Dlaczego Ziobro się radykalizuje? "Bo trudno mu osiągnąć jakikolwiek sukces czy uznanie społeczne"

Zbigniew Ziobro szykuje kolejną reformę sądownictwa, co - jak przekonuje - ma uzdrowić wymiar sprawiedliwości w Polsce. Jednak zdaniem dr Bogny Baczyńskiej jego prawdziwym celem jest ratowanie siebie. - Od dłuższego czasu jest na równi pochyłej i nie pozostało mu już nic innego, jak tylko jeszcze bardziej się radykalizować - mówiła w TOK FM ekspertka z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego.
Zobacz wideo

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chce nowej ustawy o sądach powszechnych. Proponuje, by znikły obecne sądy rejonowe i apelacyjne, a funkcjonowały tylko okręgowe (pierwsza instancja) oraz regionalne (druga instancja). Jak mówił, ma to "uzdrowić wymiar sprawiedliwości w Polsce".

Zdaniem dr Bogny Baczyńskiej z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego o żadnym uzdrawianiu nie może być mowy. - Zbigniew Ziobro przyzwyczaił nas do dewastacji sądów, sędziowskiej niezależności, a także praw i wolności obywatelskich. Z dużą dozą hipokryzji i teatralności opowiada o tej dewastacji, kategoryzując ją jako coś wzniosłego, wspaniałego oraz potrzebnego. A jest dokładnie odwrotnie – mówiła w TOK FM.

Jak mówiła w rozmowie z Adamem Ozgą, prawdziwym celem ministra Ziobry nie jest usprawnianie działania polskiego wymiaru sprawiedliwości, lecz ratowanie siebie. - Od dłuższego czasu jest na równi pochyłej i nie pozostało mu już nic innego, jak tylko jeszcze bardziej się radykalizować. Tym bardziej, że nie ma już nic do stracenia. Jest politykiem dość niepopularnym, trudno mu osiągnąć jakikolwiek sukces czy jakiekolwiek uznanie społeczne. Bo społeczeństwo jest świadome, że jego reformy służą zapewnieniu bezkarności obecnej władzy – argumentowała.

Rzeczywiście, piątkowy sondaż IBRiS dla Radia Zet pokazuje, że partia Zbigniewa Ziobry nie cieszy się poparciem społecznym i nie ma szans na samodzielne wejście do parlamentu. Solidarna Polska mogłaby liczyć na zaledwie 0,7 proc. poparcia, a więc nawet nie zbliżyłaby się do progu wyborczego.

Dr Baczyńska oceniła również, że najnowszy projekt Zbigniewa Ziobry służy także pozbyciu się niepokornych sędziów z sądów okręgowych i zastąpieniu ich "swoimi ludźmi". - Uderza mnie, że używa przy tym określenia: "spłaszczanie struktury w sądownictwie". Podpowiada ludziom, jak mają sobie to zakodować. Jakby to była jakaś zabawa – stwierdziła.

"Czołowe zderzenie obywateli z władzą"

Konstytucjonalistka uważa, że minister sprawiedliwości powinien ustąpić ze stanowiska, bo dopiero wtedy mógłby się zacząć proces prawdziwego uzdrawiania sytuacji w polskim sądownictwie. - To nie byłoby łatwe, bo mamy wielu sędziów, którzy zostali powołani przez obecną Krajową Radę Sądownictwa, a ta z kolei została powołana z naruszeniem konstytucji. Więc będziemy mieli bardzo wiele do zrobienia. Myślę nawet o – to może dwuznacznie zabrzmi, ale moje intencje są czyste – komisji weryfikacyjnej dla sędziów z (nowej) KRS czy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, którzy pomagali w łamaniu konstytucji. Te osoby w sądownictwie pozostać nie mogą – uważa gościni TOK FM.

Prawniczka wyjaśniła, że przez dotychczas przeprowadzone w czasach rządów PiS i Solidarnej Polski reformy, obywatele mają utrudniony dostęp do sądów. - Zbigniew Ziobro sprawił, że teraz opłaty w sądach wzrosły. Sądownictwo bardzo oddala się od obywateli także ze względu na opóźnienia w procesach. To też utrudnienie dla inwestorów i stąd też odpływ inwestycji z Polski – tłumaczyła.

Na koniec dodała, że wbrew temu, co mówi Zbigniew Ziobro oraz PiS, obecna władza jest bardzo odległa od obywateli. - Wielu z nich przeżyło czołowe z nią zderzenie, po czym idą z tym do sądu. A tam różnie bywa, bo to zależy, na jakiego sędziego trafimy: czy powołanego praworządnie, czy przez neo-KRS – zakończyła ekspertka z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego.

DOSTĘP PREMIUM