Zjednoczona Prawica jak "koalicja Schroedingera". "Przy następnym głosowaniu znów trzeba będzie negocjować z Ziobrą"

- Zjednoczona Prawica jako koalicja istnieje i nie istnieje jednocześnie. Mam wrażenie, że nachodzą na siebie różne perspektywy czasowe - interesy PiS i Zbigniewa Ziobry tu i teraz są podobne, ale perspektywa średnio - i długoterminowa pokazuje, że się rozjeżdżają, a to wpływa na bieżącą politykę - mówił w Poranku Radia TOK FM Wojciech Szacki z "Polityki Insight".
Zobacz wideo

Wcześniejsze wybory to jeden z głównych tematów politycznych. Zgodnie z kalendarzem wyborczym nowych posłów i senatorów wybierać mam jesienią 2023 roku, ale ostatnie tarcia w Zjednoczonej Prawicy mogły wskazywać, że pojawił się pomysł na przyśpieszenie elekcji. O tym, na ile kryzys w koalicji rządowej  jest poważny, mówili w Poranku Radia TOK FM goście Dominiki Wielowieyskiej. 

- Zjednoczona Prawica jako koalicja istnieje i nie istnieje jednocześnie - mówił Wojciech Szacki. - Istnieje, bo wygrywają głosowania, bo Zbigniew Ziobro trwa, a jego ludzie są wiceministrami, prezesami. Bo potrafią się spotkać i dogadać ws. głosowania. Ale z drugiej strony z ustawą prezydencką "wożą się" czwarty miesiąc - wyliczał ekspert.

Jak tłumaczył, o ile porozumienie między PiS a Solidarną Polską dotyczącą "tu i teraz" jest osiągalne, o tyle perspektywa średnio- i długoterminowa pokazuje, że ich interesy są rozbieżne. A to wpływa na bieżącą politykę, np. na ustawę o Sądzie Najwyższym, czyli prezydencką propozycję, która ma wypełnić oczekiwania Komisji Europejskiej ws. likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. I tym samym doprowadzić do zaakceptowania polskiego Krajowego Planu Odbudowy oraz uruchomienia wypłat z unijnego Funduszu Odbudowy po pandemii.

Dominika Długosz idąc tym tropem, Zjednoczoną Prawicę określiła jako "koalicję Schroedingera". Dziennikarka "Newsweeka" nawiązała do słynnego paradoksu kota Schroedingera, eksperymentu autorstwa laureata Nagrody Nobla z dziedziny fizyki - Erwina Schrödingera. Długosz uważa, że niedawne udane głosowanie nad wyborem Adama Glapińskiego na prezesa Narodowego Banku Polskiego czy umieszczenie ludzi Zbigniewa Ziobry w Krajowej Radzie Sądownictwa to jednorazowa historia.

- Przy następnych znów trzeba będzie z Ziobrą negocjować, będzie tylko gorzej - oceniła.

Reorganizacja PiS. "Będzie wycinka"

Ale Długosz zapowiadała też, że wiele ciekawych rzeczy będzie się teraz działo w samym Prawie i Sprawiedliwości. Ma to związek z ogłoszoną reorganizacją partii, w ramach której stanowiska prezesów poszczególnych okręgów mają stracić politycy pełniący wysokie funkcje rządowe, w tym Jacek Sasin, Mariusz Kamiński czy Michał Dworczyk. 

- To oznacza wojnę, wycinkę. Będą walczyć, starać się wstawiać swoich ludzi na swoje miejsce, ktoś będzie się chciał wybić na prowadzenie. Dlatego teraz Jarosław Kaczyński nie pójdzie do wyborów, bo partia się będzie szarpać wewnętrznie - przekonywała dziennikarka. 

Wojciech Szacki zaznaczał jednak, że wciąż nie wiadomo, czy ta reforma przejdzie. - Jarosław Kaczyński kolejny rok próbuje zreformować PiS, przyjrzał się stanowi partii po pandemii i stwierdził, że "PiS jest w zapaści" - komentował. Jak tłumaczył, plany zakładają, że będzie 100 okręgów zamiast 41. - Czy to przymiarka do próby zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu? Zobaczymy. Zapowiada to jednak centralizację i korporatyzację PiS. Niektórzy mówią, że to przygotowywanie do oddania partii Morawieckiemu - mówił Szacki. 

Wspólna lista opozycji?

Komentatorzy dyskutowali również o idei wspólnej listy opozycji w wyborach parlamentarnych. - Jednej wspólnej listy nie będzie, bo jest to sprzeczne z interesami partii. Nie ma więc znaczenia, co o tym myślimy - uciął Szacki. Ale rysował też scenariusze, wedle których może dojść do grupowania sił po stronie opozycyjnej. - Wiele zależy od tego, czy Polska 2050 przetrwa i w jakiej formie. Spodziewałbym się wspólnej listy Hołowni i Kosiniaka-Kamysza. Myślę, że PO będzie unikać sklejenia z samą tylko z Lewicą, bo to scenariusz wymarzony dla Hołowni - tłumaczył ekspert. Dominika Długosz również nie wierzy w jakiekolwiek koalicje przedwyborcze PO z Lewicą. - Każda konferencja prasowa byłaby katastrofą, a Razem nie zgodzi się, by gdziekolwiek iść z Tuskiem - dodała.

Zdaniem Wojciecha Szackiego skład ewentualnych list rozstrzygnie się kilka miesięcy przed wyborami, a wskaźnikiem będą sondaże. - Jeśli PO się wzmocni, mniejsze partie mogą uznać, że lepiej się z nią dogadać, by mieć pewność, że wejdą do parlamentu - dodał.

DOSTĘP PREMIUM