"Andrzej Duda uważa, że ma dobrą passę". Ekspertka o ustawie o SN, która powinna "trafić do kosza"

W przyszłym tygodniu Senat powinien zająć się prezydencką ustawą z poprawkami o likwidacji Izby Dyscyplinarnej. W TOK FM dr Bogna Baczyńska z Uniwersytetu w Szczecinie podkreśliła jednak, że projekt powinien "trafić do kosza". - On w ogóle nie powinna trafić do Sejmu. (...) Mam nadzieję, że Komisja Europejska nie da się zwieść, bo to są działania pozorne - mówiła. Zaznaczyła jednak, że ma obawy, czy Ursula von der Leyen "temu mydleniu oczu nie ulegnie".
Zobacz wideo

Obóz rządzący, który przegłosował projekt ustawy w Sejmie, przekonuje że w ten sposób spełni stawiane przez Komisję Europejską warunki dotyczące praworządności i Bruksela odblokuje Polsce miliardy euro na Krajowy Plan Odbudowy.

W TOK FM dr Bogna Baczyńska z Wydziału Praw i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego tłumaczyła, że Izba Dyscyplinarna tak naprawdę wcale nie zostanie zlikwidowana. - To jest tylko zmiana nazwy. To jest tylko ruch pozorny, który zmienia nazwę - podkreśliła. Ekspertka wyjaśniła, że "Izba Dyscyplinarna to jej sędziowie", a "Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie wymagał, aby przeprowadzić tych sedziów do innego pomieszczenia, żeby pracowali pod inną nazwą czy znaleźli się w innych rejonach Sądu Najwyższego". - Likwidacja Izby Dyscyplinarnej oznacza odejście tych sędziów z Sądu Najwyższego, bo przede wszystkim nie powinni oni zostać sędziami. Są sędziami tylko nominalnie, nie mają tych prawdziwych walorów sędziego i nigdy w Sądzie Najwyższym nie powinni się byli znaleźć - zaznaczyła gościni Karoliny Głowackiej. 

"Andrzej Duda uważa, że ma dobrą passę"

Prezydencki projekt zakłada bowiem, że zamiast Izby Dyscyplinarnej pojawi się Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Zdaniem dr Baczyńskiej nie będzie między nimi znaczących różnic. -  Tragedia projektu prezydenckiego polega na tym, że sędziowie, którzy są w Izbie Dyscyplinarnej, znajdą dostęp do innych izb, czyli np. do Izby Karnej, Cywilnej. Ewentualnie też będą orzekać o odpowiedzialności zawodowej, co np. "wspaniale" im idzie, jeżeli chodzi o karanie sędziów za to, że wykonują wyroki trybunałów miedzynarodowych - zauważyła. Według niej "tak naprawdę ten projekt mocniej osadza tych niegodnych, nieprawych nie-sędziów w Sądzie Najwyższym". 

Ekspertka liczy na to, że projekt zatrzyma się w Senacie. Nie wie natomiast, co stanie się z nim, kiedy znowu trafi do Sejmu - czy znajdzie się kwalifikowana większość, aby odrzucić decyzje izby wyższej. 

Gościni TOK FM wskazała, że prezydent przedstawia projekt jako bardzo przemyślany i przepracowany, polubowny. Jej zdaniem w ostatnich miesiącach bardzo zyskał "i we własnych oczach, i w oczach opinii międzynarodowej, jako ten, który troszczy się o sprawy Ukrainy". - Andrzej Duda uważa, że ma dobrą passę (...) i przynajmniej liczy na to, że (...) to rzeczywiście zostanie uznane za pozytywną zmianę (przez Komisję Europejską - red.) - skomentowała zabieg dotyczący Izby Dyscyplinarnej. 

Prowadząca program zastanawiała się, czy ustawy nie da się poprawić poprawkami, tak aby faktycznie spełniała wymogi nałożone przez TSUE i przesuwała nas w stronę praworządności. 

- Moim zdaniem, nie. To jest ustawa, która powinna trafić do kosza. Ona w ogóle nie powinna trafić do Sejmu. (...) Mam nadzieję, że Komisja Europejska nie da się zwieść, bo to są działania pozorne - mówiła. Zaznaczyła jednak, że ma obawy, czy Ursula von der Leyen "temu mydleniu oczu nie ulegnie". 

DOSTĘP PREMIUM