"Argument dla samych Rosjan nieprzekonujący". Ekspert OSW o "zgrzycie", czyli paradzie bez lotnictwa

W tradycyjnej paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie zabrakło lotnictwa wojskowego, które co roku brało w niej udział. Zdaniem Wojciecha Konończuka, mogło "dojść do usterki na ostatniej prostej". Ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich przypomniał też powiedzenie, że "każda armia jest emanacją stanu państwa". Wojna w Ukrainie pokazała, że armii rosyjskiej daleko do obrazu potęgi militarnej, za którą od lat uchodziła.
Zobacz wideo

Rosyjskie lotnictwo wojskowe nie wzięło udziału w tradycyjnej paradzie na Placu Czerwonym w Moskwie. Powód? Według oficjalnego komunikatu Kremla - warunki meteorologiczne.

- Jak wiemy, pogoda była słoneczna, sprzyjająca do przelotu samolotów rosyjskich - komentował w TOK FM Wojciech Konończuk. Wiceszef OSW uważa, że powody absencji samolotów wojskowych były zupełnie inne. - Czy Rosjanie obawiali się prowokacji? Może doszło do usterki na ostatniej prostej? - zastanawiał się. - Na pewno był zgrzyt, bo argument pogody także dla samych Rosjan był nieprzekonujący - ocenił w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

W ocenie eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich najbardziej prawdopodobną wersją jest ta dotycząca usterki. Tym bardziej, jak wskazał, że plany zostały zmienione w ostatniej chwili. Po drugie - "Rosjanie mieli pochwalić się lotnictwem strategicznym, które miało przenosić czy może już przenosi broń nuklearną". - To miał być kolejny etap demonstracji militarnej wobec Zachodu, który miał pokazać, do czego Rosja jest i będzie zdolna - podkreślił. 

"Zacieranie śladów wielkiej korupcji"

Gość TOK FM wrócił do sprawy pojawiających się regularnie - od kilku tygodni - "zaskakujących zdarzeń, w tym np. wybuchów w składach amunicji, jednostkach wojskowych czy przedsiębiorstwach sektora wojskowego". I to nie tylko w tych miastach, które są położne niedaleko od granicy ukraińskiej, ale nawet na dalekim wchodzie Rosji. 

- To jest coś, co można wyjaśnić na dwa sposoby. Przy czym jeden nie wyklucza drugiego. Albo służby ukraińskie mają dalej idący potencjał, niż się wielu wydawało, albo - biorąc pod uwagę, że wojna zdecydowanie nie idzie tak, jak chciała tego Rosja - prawdopodobnie część generalicji czy osób, które odpowiadają za kompleks wojskowo-przemysłowy w Rosji - jest zainteresowana tym, by zacierać ślady wielkiej korupcji - wskazał Wojciech Konończuk, przypominając, że w rosyjskich siłach zbrojnych "pieniędzy zawsze było bardzo dużo".

Raport Global Firepower Military Strenght z 2022 roku pokazuje, że budżet obronny Rosji to ok. 154 mld dolarów, a rosyjskie siły stanowią drugą wojskową siłę na Ziemi. Tuż za Stanami Zjednoczonymi. 

"Państwo rosyjskie jest zżarte przez korupcję"

Agresja na Ukrainę brutalnie zweryfikowała prawdę o armii rosyjskiej. Zobaczyliśmy stary sprzęt z pękającymi oponami, słabo wyekwipowanych żołnierzy, dowiedzieliśmy się o starych racjach żywnościowych; Rosjanie nie radzili sobie z dostawami, logistyką. A to ledwie kilka przykładów.

- Jest takie stare powiedzenie wojskowych: każda armia jest emanacją stanu państwa - przypomniał ekspert z OSW.  - To, że państwo rosyjskie jest zżarte przez korupcję - na każdym jego szczeblu, od poziomu lokalnego przez duże miasta po sam Kreml - to oczywiste. To, że korupcja jest wielkim problemem w sektorze wojskowym czy armii, też nie jest zaskoczeniem. Choć jednak nie dla samego Putina i jego najbliższego kręgu -  stwierdził Wojciech Konończuk.

Ile głów w związku z tym spadnie? Na tym etapie, jak wskazuje gość TOK FM, nadal nie wiadomo. - Niezależni dziennikarze rosyjscy cały czas jednak już spekulują, że doszło do serii dymisji czy w armii, czy w federalnych służbach bezpieczeństwa - zastrzegł na koniec rozmówca Jakuba Janiszewskiego.

DOSTĘP PREMIUM