Trzy scenariusze dla polskiej konstytucji po PiS-ie. "Jarosław Kaczyński nazwał ją postkomunistyczną"

- Od samego początku ta konstytucja się Prawu i Sprawiedliwości nie podobała - mówi w TOK FM Karolina Lewicka, przytaczając konkretne przykłady. Pyta też, czy "po rządach PiS konieczne nie będzie stworzenie nowego aktu prawnego, czy poprawienie tego, który obowiązuje i który był wielokrotnie naruszany". - Niektórzy twierdzą, że taka nowa umowa społeczna pomogłaby wyznaczyć punkt zero - dodaje.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się w marcu z przedstawicielami ugrupowań parlamentarnych. Szef rządu zaproponował na spotkaniu pakiet wymagający zmian w konstytucji RP, m.in. dotyczących możliwości wyłączenia finansowania armii z progów zadłużenia i konfiskaty majątków rosyjskich oligarchów.

Jak zauważyła dziennikarka TOK FM Karolina Lewicka, to nie jest pierwsza sytuacja, w której PiS próbował zmieniać zapisy ustawy zasadniczej. - Od samego początku ta konstytucja się Prawu i Sprawiedliwości nie podobała - mówiła. - W 20. rocznicę jej obowiązywania Senat, wówczas marszałkiem był Stanisław Karczewski z PiS, a PiS miał w Senacie większość, zorganizował konferencję poświęconą tej rocznicy. Wówczas, podczas debaty, Jarosław Kaczyński nazwał tę konstytucję postkomunistyczną - podała inny przykład. 

Karolina Lewicka przywołała też pomysł PiS z 2009 roku, kiedy partia wystąpiła z własnym projektem nowej konstytucji. 199 artykułów plus preambuła. Był to, jak przypomniała, "akt prawny skrojony pod urzędującego wówczas prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo dawał głowie państwa nadzwyczajne uprawnienia". Prezydent miał móc m.in. od ręki, bez żadnego konkretnego powodu, z dnia na dzień, odwołać Sejm. Miał móc też odmówić powołania premiera czy nominowania ministra, gdyby zachodziło podejrzenie, że ten nie będzie przestrzegał prawa.

"Punkt zero dla ponownego startu"

Zdaniem dziennikarki TOK FM w tej sytuacji pojawia się pytanie, czy "po rządach PiS konieczne będzie stworzenie nowego aktu prawnego, konstytucyjnego, czy poprawienie tego, który obowiązuje i który był wielokrotnie naruszany". - Niektórzy twierdzą, że taka nowa umowa społeczna pomogłaby wyznaczyć punkt zero dla ponownego startu naszej wspólnoty, mocno podzielonej za rządów PiS na lepszy i gorszy sort - wskazywała. 

Inni z kolei, mówiła, są zdania, że "obecna konstytucja bardzo się nam udała i nie należy jej zmieniać. Potrzebne będą tylko korekty". - A jeszcze inni zwracają uwagę, że konieczne będzie odbudowanie instytucji, które PiS niszczyło w trakcie swoich rządów i nadal to robi. Jak pisał w kwietniu 1944 roku Michel Debré, wówczas członek francuskiego ruchu oporu, doświadczenie uczy, że sukces wielu politykowi i mężów stanu zależy w dużej mierze od instytucji  - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM