"Chodzi o to, żeby utrzymać u władzy Putina". Prof. Kowal o "dziecinadzie" Scholza i Macrona

- To jest miara zdziecinnienia naszego świata. 10 lat temu, po takich zbrodniach, za jakie odpowiada Putin, nie byłoby uwiarygodniania go i utrzymywania u władzy. To wygląda tak, jakby Putin po starej znajomości prosił: Ej, dajcie mi trochę pomocy, bo jak nie, to mnie Szojgu albo jakiś inny tu niedługo odsunie - mówił w TOK FM prof. Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz wideo

Od czasu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę pod koniec lutego, niemiecki kanclerz Olaf Scholz i francuski prezydent Emmanuel Macron wielokrotnie dzwonili do prezydenta Rosji Władimira Putina. Chwilowa przerwa w tych kontaktach nastąpiła dopiero po ujawnieniu masakry w Buczy. W sobotę Scholz i Macron ponownie rozmawiali telefonicznie z rosyjskim przywódcą.

Zdaniem Pawła Kowala, posła Koalicji Obywatelskiej i profesora Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk "dzwonienie do Putina dzisiaj przez Scholza czy Macrona to dramatyczne bronienie starego porządku". - To są działania, które świadczą o dziecinadzie tych polityków - powiedział w Poranku Radia TOK FM. I stanowczo dodał, że "to nie jest czas na rozmowy z Putinem na najwyższym szczeblu". W opinii posła KO takie działania dzisiaj to bowiem stawanie niejako w jego obronie, dawanie mu legitymacji wewnętrznej. - To jest miara zdziecinnienia naszego świata. 10 lat temu po takich zbrodniach, za jakie odpowiada Putin, nie byłoby uwiarygodniania go i utrzymywania u władzy. To wygląda tak, jakby Putin po starej znajomości prosił: Ej, dajcie mi trochę pomocy, bo jak nie, to mnie Siergiej Szojgu (szef rosyjskiego resortu obrony - red.) albo jakiś inny tu niedługo odsunie - wskazał prof. Kowal. - Tu przecież chodzi o to, żeby utrzymać Putina (u władzy - red.), to jest sens tych telefonów - stwierdził.

Rozmówca Macieja Głogowskiego podkreślił, że przecież "z Rosją można rozmawiać bez Putina", a niebawem może być nawet taka konieczność. - Może się zdarzyć za miesiąc czy dwa, że trzeba rozmawiać z wcale niekoniecznie lepszym - jakimś Szojgu, czy którymś innym, ale jednak z innym - zaznaczył.

"To jest gadanie imperialistów"

Portal "Politico" podał niedawno, że niektóre kraje, takie jak Francja czy Niemcy, po cichu opowiadają się za takim rozwiązaniem wojny w Ukrainie, które pozwoliłoby Moskwie "zachować twarz", nawet jeśli oznaczałoby oddanie jej części terytorium Ukrainy.

Prof. Kowal jest oburzony takimi szeptami zachodnich przywódców. - Paradoks polega na tym, że Macron, który mówi o praworządności, nagle stwierdza: to dajcie im kawałek. To znaczy, że praworządność już nie obowiązuje w stosunkach międzynarodowych? - pytał retorycznie. I dodał, że jesteśmy w sytuacji gdzie Rosja - największe państwo świata, ciągle chce jeszcze kawałek od sąsiadów, np. od Gruzji. 

Dlatego - według niego - tego typu wypowiedzi "to jest gadanie imperialistów, którzy myślą, że jedno imperium z drugim imperium się gdzieś tam porozumie". - Musimy nazywać rzeczy po imieniu. Granice francuskie są święte, ale nasze też są święte i ukraińskie, i gruzińskie także, zwłaszcza, że Rosja je uznawała - powiedział poseł KO.

Zdaniem prof. Kowala Ukraina nie zgodzi się na taki "kompromis" i nie odda dziś Rosji kawałków terytoriów, więc działania zbrojne będą się przedłużać. - Musimy przywyknąć do tej sytuacji, że minimum do Bożego Narodzenia, a pewnie dłużej, ta faza wojny będzie trwała. Bo ta wojna w ogóle będzie długo trwała - ocenił. I dodał: "Dopóki będzie Putin, ta wojna się nie skończy. I to powinien jasno usłyszeć kanclerz Scholz, prezydent Macron: Z Putinem tej wojny nie da się skończyć". 

Co zrobi Komisja Europejska ws. KPO? 

Gość TOK FM odniósł się także do możliwego odblokowania KPO dla Polski przez Komisję Europejską. Jego zdaniem nie powinno to zatrzymywać opozycji w walce o praworządność w Polsce. - Komisja prowadzi politykę, po to została utworzona i tak powinno być - stwierdził. - Ursula von der Leyen nie może postawić Polski w roli Węgrów. Polska ma dziś zbyt duże strategiczne znaczenie. I nie możemy przerzucać swojego problemu z rządem Morawieckiego na urzędników w Komisji - podsumował prof. Kowal. 

DOSTĘP PREMIUM