"Donald Tusk rozmienia się na drobne". Co "nie zażarło" w narracji szefa PO

Jeśli obiektem jego ataków jest Ziobro, to widzimy, że jest szklany sufit, którego Tusk nie może przebić. Wydaje się, że szef PO idzie drogą Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera, którzy też chcieli wrócić do wielkiej polityki, ale nie zdołali odmienić oblicza swoich ugrupowań - mówił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz z "DGP".
Zobacz wideo

W niedzielę szef PO Donald Tusk zapowiedział wniosek o wyrażenie przez Sejm wotum nieufności wobec Ziobry. Tusk uzasadnił zapowiedź wniosku odpowiedzialnością Ziobry za spór o praworządność i wstrzymanie unijnych pożyczek oraz dotacji w związku z Krajowym Planem Odbudowy. Solidarna Polska, której szefem jest Ziobro, ostatnio postulowała też zawieszenie płacenia składek do budżetu Unii Europejskiej.

Jan Wróbel w Poranku Radia TOK FM zauważył, że takie wnioski zazwyczaj są kontrskuteczne. PiS wówczas w debacie wychwala atakowanego ministra, potem mobilizuje szyki i broni go w głosowaniu. Po czym następuje tradycyjne wręczenie kwiatów uratowanej osobie. - Trudno powiedzieć, czy chodzi tutaj o rytualne zaklinanie rzeczywistości i pokazywanie swoim wyborcom, że faktycznie nie akceptujemy działań rządu, czy Tusk liczy na jakiś uzysk - komentowała Anna Słojewska, korespondentka "Rzeczpospolitej" z Brukseli.

Jak wyjaśniała, być może szef PO chce wykorzystać kiepskie nastroje w Zjednoczonej Prawicy. - Może Tusk liczy, że zmieniała się sytuacja, że ciągle mamy tarcia w koalicji. Do tego być może ktoś z otoczenia Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego zdaje sobie sprawę, jakim szkodnikiem dla sprawy Polski w Europie jest Ziobro. Może tutaj jest klucz - zastanawiała się dziennikarka.

Z kolei Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej" ironizował, że w sporze z Ziobrą "Tusk stoi w jednym szeregu z Jarosławem Kaczyńskim". - Jednak jeśli obiektem jego ataków jest Ziobro, to widzimy, że jest szklany sufit, którego Tusk nie może przebić. Wydaje się, że szef PO idzie drogą Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera, którzy też chcieli wrócić do wielkiej polityki, ale nie zdołali odmienić oblicza swoich ugrupowań. Nie to miejsce, nie ten czas, żeby ich narracje się sprawdziły. Trochę na siłę szuka narracji i tematów, pod które może się podczepić. To o czymś świadczy. Więc jeśli Tusk, wieloletni premier i szef Rady Europejskiej, wchodzi w spór z Ziobrą, to po prostu rozmienia się na drobne - ocenił komentator.

Parafianowicz dodał też, że "europejski uniwersalizm i wielkomiejska nowoczesność", które są podstawą narracji Tuska, nikogo nie uwodzą. - Przez lata ludzie z Łomży, Olsztyna, Skierniewic czy Zamościa jeździli do pracy w Wielkiej Brytanii. Zarabiali tam dobre pieniądze, zakładali firmy. Oni nie potrzebują wielkiego mądrali, który im opowie, jak wygląda Zachód. Bo oni go znają. Ta narracja Tuska poza wielkimi miastami nie jest zbyt skuteczna. Mam wrażenie, że to nie zażarło - wskazał dziennikarz "DGP".

Anna Słojewska dodała, że problem szefa PO nie leży w jego europejskości. - Po prostu byłym politykom ciężko w naszym kraju wrócić do czynnej polityki. Do tej pory nikomu to się nie udało i pewnie się nie uda. Do tego pamiętajmy też o wielkim elektoracie negatywnym Tuska - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM