"KE to nie banda dzieciaków". Krzysztof Kwiatkowski o "bezpiecznikach" i "walce, by PiS nie oszukał Komisji"

Senacka Komisja Ustawodawcza najprawdopodobniej we wtorek zajmie się projektem nowelizacji ustawy o SN. Jej przewodniczący Krzysztof Kwiatkowski jest pewien, że Komisja Europejska doprowadzi do tego, by do Polski wróciła praworządność. - Wpiszemy kamienie milowe do projektu ustawy, by Komisja Europejka nie miała żadnych wątpliwości, że ze strony Polski jest wola, by to porozumienie nie tylko podpisać, ale i wypełnić. A nie po raz kolejny oszukać Komisję - podkreślił w TOK FM.
Zobacz wideo

Sejm w minionym tygodniu przyjął z poprawkami prezydencki projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Likwiduje on Izbę Dyscyplinarną, czego domaga się od Polski Bruksela, by w ogóle było możliwe odblokowanie środków z KPO. Pozostałe warunki to: zmiany w systemie dyscyplinarnym i zapoczątkowanie procesu przywracania odsuniętych sędziów do orzekania.

O dalsze losy ustawy pytany był Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny, przewodniczący senackiej Komisji Ustawodawczej; wcześniej także prezes NIK i minister sprawiedliwości. Jak zapewnił, komisja zostanie zwołana jeszcze w pierwszej połowie tygodnia. - Konkretnie, który będzie to dzień zależy formalnie od tego, kiedy zespół ds. kontroli konstytucyjności zdąży mi przedstawić opinię - mówił w "Poranku TOK FM" u Dominiki Wielowieyskiej. Opinię, jak dodał, zamówił już w piątek. Najprawdopodobniej komisja zbierze się więc we wtorek. 

Z informacji Wyborcza.pl i DGP wynika, że Senat zastanawia się, czy nie należałoby przyspieszyć prac. Tak, by zdążyć z przygotowaniem poprawek przed przyjazdem Ursuli von der Leyen w czwartek.

- To nie wyklucza jutrzejszego posiedzenia komisji. Wtedy, ale to już decyzja marszałka, w środę mógłby się zebrać Senat. I faktycznie przed czwartkowym posiedzeniem moglibyśmy zakończyć pracę - dodał. Przy czym od razu zastrzegł, że "nie ma żadnych wątpliwości, że skończy się na jednym posiedzeniu komisji". - Szczególnie, że wiemy, jakie zmiany chcemy wprowadzić - dodał. 

"Pójdziemy na całość"

Nadal jednak panuje duża różnica zdań co do poprawek. I tak np. cześć z nich zakłada dłuższy staż sędziów, mających zasiadać w ID SN, by wykluczyć sędziów wskazanych przez neo-KRS. Inne bardziej radykalne - zmianę sposobu powoływania KRS.  

Jak przekonywał senator, "konkretnych poprawek dotyczących KRS do tej ustawy wprowadzić nie można". Senat zgodnie z konstytucją, regulaminami obu izb może wprowadzić poprawki w zakresie materii ustawowej, którą jest objęta dana regulacja. - Ale możemy zrobić jedną rzecz: w trybie artykułu 69 regulaminu Senatu do danego projektu ustawy możemy dołączyć tzw. szybką inicjatywę legislacyjną, która będzie obejmować KRS - zastrzegł. 

A co z innymi poprawkami? 

- Nie mam żadnych wątpliwości, że ci sędziowie, którzy dziś są w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w ogóle w Sądzie Najwyższym, nie powinni orzekać. Intuicja - przed posiedzeniem komisji - mówi mi, że jedna z poprawek będzie polegać na tym, że tych osób w składzie Sądzie Najwyższym po prostu już nie będzie - zastrzegł Krzysztof Kwiatkowski. - Jeżeli pójściem na całość jest doprowadzenie do sytuacji, że obecni członkowie Izby Dyscyplinarnej nie będą w przyszłości orzekać w Sądzie Najwyższym, to tak, pójdziemy na całość - dodał od razu. 

Wskazał też na "inne ciekawe rozwiązanie, które już jest wypracowane - jest nim przywrócenie ustawowe wszystkich sędziów na dotychczas zajmowane stanowiska". - Wpiszemy kamienie milowe do projektu ustawy, by Komisja Europejka nie miała żadnych wątpliwości, że ze strony Polski jest wola, by to porozumienie nie tylko podpisać, ale i wypełnić. A nie po raz kolejny oszukać Komisję - zastrzegł przy tym.

W praktyce oznacza to, jak przekonywał Krzysztof Kwiatkowski, że "pakiet senacki będzie przemyślany i będzie obejmował wiele elementów. Część będzie zapisana jako poprawki do ustawy prezydenckiej, a część będzie osobną inicjatywą ustawodawczą".  

"KE dopilnuje przez bezpieczniki"

Przewodniczący senackiej Komisji Ustawodawczej był też dopytywany o szanse na pieniądze dla Polski z funduszy europejskich.

-  Dokładnie przeczytałem stanowisko Komisji Europejskiej i absolutnie uważam, że Komisja dopilnuje przez bezpieczniki, że będziemy mieli i praworządność, i fundusze europejskiej. Chyba, że rząd PiS z obu rzeczy będzie, niestety, chciał zrezygnować - przekonywał.

Zastrzegł przy tym, że "nie walczy, by PiS odsunąć od władzy - od tego są wybory, ale by wprowadzić przepisy i dopilnować, by praworządność nie była rozdzielona od funduszy". - Mówiąc wprost, walczymy, by PiS nie oszukał KE - dodał. - Zresztą jestem spokojny, bo Komisja Europejska to nie jest banda dzieciaków. Jak się wczytać w kamienie milowe, to widać, że one są dobrze napisane - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM