Jakim prezesem NBP będzie Adam Glapiński w kolejnej kadencji? "Nadal gawędzącym"

Adam Glapiński pozostanie prezesem NBP. Jak zauważa Piotr Kuczyński, można mu zarzucić mnóstwo rzeczy, w tym m.in. złą komunikację z rynkiem, wtręty polityczne, złą politykę kadrową, osłabianie złotego w 2020 r. - Ale jednego mu nie można było zarzucić, co jest mu właśnie zarzucane, że to on jest ojcem inflacji - komentuje w TOK FM główny analityk domu inwestycyjnego Xelion.
Zobacz wideo

Sejm powołał w czwartek Adama Glapińskiego na prezesa Narodowego Banku Polskiego na drugą kadencję. Za głosowało 234 posłów, przeciw było 223, nikt się nie wstrzymał od głosu.

Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion był pytany, jakim prezesem będzie Adam Glapiński na kolejną kadencję. - Nadal gawędzącym na tych swoich konferencjach prasowych jak profesor do studentów, co jest niepoważne - odpowiedział krótko. 

W jego ocenie prezesowi Glapińskiemu można zarzucić mnóstwo rzeczy, w tym m.in. "złą komunikację z rynkiem, wręcz beznadziejną, wtręty polityczne, złą politykę kadrową, osłabianie złotego w 20020 r. -  zupełnie bezsensowne". - Ale jednego mu nie można było zarzucić, co jest mu właśnie zarzucane, że to on jest ojcem inflacji. To nieprawda. Nie jest - zastrzegł. - Jest jednym z dziesięciu członków Rady Polityki Pieniężnej, a to Rada odpowiada za politykę monetarną. Nie jej prezes - podkreślił. 

Szef banku centralnego jest powoływany przez Sejm na wniosek prezydenta RP na sześć lat. Prezydent Andrzej Duda złożył wniosek w styczniu. Kadencja Glapińskiego upływała w czerwcu. Powołanie prezesa NBP następuje w Sejmie bezwzględną większością głosów.

DOSTĘP PREMIUM