"Najgorszy moment, najgorsza cena, najgorsi kupujący". Posłanka KO nie zostawia suchej nitki na wyprzedaży Lotosu

- Dla Lotosu najbliższe lata to będą złote lata w sensie zarobków - po tym wszystkim, co się wydarzyło i co trwa na wschodzie. Czyli sprzedajemy kurę, która niesie złote jaja za kilka jajek, które zniosła przez ostatnie dni - mówiła w TOK FM Izabela Leszczyna, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej.
Zobacz wideo

Polski rząd chce dokonać fuzji Lotosu z Orlenem. PKN Orlen poinformował w połowie stycznia, że w związku z tym Saudi Aramco ma kupić 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii Lotosu (która jest jednym z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Europie), węgierski MOL ponad 400 stacji paliw Lotosu, a Unimot - bazy paliw. W ubiegłym tygodniu jedenastu byłych ministrów odpowiadających za gospodarkę wysłało list, w którym apelują do rządu o zatrzymanie fuzji na obecnych warunkach.

Transakcji przeciwna jest także wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej Izabela Leszczyna. Posłanka KO uważa, że to wyprzedaż państwowego majątku, w dodatku po niekorzystnej cenie. - Zysk netto Lotosu za ubiegły rok to ponad trzy miliardy złotych, a sprzedajemy go Saudyjczykom za dwa i pół miliarda złotych. To znaczy, że ktoś nie umie liczyć - wskazała.

Zdaniem gościni Poranka TOK FM to także zły moment na dokonanie takiej operacji. - Dla Lotosu najbliższe lata to będą złote lata w sensie zarobków - po tym wszystkim, co się wydarzyło i co trwa na wschodzie - argumentowała. - Czyli sprzedajemy kurę, która niesie złote jaja - za kilka jajek, które zniosła przez ostatnie dni - oceniła rozmówczyni Jana Wróbla. 

Leszczyna oprócz argumentów ekonomicznych podkreśliła też polityczne. Nie podoba jej się, komu polski rząd zamierza sprzedać część Lotosu. - Saudyjczycy, jak będzie trzeba, dogadają się z Putinem, to jest oczywiste. To nie jest kraj z naszej kultury demokratycznej - alarmowała. I dodała: a MOL, czyli Orban to jest Putin. To czemu mamy sprzedać 400 stacji Putinowi? Nie rozumiem - pytała retorycznie. I dodała, że MOL przecież próbuje w tej chwili robić wszystko, żeby zapewnić sobie dłuższe zaopatrywanie się tańszą ropą z Rosji. 

- Niszczymy Lotos, niszczymy dobrze prosperującą spółkę, rozbieramy ją, rozdajemy innym. Tak, prawie rozdajemy, bo to nie są pieniądze, które powinniśmy za to wziąć. Najgorszy moment, najgorsza cena, najgorsi kupujący - podsumowała posłanka KO. 

Donald Tusk premierem a Rafał Trzaskowski prezydentem?

Gościni TOK FM pytana była także o wspólną listę wyborczą opozycji. Leszczyna oceniła, że obecny prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski jako kandydat na prezydenta kraju, a przewodniczący PO Donald Tusk jako premier to "bardzo dobry pomysł". Podkreśliła jednak, że nie było jeszcze takich ustaleń. - Namaszczanie premiera odbędzie się po wygranych wyborach - zaznaczyła. 

Na uwagę Jana Wróbla, że takie rozdysponowanie stanowisk nie spodoba się reszcie potencjalnych koalicjantów, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej odpowiedziała: - Prezydenta w Polsce wybieramy w wyborach bezpośrednich. W szranki z Rafałem Trzaskowskim, jeśli on zechce kandydować na prezydenta, może stanąć każdy - nawet pan i ja. - Powiedzenie, że Rafał byłby bardzo dobrym kandydatem na prezydenta, jest czymś innym niż namaszczenie go - przekonywała. 

Jak dodała, rzeczywiście inaczej sytuacja wygląda z premierem. Tego - według niej - powinna wskazać partia z największym poparciem. I przywołała sondaże, w których to właśnie KO uzyskuje wyniki ok. 25 proc. - I pan by chciał, żebyśmy powiedzieli, że nasi przyjaciele z opozycji, którzy mają 10 proc. i mniej - oni będą desygnowali premiera? - pytała.

Według Leszczyny jedna, wspólna lista opozycji na pewno zapewni wygraną z PiS-em. - Mówią o tym wszystkie badania. Jeśli nasi partnerzy, powiedzmy sobie szczerze, dwa razy, cztery razy mniejsi niż my, tego się obawiają, to przecież my ich nie zmusimy, wręcz przeciwnie będziemy ich wspierać w wyborach. Na pewno nie będziemy walczyć z listami opozycyjnymi, tylko z PiS-em - podsumowała posłanka KO.

DOSTĘP PREMIUM