"Sporo w tym populizmu". Ekspert wyjaśnia, że pomoc dla osób z kredytami będzie kosztowna nie tylko dla banków

Pakiet dotyczący pomocy kredytobiorcom trafił do konsultacji społecznych. Rząd proponuje m.in. wakacje kredytowe. - Oczywiście, że warto wspierać tych, którzy są w trudnej sytuacji ekonomicznej - komentował w TOK FM prof. Jacek Tomkiewicz. Ekonomista zwrócił jednak uwagę, że w rządowych pomysłach sporo jest propagandy.

Odpowiedzą na coraz wyższą inflację są podwyżki stóp procentowych. To coraz bardziej bolesne dla tych, którzy spłacają kredyty. Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się od ubiegłego roku już na osiem podwyżek. Wzrost raty kredytowej jest więc naprawdę dotkliwy.

Rząd przygotował pakiet rozwiązań, które mają pomóc kredytobiorcom. - Wprowadzamy cztery miesiące wakacji kredytowych w tym roku i cztery miesiące w przyszłym roku. Łączna korzyść dla kredytobiorców wyniesie ok. 3 mld zł - ogłosił we wtorek premier.  Mateusz Morawiecki zapowiedział także, że fundusz wsparcia kredytobiorców zostanie zwiększony z 600 mln zł do 2 mld zł. - 1 stycznia 2023 r. wartość referencyjna WIBOR będzie obniżona do wypracowanej nowej stawki; jak sektor bankowy tego nie zrobi, będzie to stawka overnight Polonia NBP, korzystniejsza dla kredytobiorców o ok. 0,4 pkt proc. - zapowiedział. Pakiet pomocowy trafił do konsultacji społecznych.

- Oczywiście, że warto wspierać tych, którzy są w trudnej sytuacji ekonomicznej. Ale też musimy sobie zdawać sprawę, że obecna sytuacja najbardziej dotyka tych, którzy są na początku spłacania kredytu. Im dłużej spłacamy kredyt, tym podwyżki stóp procentowych mniej ważą w naszej racie - komentował w TOK FM prof. Jacek Tomkiewicz.

Ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie komentując pomysł wakacji kredytowych mówił, że mamy do czynienia z ciekawymi i potrzebnymi rozwiązaniami. - Ale trzeba sobie zdać sprawę, że sporo w tym populizmu, reagowania na to, o czym się na bieżąco mówi i pisze - ocenił rozmówca Adama Ozgi.

- Populizmem jest identyfikowanie problemu w bankach, bo premier Morawiecki mówi: "Niezdolność podzielenia się przez banki  korzyściami z obywatelami jest niedopuszczalna"? - pytał dziennikarz TOK FM.

- Bank odpowiada przed swoimi akcjonariuszami, a to państwo jest od tego, żeby tak wyregulować działalność, by nie godziła on w porządek społeczny. A poza tym trzeba pamiętać, że zyski banków są opodatkowane. A żeby było jeszcze ciekawiej, to nasze państwo ma duże udziały w bankach. Co za tym idzie, rosnące zyski banków to wyższe wpłaty z CIT-u i wyższe wpłaty z dywidendy do budżetu państwa. Więc niesprawiedliwe jest mówienie, że banki nie dzielą się z państwem, ze społeczeństwem - odpowiedział prof. Tomkiewicz.

Rząd wyliczył, że koszty pakietu pomocowego wyniosą prawie 9 mld złotych. Mają być pokryte przez banki.

Gość TOK FM nie ma wątpliwości, że te koszty banki przeniosą na swoich klientów. - Dobrym pytaniem jest, w jaki sposób to zrobią. Czy poprzez podnoszenie opłat, czy jeszcze mniejszą skłonność do podnoszenia oprocentowania depozytów.  Ale koniec końców, jeśli spadną zyski, to się odbije na nas wszystkim, bo będą niższe wpływy budżetowe. Więc to nie jest tak, że zapłacą banki - podkreślił ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego.

DOSTĘP PREMIUM