Morawiecki atakuje Tuska, a o reszcie opozycji zapomniał? "Wizerunkowe gierki"

- Mateusz Morawiecki używa polemiki politycznej, z kolei w telewizji publicznej są to już socjotechniczne sztuczki, na poziomie podświadomości. Propaganda polityczna, nawet nie wiem na jakim poziomie - tak ostatnie ataki na Donalda Tuska opisuje w TOK FM Łukasz Lipiński, zastępca redaktora naczelnego "Polityki".
Zobacz wideo

Ostatnie dni, a nawet tygodnie, to swoisty dialog między obecnym a byłym premierem. Mateuszem Morawieckim a Donaldem Tuskiem. Obaj przywołują swoje nazwiska głównie w negatywnym kontekście. - Import rosyjskich produktów do Polski wzrósł od stycznia do marca o prawie 5 mld zł. To jest rzecz naprawdę niebywała - mówił Donald Tusk. Mateusz Morawiecki mu odpowiedział: "Panie Tusk, dość kłamstw. Pana rząd chciał importu gazu z Rosji do 2037 r. To nie premier PiS spotykał się zbrodniarzem. Prośba, żeby pan nie przeszkadzał w budowaniu silnej i suwerennej Polski".

Jak przekonywał w TOK FM Łukasz Lipiński, zastępca redaktora naczelnego "Polityki", wzajemne ataki polityków pokazują, że "scena polityczna dość mocno się z powrotem spolaryzowała, co widać też w sondażach". - Mniejsze ugrupowania trzymają się progu maksimum 10 proc., a tak naprawdę dwie grupy, które rywalizują w sporej odległości od reszty konkurencji, to PiS i Platforma - mówił w "Wywiadzie Politycznym" u Karoliny Lewickiej. 

Zastrzegł przy tym, z "badań  przeprowadzonych przez obóz rządowy wynika też, że to Donald Tusk jest flagowym  przeciwnikiem dla PiS". - Także ze względu na swoją aktywność, objazdy kraju, stąd też kampania atakowania go na różne sposoby się nasila - dodał.

W tym celu, jak mówił, wykorzystuje się różne metody. Mateusz Morawiecki, wskazał, "używa polemiki politycznej, z kolei w telewizji publicznej są to już socjotechniczne sztuczki, na poziomie podświadomości. Migające obrazy Tuska na przemian z roześmianym Putinem". - To już jest propaganda polityczna, nawet nie wiem na jakim poziomie - ocenił.

"Wizerunkowe gierki"

Politycy obozu władzy i media publiczne koncentrują się głównie na byłym premierze. Mało jest za to ataków na Władysława Kosiniaka-Kamysza czy np. Szymona Hołownię. Dla pozostałych liderów oznacza to głęboki cień? - Dostaje się im przy okazji. To też jest próba propagandowo-erystycznej sztuczki - ocenił Łukasz Lipiński. - Skoro nie wspominamy o innych liderach, nie odzywamy się w ich sprawie, to uznajemy, że są mało ważni. Po drugie - jak któryś z nich poróżni się z Tuskiem czy z PO, to zawsze można powiedzieć: "O, zobaczcie, reszta opozycji też tej Platformy i Tuska nie lubi". Wizerunkowe gierki - tłumaczył.

W ocenie zastępcy redaktora naczelnego "Polityki" i one odgrywają jednak niemałą rolę. - Zwłaszcza że, przy jednej z konfiguracji, różnica głosów między PiS i ewentualnie ich potencjalnym partnerem koalicyjnym Konfederacją a opozycją na koniec znowu będzie nieznaczna - podsumował.  

DOSTĘP PREMIUM