Po co PiS-owi Glapiński na drugą kadencję w fotelu prezesa NBP? "To mina, którą zostawia Kaczyński"

Prezes PiS upiera się przy kandydaturze Glapińskiego, bo chce mieć w NBP człowieka, który będzie wykonywał jego polecenia - mówił w TOK FM Marek Borowski. W ocenie byłego marszałka Sejmu jest jeszcze jeden powód. - Jeśli PiS przegra wybory i do władzy dojdzie opozycyjna koalicja, to będzie miała naprzeciw siebie Glapińskiego. Dla prezesa PiS jest rzeczą ważną, żeby taką minę na opozycję zostawić - argumentował.
Zobacz wideo

W czwartek ma się odbyć głosowanie w sprawie powołania prezesa Narodowego Banku Polski. Prezydent w styczniu złożył wniosek o powołanie na drugą kadencję Adama Glapińskiego.

Zdaniem senatora Marka Borowskiego tak długie oczekiwanie na głosowanie w sprawie wniosku Andrzeja Dudy może świadczyć o tym, że w koalicji rządzącej są zastrzeżenia wobec Glapińskiego. Jak mówił gość TOK FM, zgłaszają ją mniejsze ugrupowania tworzące z PiS Zjednoczoną Prawicę. - Oczywiście nie chodzi o to, że tak bardzo dbają o interes kraju, tylko dlatego, że chcieli coś wytargować. Jeśli rzeczywiście to głosowanie w końcu się odbędzie, to znaczy, że PiS jakoś uciułał głosy, przekupił polityków. To kolejna smutna chwila dla Polski i jej gospodarki – ocenił były marszałek Sejmu w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Kaczyński zastawia sidła na opozycję

Opozycja wypomina szefowi NBP, że jeszcze w marcu 2021 roku mówił, iż "prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych do końca kadencji Rady Polityki Pieniężnej wynosi zero". Tymczasem od jesieni 2021 roku praktycznie co miesiąc RPP decyduje się na podniesienie stóp procentowych. Podwyżek było już osiem. Ostatnia na początku maja - główna stopa NBP wzrosła do 5,25 proc.

Jak mówił Marek Borowski, Adam Glapiński dokonał "cudownej przemiany z gołębia w jastrzębia". - O ile wiem, historia ornitologii nie zna takich przypadków. A mówiąc poważnie, mamy tu do czynienia z gruntowną niekompetencją i kompletnym poddaniem się oczekiwaniom politycznego szefa (Jarosława Kaczyńskiego – przyp. red.). Wtedy, gdy Glapiński musiał pompować pieniądze w gospodarkę, to robił to bez namysłu i jeszcze opowiadał banialuki o tym, jak to będzie dobrze i zachęcał wszystkich do zaciągania kredytów – stwierdził i dodał ironicznie, że prezes NBP to "znakomity gawędziarz", który zalewa Polaków swoim słowotokiem.

W ocenie byłego marszałka Sejmu Jarosław Kaczyński upiera się przy kandydaturze Glapińskiego nie tylko dlatego, że "chce mieć w NBP człowieka, który będzie wykonywał jego polecenia". Jak przekonywał, prezes PiS planuje zastawić na opozycję pułapkę. - Proszę pamiętać, że w 2023 roku, jeśli nie wcześniej, mamy wybory parlamentarne. Jeśli PiS je przegra i do władzy dojdzie opozycyjna koalicja, to będzie miała naprzeciw siebie Glapińskiego. Wtedy już nie będzie taki chętny do współpracy z rządem. Dlatego dla prezesa PiS jest rzeczą ważną, żeby taką minę na opozycję zostawić – argumentował Marek Borowski.

"Największym szkodnikiem polskiej złotówki od 1989 roku"

Dwa dni przed planowanym głosowaniem ws. wyboru prezesa Narodowego Banku Polskiego Lewica zapowiedziała złożenie do prezydenta Andrzeja Dudy wniosku, aby wycofał kandydaturę Adama Glapińskiego. Wiceszef klubu Lewicy Tomasz Trela nazwał prezesa banku centralnego "największym szkodnikiem polskiej złotówki od 1989 roku". Jego zdaniem, jeśli prezydent podtrzyma kandydaturę Glapińskiego, "bierze pełną odpowiedzialność za rosnącą inflację, wysokie stopy procentowe i za dramaty, które rozgrywają się każdego dnia w polskich rodzinach, które muszą decydować: czy rata kredytu, ubranie, jedzenie, a może wyjazd dzieci na wakacje".

Z kolei szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski przekonywał, że "Adam Glapiński to dzisiaj całe zło i jest jak muchomor, który zatruwa polską gospodarkę".

Doradca prezydenta Paweł Mucha mówił we wtorek w Programie Trzecim Polskiego Radia, że prezydent liczy na to, iż wybór prezesa NBP nastąpi. - Jestem przekonany, że będzie tutaj odpowiednia większość. Zresztą wypowiedzi liderów Zjednoczonej Prawicy są tutaj jednoznaczne - dodał. Mucha uważa, że  "dobrze byłoby gdyby na tym posiedzeniu (Sejmu) ten wybór nastąpił".

Przypomnijmy, szef banku centralnego jest powoływany przez Sejm na wniosek prezydenta RP na sześć lat. Powołanie prezesa NBP następuje w Sejmie bezwzględną większością głosów.

DOSTĘP PREMIUM