Biden ograniczy dostęp do broni w USA? Ekspert nie widzi szans. "Ogromne pieniądze zostaną wpompowane w lobbing"

- To wielki biznes, który ma wsparcie konserwatywnych polityków, głównie z Partii Republikańskiej. Im zależy nie tylko na tym, żeby to prawo było szeroko wykorzystywane, ale przede wszystkim na sprzedaży broni - mówił w TOK FM prof. Paweł Laidler - amerykanista z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ.
Zobacz wideo

W Stanach Zjednoczonych po masakrze w szkole podstawowej w Teksasie znowu rozgorzała dyskusja o dostępie do broni. Uzbrojony nastolatek wtargnął na teren szkoły i zabił 21 osób, w tym 19 dzieci. Według danych telewizji CNN w 2022 roku w Stanach Zjednoczonych doszło już do co najmniej 30 strzelanin w szkołach podstawowych.

Prezydent USA Joe Biden w emocjonalnym wystąpieniu zwrócił się do Kongresu o położenie kresu rzezi w wyniku przemocy z użyciem broni palnej. - Mam już tego dość. Musimy działać. Na litość boską, musimy mieć odwagę, by przeciwstawić się branży (zbrojeniowej). Czas zamienić ten ból w działanie - nawoływał prezydent uznając za "chory" łatwy dostęp w USA różnych rodzajów broni.

Jak podkreślił w TOK360 prof. Paweł Laidler, amerykanista z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ, lobby na rzecz szerokiego dostępu do broni w USA jest bardzo mocne. - To wielki biznes, który ma wsparcie konserwatywnych polityków, głównie z Partii Republikańskiej. Im zależy nie tylko na tym, żeby to prawo było szeroko wykorzystywane, ale przede wszystkim na sprzedaży broni - ocenił ekspert.

Rozmówca Adama Ozgi podkreślił, że Stany Zjednoczone są numerem jeden na świecie, jeśli chodzi o liczbę broni przypadającej na jednego obywatela. - To jest według ostatnich danych około 120 sztuk na 100 osób. Drugie państwo, które jest na tej liście ma o połowę mniej - wskazał prof. Laidler.

Amerykanista dodał, że skala strzelanin w USA jest duża, a do nas docierają tylko informacje o tych najbardziej drastycznych. - Te strzelaniny są codziennie w Stanach Zjednoczonych. Natomiast te masowe na szczęście zdarzają się rzadziej. Ale w samym Teksasie w ostatnich miesiącach było ich kilka - mówił.

Biden zapowiada zmiany prawne. Ekspert nie widzi szans na ich wprowadzenie

Prof. Laidler odniósł się także do zapowiedzi zmian w prawie zaproponowanych przez prezydenta Bidena. - Nie widzę wielkich szans na powodzenie w tym układzie politycznym. Ale nawet jeżeli cokolwiek się pojawi, to możemy mieć gwarancję, że ogromne pieniądze zostaną wpompowane w proces lobbowania, by to ustawodawstwo ostatecznie odrzucić - ocenił.

Przypomniał, że już za czasów prezydenta Baracka Obamy były podejmowane próby ograniczania dostępu do broni. - Nawet za prezydentury Donalda Trumpa pojawiały się inicjatywy Demokratów, które miały na celu wzmocnienia sprawdzania historii danej osoby, która ma zamiar zakupić broń - czy była karana, czy jest w pełni świadoma i nie stanowi niebezpieczeństwa dla otoczenia - przypomniał. Jego zdaniem, być może akurat ta regulacja miałaby teraz szansę na uchwalenie. - Jestem w stanie sobie wyobrazić, że po tym wydarzeniu i na kanwie tych emocji, które są w tej chwili w Stanach Zjednoczonych, mogłoby to zostać przeprowadzone przez Kongres - powiedział.

Dodał jednak, że Republikanom zależy na czymś zupełnie odwrotnym - na deregulacji, a nie regulacji. Czyli żeby decyzja zależała od poszczególnych stanów. - I rzeczywiście tak jest dzisiaj, że są stany, w których jest trudno tę broń nabyć i zdobyć licencję. Teksas jest pod tym względem jednym z najbardziej liberalnych stanów i w związku z tym nie wyobrażam sobie, żeby weszło w życie jakiekolwiek ustawodawstwo, które ograniczałoby prawo stanów do decydowania o kryteriach posiadania broni - podsumował prof. Laidler.

DOSTĘP PREMIUM