwołano, podał Onet.pl. Choć, także według onet.pl, prezes Glapiński miał już przyszykowaną imprezę, by świętować swoją nominację.

Piotr Kaleta, poseł PiS, zastrzegł jednak, że "to głosowanie się miało nie odbyć". - Nie było planowane na tym posiedzeniu Sejmu. Porządek był znany. Jego kontynuacja polegała tylko na tym, że mieliśmy się zastanowić nad planowanymi poprawkami Senatu do ustawy tzw. sankcyjnej. Tak się rzeczywiście stało - mówił w TOK FM. - Ale ponieważ był już wniosek prezydenta i też posłowie zjechali do Warszawy, to komisja, która opiniowała wniosek w sprawie kandydatury pana prezesa Glapińskiego, również się odbyła. Ale jeszcze raz podkreślam: nie było planowane głosowanie na tym posiedzeniu Sejmu - dodał od razu. 

Na uwagę Dominiki Wielowieyskiej i informację mediów, że "kandydatura Adama Glapińskiego na drugą kadencje NBP staje się wizerunkowym obciążeniem", odpowiedział krótko: "Media piszą różne rzeczy". - Kandydatura pana Adama Glapińskiego leży w tej chwili na stole. Nie jest nam potrzebna rewolucja - podkreślił. 

"Pilot prezesa Kaczyńskiego"

Goście TOK FM kandydaturę prezesa NBP ocenili jednak negatywnie. 

- Błędy prezesa Glapińskiego są powszechnie znane. Najpierw za mocno obniżył stopy procentowe, co w ogóle się nie przełożyło na większy rozwój gospodarczy. Potem za długo zwlekał z podniesieniem stóp -  mówiła Izabela Leszczyna, posłanka i wiceprzewodnicząca PO.

Wskazała też, że "pierwszy raz w historii NBP mamy do czynienia z propagandą, zamiast informacją".  -  Prezes chwali rząd, krytycznie donosi się do UE, opowiada bzdury i farmazony. Przypomnę: w ubiegłym roku, jak inflacja była już powyżej 5 proc., powiedział, że szansa na podniesienia stop do końca jego kadencji jest zerowa. I wpędził tysiące polskich rodzin w kredyt hipoteczny, który był tani przy zaciąganiu. A potem powiedział, że nie po to mówił, że stopy będą niskie, by ludzie brali kredyty. I że on w ogóle za to nie odpowiada. Absolutny brak wiarygodności - oceniła.

Wtórował jej Jan Filip Libicki, senator PSL. - Prezes Glapiński zostanie zapamiętany z tego, że mówił o tym, że Polsce grozi deflacja, kiedy każdy Polak, niebędący bankowcem i ekonomistą, już widział, że zbliża się inflacja niespotykana od lat - wskazał. 

W jego ocenie na brak poparcia Adama Glapińskiego na fotel prezesa NBP wpływ mogą mieć w główniej mierze także relacje międzyludzkie. - Prezes Glapiński jest człowiekiem bardzo pewnym siebie. Nawet powiedziałbym na pograniczu arogancji i to jest też coś, co może utrudnić ciułanie głosów - mówił, wskazują, że "wobec większości, jaka jest w Sejmie po stronnie rządowej, te głosy w każdej sytuacji trzeba ciułać". - I jeśli kandydat traktuje parlamentarzystów i posłów opozycji jako ludzi niemądrych, to sadzę, że mógł w podobny sposób odnosić się do parlamentarzystów z PiS - zastrzegł. 

Inna rzecz - jak dodał - że "od pewnego czasu prezydent w sposób wyraźny wybija się na samodzielność względem obozu PiS. Z kolei Adam Glapiński w sposób niespotykany stara się robić wszystko, by być odbieranym jako twardy element obozu PiS". - To może także być przyczyną rozdźwięku. W związku z tym, bym nie wykluczył, że pojawi się koncepcja, by zmienić kandydata - zauważył. 

Także w opinii Tomasza Treli, posła Nowej Lewicy, "gdyby prezydent chciał wyjść z twarzą, powinien wycofać kandydaturę Glapińskiego i wskazać osobę, która jest nieżelazna od żadnej partii politycznej". - Oczekiwałbym, że prezes NBP nie będzie odbierał telefonów od prezesa Kaczyńskiego, nie będzie na tzw. pilota prezesa Kaczyńskiego - podkreślił.

O tym, że "bank centralny potrzebuje dziś prezesa niezależnego" przekonana jest także Paulina Hennig-Kloska z Polska2050.  A co dziś robi prezes NBP? - Z jednej strony podnosi stopy procentowe, które powinny umacniać złotego i stabilizować gospodarkę. Z drugiej - dalej osłabia złotego poprzez luzowanie polityki fiskalnej, skupowanie obligacji i dodruk pieniądza. To tak jakbyśmy brali leki przeciwgorączkowe, ale z mokra głową potem wychodzili na mróz - zastrzegła.

Dla Jana Marii Jackowskiego, senatora niezrzeszonego, wcześniej PiS, Adam Glapiński, to "postać, która jest poważnym obciążeniem".  - Już wcześniej byłem dość krytyczny do jego prezesury. Przypomnę o słynnych dwórkach i dworskim stylu, który szkodził PiS. A wiec nieuzasadnionych zarobkach współpracowniczek prezesa Glapińskiego. Co więcej Sejm w tej sprawie, w poprzedniej kadencji, przyjął specjalną ustawę. W końcu i kierownictwo PiS przyznało, że nie może tak być, że to bizantyjski dwór w NBP - skwitował.

Dwie współpracowniczki prezesa NBP zarabiały od 40 do 65 tys. zł miesięcznie; więcej niż dyrektorzy departamentów merytorycznych.

"Panie pośle, pan jest za smarkaty"


Piotr Kaleta z PiS odniósł się na koniec do listy uwag. 

- Panie senatorze pan doskonale wie, że jak ktoś jest dla nas obciążeniem, to go wyrzucamy z naszych szeregów. Tak jak to dotyczyło pana - mówił, zwracając się do Jan Marii Jackowskiego. - Jeśli chodzi o kwestie które poruszył poseł Trela... Panie pośle, pan jest za smarkaty, by tak brzydko mówić o prezesie Kaczyńskim, panu prezesie Glapińskim - dodał od razu.

- A jeszcze panie pośle jedna kwestia. Jeżeli pan mówi o upolitycznieniu czy posłanka Leszczyna, to ja tylko podam dwa nazwiska. A kto był (jeszcze) prezesem banku? Hanna Gronkiewicz-Waltz; związana z partią polityczną czy nie? Czy pan Marek Belka - był związany z partią polityczną czy nie? - pytał retorycznie.

- Glapiński mógłby im buty czyścić, jakby mu pozwolili - zareagował Tomasz Trela. - No widzi pan, jednak jest pan za smarkaty -  skwitował Piotr Kaleta.

DOSTĘP PREMIUM