Za późno na wspólną listę wyborczą opozycji? Prof. Markowski podpowiada zmianę lidera

Niektóre sondaże pokazują, że zjednoczenie opozycji może oznaczać odsunięcie PiS od władzy. Sceptycznie do takich prognoz podchodzi prof. Radosław Markowski. W TOK FM ocenił też, "nawet gdyby wybory miały się odbyć w terminie konstytucyjnym, to jest za późno na to, żeby przekonywać Polaków do tego, w jakich konfiguracjach się idzie". Co więc powinna zrobić opozycja, by zdobyć władzę?
Zobacz wideo

Sondaże od tygodni pokazują, że PiS może mieć problem z samodzielnym rządzeniem po następnych wyborach. Opozycja jest w stanie zebrać poparcie, które - po połączeniu sił - dawałoby większość w nowym Sejmie. Pojawiły się też badania, które sprawdzają, jak wypadłaby wspólna lista demokratycznej opozycji. Z opublikowanego przed tygodniem sondażu Ipsos dla OKO.press wynika, że jedna lista "przyniosłaby 50 proc. głosów w wyborach, czyli 263 mandaty w Sejmie".

O tym, jaki plan na wybory parlamentarne powinna mieć opozycja, Jacek Żakowski rozmawiał w Poranku Radia TOK FM z prof. Radosławem Markowskim. Dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją Uniwersytetu SWPS uważa, że nie wystarczą publikowane w mediach sondaże, by ocenić szanse połączonej opozycji.
- Na pewno trzeba zrobić dobre badania, a tego się nie robi. Trzeba przygotować pewną baterię pytań, które odcedzą ze 100 proc. uprawnionych do głosowania Polaków dokładnie te 55 proc. osób, które pójdą zagłosować. Nie załatwia tego pytanie, czy na pewno/być może pójdzie się na wybory - wyjaśnił.

Ale ważniejsze jest to, że według eksperta decyzje dotyczące startu w wyborach parlamentarnych powinny już dawno zapaść. - Jeśli nawet wybory miałyby się odbyć w terminie konstytucyjnym (jesień 2023 roku - red.), to jest za późno na to, żeby przekonywać Polaków do tego, w jakich konfiguracjach się idzie. To jest żmudna robota, a budowanie koalicji jest decyzją kontrowersyjną dla części elektoratu - argumentował.

Jak stwierdził, "żeby przekonać w tej chwili kogokolwiek, że ma iść KO z SLD w jednym bloku, to trzeba od dzisiaj, by Tusk, Trzaskowski, Zandberg i inni razem jeździli i przekonywali Polaków". - Jakoś widzę, że ugrupowanie Hołowni mogłoby iść z PSL, ale wielu by się zapytało: "A dlaczego? Przecież przez osiem lat PSL dobrze kooperował z Platformą, dlaczego by nie mieli tego powtórzyć?" - tłumaczył politolog.

Prof. Markowski miał też inną radę dla opozycji, która chce odsunąć PiS od władzy. - Trzeba się starać, trzeba być może wymienić jednego lidera na innego. Mam na myśli konkretnego lidera - mówił. Podkreślił, że Donald Tusk ma wielkie zasługi "dawne, i te jak wrócił, to dwukrotnie zwiększyło się poparcie" dla Platformy Obywatelskiej. - Ale gdybym miał doradzać, a nie doradzam - to bym powiedział: na premiera zdecydowanie Trzaskowski. Także dlatego, że dwa lata temu dostał ponad 10 mln głosów. A bardzo ważne jest to, czy ludzie mają doświadczenie, że już kiedyś na tego Trzaskowskiego zagłosowali - przekonywał gość TOK FM.

Jak podkreślił, na niekorzyść Donalda Tuska przemawia bardzo duży elektorat negatywny. - Pan Tusk znakomicie nadaje się na prezydenta, jako mąż stanu - ktoś, kto dzwoni do kogo chce na świecie - ocenił rozmówca Jacka Żakowskiego, który zakończył rozmowę hasłem: "Tusku na prezydenta!".

DOSTĘP PREMIUM