"PiS już siedzi na karnym jeżyku w Brukseli". Biedroń o "fatalnych" skutkach pomysłu ludzi Ziobry

Ugrupowanie Zbigniewa Ziobry chce, by Polska przestała płacić składki członkowskie do UE. - Premier Morawiecki po prostu się skompromituje. Będzie trzymał banana zamiast pistoletu - mówił w TOK FM Robert Biedroń z Nowej Lewicy.
Zobacz wideo

Na najbliższym posiedzeniu rządu Solidarna Polska ma zaproponować "do dyskusji" zawieszenie płatności składek członkowskich do Unii Europejskiej. Według polityków związanych ze Zbigniewem Ziobrą za takim rozwiązaniem przemawia "nadzwyczajna sytuacja", w której znalazła się Polska w związku z przyjęciem uchodźców z Ukrainy, oraz brak wsparcia finansowego w tej kwestii od wspólnoty. - Jeżeli szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen razem ze swoimi brukselskimi urzędnikami nie potrafi znaleźć źródła finansowania dla uchodźców, to my je konkretnie wskazujemy - mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej Michał Wójcik, minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

- Jak ja słyszę, że partia Zbigniewa Ziobry proponuje niepłacenie składki do Unii Europejskiej, to się za głowę łapię. To jest groteskowe - komentował w "Poranku Radia TOK FM" europoseł Robert Biedroń. I dodał, że "premier Morawiecki, który w Brukseli będzie szantażował niepłaceniem składki, po prostu się skompromituje". - Będzie trzymał banana zamiast pistoletu. Będzie śmieszny w tym wszystkim. I to jest fatalna droga - mówił współprzewodniczący Nowej Lewicy.

Przypomniał, że od wstąpienia do UE Polska więcej środków zyskała, niż wpłaciła. Saldo transferów pomiędzy Polską a wspólnotą jest dodatnie i wynosi prawie 142 mld euro. - Zysk jest namacalny - podkreślił polityk. 

"PiS już dzisiaj siedzi na karnym jeżyku w Brukseli"

Prowadzący program Jacek Żakowski zastanawiał się jednak, co by się stało, gdyby minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekonał rząd do propozycji swojego ugrupowania. - To jest niewyobrażalne - ocenił Robert Biedroń. Wskazał, że oznaczałoby to utratę głosu w Radzie Europejskiej,  co doprowadziłoby do pozbawienia Polski możliwości o decydowaniu zarówno o przyszłości UE, jak i swojej w jej ramach. - To będzie miało fatalne skutki gospodarcze, oznacza całkowitą izolację - zaznaczył gość TOK FM.  

Prowadzący program zwrócił uwagę, że utrata głosu w Radzie Europejskiej prowadziłaby także do utraty szansy zablokowania restrykcji UE wobec Węgier. - Prawdopodobnie Viktor Orban bardzo szybko zapłaciłby za to cenę. Na przykład tracąc głos w Radzie Europejskiej, a potem można by represjonować w sposób otwarty i bezkonfliktowy rząd PiS. To rzeczywiście miałoby poważne konsekwencje - zauważył dziennikarz. 

Zgodził się z tym polityk lewicy. - PiS dzisiaj już siedzi na karnym jeżyku w Brukseli. Naprawdę. (...) Powinien naprawić swoje błędy, na przykład wdrażając wyroki TSUE - podkreślił. I przypomniał, że Polska codziennie płaci kary za niezastosowanie się do decyzji europejskiego trybunału w sprawie kopalni w Turowie - pół miliona euro; oraz likwidacji Izby Dyscyplinarnej - milion euro. - Każdego dnia moglibyśmy za te pieniądze wybudować jeden żłobek i jedno przedszkole. A z naszych pieniędzy Ziobro, Kaczyński i Morawiecki bawią się w grę, w której naszymi pieniędzmi prowadzą swoją głupią, nieodpowiedzialną politykę - podsumował Biedroń. 

DOSTĘP PREMIUM