Czy Europejczycy są gotowi marznąć za wolność Ukrainy? "Uważam, że Polacy tak. Pytanie jak Niemcy czy Węgrzy"

Od tygodnia PiS ogłasza zakręcenie przez Putina kurka z gazem dla Polski jako swój sukces. To dość groteskowe - stwierdził senator PSL Jan Filip Libicki w "Wyborach w TOK-u". A Bogdan Zdrojewski z PO postulował wycofanie się z planów sprzedaży części Lotosu węgierskiemu koncernowi MOL.
Zobacz wideo

We wtorek 26 kwietnia do Polski przestał płynąć rosyjski gaz, który był dostarczany za pośrednictwem gazociągu jamalskiego. Jednak dla naszego kraju decyzja kontrolowanego przez Kreml Gazpromu na dziś nie jest krytyczna, ponieważ polskie magazyny gazu są zapełnione w ponad 70 proc. 

- Rząd i tak miał podpisany jamalski kontrakt do końca tego roku i nie zamierzał go przedłużyć. Można tylko nieco ironicznie powiedzieć, że pan Morawiecki chciał koniecznie odciąć się od rosyjskiego gazu, ale nie zdążył, to Rosja się odcięła od Polski - ironizował wtedy w Poranku Radia TOK FM Leszek Miller.

Dziś senator PSL Jan Filip Libicki w "Wyborach w TOK-u" komentował tę sytuację z punktu widzenia politycznego. - Przedstawianie tego jako sukces PiS jest dość groteskowe - stwierdził. I natychmiast zadał pytanie, czy jesteśmy w stanie wytrzymać negatywne konsekwencje braku dostaw rosyjskiego gazu do końca roku. Wtedy, zgodnie z zapowiedziami Mateusza Morawieckiego, zrezygnujemy całkowicie z rosyjskich surowców, zastępując je dostawami z innych źródeł.

- Były niemiecki prezydent Joachim Gauck pytał, czy Europejczycy są gotowi marznąć za wolność Ukrainy. Uważam, że Polacy są w stanie żyć z negatywnymi skutkami. Pytanie, jak jest w innych krajach, takich jak Węgry czy Niemcy. Jestem przekonany, że społeczeństwa tych krajów są na to bardziej gotowe niż ich przywódcy - stwierdził polityk. 

Piotr Kaleta z PiS przekonywał, że rząd dobrze przygotował Polskę na obecną sytuację i brak dostaw gazu z Rosji. - Tu pojawia się teraz kwestia wspólnoty działań Unii Europejskiej. Nawet zakładając, że pewne kraje, pewne gospodarki muszą mieć trochę czasu, żeby się przestawić, to trzeba to po prostu zrobić - przekonywał. Jednak na argument, że głosami m.in. polityków PiS nie wpisano do ustawy sankcyjnej zakazu importu z Rosji gazu LPG, poseł Kaleta odpowiedział, powołując się na słowa ministra Jacka Sasina. - Chcemy dojść do likwidacji wszystkich kontraktów związanych z surowcami. I chcemy, by to samo zrobiła Europa zachodnia, o nic więcej nie prosimy - powtarzał.

Na argument Dominiki Wielowieyjskiej, że retoryka Jacka Sasina jest taka sama, jak retoryka krytykowanych przez PiS Niemiec - że taki zakaz uderzy w odbiorców, odpowiedział, że Niemcy "kopią studnie dopiero wtedy, kiedy się pali. A w kwestii rosyjskich surowców mają wiele za uszami". 

Bogdan Zdrojewski, senator Koalicji Obywatelskiej, podkreślał, że gazociąg Baltic Pipe, którym ma do Polski popłynąć gaz z Norwegii, będzie gotowy "dopiero jesienią". Polityk zwrócił uwagę na kwestię, którą pod koniec tygodnia podniósł Senat. Chodzi o planowaną fuzję Orlenu i Lotosu - by do niej doszło, część udziałów w Lotosie ma przejąć m.in. węgierski koncern Mol. - Oczekuję od rządu wycofania się z próby sprzedaży niezwykle wrażliwych elementów związanych z paliwami węgierskiemu Molowi. Ta transakcja jest nie tylko ryzykowna - możemy na tym wyłącznie przegrać - argumentował, podnosząc, że Mol jest powiązany z Rosją. W czwartek Senat przyjął projekt nowelizacji ustawy dotyczącej zasad zarządzania mieniem państwowym, którego celem jest m.in. zablokowanie sprzedaży części Lotosu. 

DOSTĘP PREMIUM